Numer 79 (marzec 2019)

Najnowszy numer „Miesięcznika Egzorcysta” poświęcony jest cierpieniu.

Michał – jak każde z dzieci, które ma takie życzenie – miał swojego wolontariusza. Jednego razu spojrzał głęboko w oczy swemu wolontariuszowi, studentowi III roku medycyny, i powiedział: „Wiesz co, kopnę w kalendarz”. I patrzył na jego reakcję. Wolontariusz podjął rozmowę na ten temat. Nie przestraszył się. Zaczęły się rozmowy o tym, jak chłopiec będzie umierał, co to jest niebo, kogo tam spotka, jak się tam będzie czuł. Fantastyczne było jedno zdanie, które Michał usłyszał: „Michał, jak zrobisz wydech, ten ostatni wydech na ziemi, za chwilę w niebie zrobisz pierwszy wdech”. Odpowiedział tylko: „Aha”. (…) Kiedy Michał wypowiadał te słowa, już był niewidomy, z trudnością mówił, nie mógł już chodzić, stać – mówi o. dr Filip Buczyński OFM, założyciel i prezes Lubelskiego Hospicjum dla Dzieci im. Małego Księcia, w wywiadzie zamieszczonym w naszym miesięczniku.

Dosyć późno związałam się z pewnym mężczyzną i byłam z nim parę lat. W tym czasie poznałam świat, jaki znałam jedynie z telewizji i kolorowych magazynów. Był to świat dużych pieniędzy, rozrywki i wszechobecnego seksu. Przestałam uczęszczać do kościoła, do czego przyczyniły się m.in. częste wyjazdy za granicę. Z czasem świat, którym się zachwycałam i który po prostu chłonęłam, zaczął mi przeszkadzać, ciążyć. (…) Niedawno temu zaczęłam praktykować rozwijanie swojego umysłu poprzez różne kursy. Po skończeniu jednego z nich nawiązałam kontakt z duchem, który zaczął mnie prześladować: ujrzałam twarz potwora. Była ona przerażająca. Miałam wrażenie, że duch chce mi wyrwać duszę, chce mnie zabić – wyznaje w swoim świadectwie Magda.

Zobaczyłem przed sobą trzy osoby – jedną kobietę i dwóch mężczyzn. Wydawało się oczywiste, że ktoś potrzebujący chce prosić o jedzenie. Dlatego zapytałem: „Czego sobie życzycie?”. Nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Zapytałem ponownie: „Chcecie coś do jedzenia? Powiem kucharzowi!”. Znów jednak nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Twarze kobiety i obu mężczyzn, nadal milczących, wzbudziły moje podejrzenia. Aby więc przerwać to milczenie, zapytałem kobietę nieco urzędowo: „Jak się nazywasz?”. Wtedy ona męskim głosem udzieliła mi odpowiedzi, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Odpowiedziała, krzycząc: „Nazywam się diabeł!”. Na to ja: „Dziękuję, ja nazywam się o. Cyprian”. I tak to się zaczęło – o początkach swojej posługi egzorcysty wspomina o. Cyprian de Meo w kolejnym wywiadzie zamieszonym w naszym miesięczniku.

Najbardziej uderza zbieżność, jaka zachodzi między relacją ewangeliczną a tym, co widoczne jest na Całunie. Z Ewangelii dowiadujemy się, że Jezus w czasie swojej Męki przeżywał trwogę w Getsemani, był bity po twarzy i po głowie (w czasie przesłuchiwania przez Żydów i w pretorium przez Rzymian), został ukoronowany cierniem, był biczowany, szedł Drogą Krzyżową na Golgotę, tam został przybity do krzyża, na którym umarł, następnie przebito mu bok, a z niego wypłynęły krew i woda. Potwierdzenie tych faktów zostało odzwierciedlone na Całunie – wskazuje Krzysztof Sadło w tekście „Całun Turyński – Ewangelia napisana Krwią”.

Mafiozi przedstawiani są jako opiekuńczy, spełniający określone role społeczne, a przy tym męscy i szarmanccy, będący obiektem pożądania kobiet. Dominuje obraz znany choćby z „Ojca chrzestnego” Francisa Forda Coppoli czy innych filmów w stylu „Chłopcy z ferajny”, „Casino” Scorsese, „Donie Brasco” Newella czy „Prawo Bronxu” Roberta de Niro. Nie słabnie zainteresowanie nowymi produkcjami, podsycane popularnością seriali typu „Narcos” czy włoskiej produkcji „Gomorra” – zaznacza dr Tomasz Teluk w artykule „Mafiozi – pobożni opiekunowie biednych czy słudzy demona?”.

Dziś do chorych też się nie przyprowadza dzieci. Trzeba się nad tym zastanowić, dlaczego tak się postępuje. Jeśli ktoś jest bardzo zmieniony przez chorobę i to może być dla dziecka traumą, to jest to uzasadnione. Podobnie jak choroba zakaźna. Ale mam tu na myśli chorobę ciężką, postępującą. Korzyść jest obopólna – i dla chorego, i dla dziecka. Obecnie forsuje się życie, zdrowie, młodość do końca, kult ciała. A śmierć przytrafia się pechowcom… – mówi dr Małgorzata Kostek, psycholog, psychoterapeuta z Lubelskiego Hospicjum dla Dzieci im. Małego Księcia, w kolejnym wywiadzie zamieszonym w naszym miesięczniku.

Jeśli człowiek zgadza się na (…) operację, może niejako zapisać się do kliniki duchowego zdrowia. Momentem zapisu jest chrzest. Człowiek może korzystać z usług owej kliniki i w każdej chwili podjąć w niej leczenie, nie potrzebując terminów. Ale każdy człowiek potrzebuje osobistego lekarza, który go do tej operacji właściwie przygotuje i wskaże do niej odpowiednie środki, a także pomoże rozpoznać, kiedy operacja się zaczyna i czy dobrze przebiega. Trzeba podkreślić, że operacje są bolesne. Święty Jan od Krzyża takie operacje przeszedł. W ciągu swojego życia pomagał też innym je przechodzić – wyjaśnia o. Wojciech Ciak OCD w tekście „Św. Jan od Krzyża: rozwój duchowy to proces leczenia”.

W numerze także m.in. o Słudze Bożym Wenantym Katarzyńcu, a także o duchowości cierpienia.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 51 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions