Numer 43 (marzec/2016)

Tatuowanie ciała jest dzisiaj powszechne, zwłaszcza wśród ludzi młodych. Jednak problem ten nie jest tak powierzchowny, jak płytki jest sam tatuaż. Wynika z czegoś głębszego niż tylko zachcianka. Wprawdzie wiele osób twierdzi, że jest to jedynie wyraz ich upodobań estetycznych, ale nie można wykluczyć, że za tatuowaniem się stoją też inne potrzeby, np. wyróżnienia się, zaznaczenia swej obecności czy odmienności. Być może prawdziwe powody leżą jeszcze głębiej – wskazuje Artur Winiarczyk, redaktor naczelny „Miesięcznika Egzorcysta”, we wprowadzeniu do marcowego numeru.

Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że tatuator i właściciel salonu mogą być bramą do swoistej inicjacji – zawarcia paktu ze Złym. Najpierw zaczął mi przeszkadzać fakt, że tatuator projektował wzory i okładki dla zespołu death metalowego. To nie było dobre, gdyż jego projekty odnosiły się do śmierci, czaszek i szatana  – wyznaje w swoim świadectwie Grzegorz Kasjaniuk. I dodaje: Zacząłem mieć wątpliwość, czy mój tatuaż nie jest właśnie swego rodzaju paktem.

Maria Patynowska w tekście „Od człowieka do zwierzęcia. Przekraczanie granic modyfikacji” wskazuje: Wyjątkowo dokładnie opisany jest przypadek nieżyjącego już Amerykanina Dennisa Avnera, czyli Człowieka-kota. (…) Dennis chciał również zmodyfikować zęby, ale nie znalazł chętnego stomatologa. Mimo to dość szybko nadarzyła się ku temu „okazja”, gdy jego własne zęby zaczęły się psuć. Wówczas zamontował nienaturalne implanty. Ponadto stale nosił szkła kontaktowe i doczepiany ogon. W skórze twarzy miał też otwory, w których nosił kolczyki. Okazjonalnie wstawiał tam włókna imitujące wąsy. Na stałe nosił natomiast doklejone do palców pazury. Podobno jego marzeniem były implanty ogona oraz uszu na głowie.

 Ks. Antoni Zieliński, egzorcysta diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, w wywiadzie dla naszego miesięcznika wyjaśnia: Tatuaże to znaki. W Kościele też są znaki, na Mszy Świętej są znaki, na sakramentach są znaki. Jest materia (np. woda) i są wypowiadane słowa (znaki dla Pana Boga, by działał). Ale ktoś może dawać znaki złemu duchowi, by się zainteresował. I dodaje: Pewna dziewczyna zrobiła sobie mały tatuaż. Zdawała na prawo jazdy. Kiedy się nawróciła, czuła, że ten tatuaż jej przeszkadza w modlitwie, w przyjmowaniu sakramentu. A gdy na Mszy Świętej sobie o nim przypominała, to ją niepokoił. Z dziesięć razy podchodziła i nie mogła zdać egzaminu na prawo jazdy. Mówiliśmy jej, by usunęła ten tatuaż. (…) W końcu zdecydowała się. Powiedziała, że jak jej to usunęli, to od razu doświadczyła lekkości duchowej. No i w kolejnym podejściu zdała egzamin.

Dr Ashraf Benyamin w tekście „Tatuaż dla Jezusa – wiara na własnej skórze” wyjaśnia specyfikę tatuaży Koptów – egipskich chrześcijan: W ciągu kolejnych stuleci Koptowie zaznali najokrutniejszych prześladowań od niemal wszystkich władców Egiptu. Nie mieli żadnej pozycji społecznej, ograniczono ich prawa cywilne. Kopta można było bezkarnie okaleczyć, oślepić, torturować. (…) Niespotykane prześladowania Koptów nastąpiły w 1290 r. wraz z początkiem panowania w Egipcie sułtana Al-Aszrafa Chalila. Te najtrudniejsze czasy upokorzeń ujawniły też ogromną odwagę Koptów, którzy chcieli w trwały sposób podkreślić swą przynależność do Chrystusa. (…) Sami zaczęli tatuować znak krzyża na swych ciałach.

Grzegorz Górny przybliża w swoim tekście sylwetkę Alfreda Kinseya: Efektem prac Kinseya stały się dwie głośne książki: „Zachowanie seksualne mężczyzny”, czyli raport o mężczyźnie z 1948 r., oraz „Zachowanie seksualne kobiety” („Sexual Behavior in the Human Female”), czyli raport o kobiecie z 1953 r. (…) Skąd Kinsey wiedział, że dzieci, a nawet dwumiesięczne niemowlęta, czerpią przyjemność z gwałcenia ich przez dorosłych? Sam stwierdzał w swej pracy, że nie pytano o reakcje dzieci, tylko opierano się na sprawozdaniach dorosłych (…). Tak więc jako główny autorytet naukowy w badaniach Kinseya wystąpili pedofile, którzy po swojemu interpretowali stany doznawane podczas stosunków seksualnych przez gwałcone przez siebie dzieci.

Różne są powody, dla których ludzie wykonują tatuaże. W ocenie tego zjawiska nie należy ograniczać się tylko do osobistej intencji czy estetyki (np. komuś spodobał się jakiś wizerunek) – zaznacza ks. dr hab. Aleksander Posacki w artykule „Tatuaż – realistyczny znak przynależności”. Stwierdza też: Istnieją bowiem symbole, które reprezentują, a nawet przywołują określone tradycje duchowe. Przywołują też moce czy istoty duchowe, jakie za nimi stoją.

Ks. prof. Larry Hogan podejmuje się oceny zjawiska tatuażu i piercingu. Wskazuje przy tym: Anton Szandor LaVey, założyciel Kościoła Szatana i autor „Biblii Szatana”, pisze w swojej książce „Modern Primitives” (San Francisco 1989), że wszelki tatuaż – wszystko jedno, czy jest to smok, szatan czy piękny kwiatek – jest zawsze wyrazem satanizmu.

Ponadto w numerze m.in. o objawieniach Maryi, które dotyczą zbliżających się wydarzeń, św. Kazimierzu – księciu miłosierdzia, nokaucie zwolenników homomałżeństw, a także o chrześcijańskiej wizji postu.

Redakcja

Redakcja strony internetowej

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Nowość!

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 33 pozycje


Powered by JS Network Solutions