poniedziałek, 30 grudzień 2019 14:08

Komuniści: zniszczyć Kościół i księży!

Napisał

Gwałtowna propaganda komunistyczna łączyła całą hierarchię kościelną z „faszystami” i za pomocą tej techniki starała się zmasakrować Kościół, atakując jego kapłanów. To nie była nowa taktyka. Byłam świadkiem, jak używa się jej w naszym własnym kraju raz po raz. Gdy komuniści organizowali katolickich robotników – irlandzkich, polskich i włoskich – w związki zawodowe, zawsze wbijali klin między świeckich wiernych i kapłanów, schlebiając świeckim i atakując księży – wspomina Bella V. Dodd w swojej autobiografii pt. Szkoła ciemności.

W pochodzie pierwszomajowym w 1936 roku razem z komunistami maszerowało więcej niż pięciuset nauczycieli. Było wśród nich wielu nauczycieli college’ów. Ja byłam jedną z nich. Wybrano mnie do przewodzenia oddziałowi nauczycielskiemu. Czułam podniecenie, maszerując z oddziałami zorganizowanego ruchu związkowego. Był to mój gest oporu względem chciwości i korupcji. Była to też afirmacja przekonania, że lepszy świat da się stworzyć.

Odeszło gdzieś cierpienie, które przeżywałam na początku dekady, widząc tłumy bladych ludzi przed zamkniętymi drzwiami banku oszczędnościowego Bowery. Minął wstyd przeżywany, gdy patrzyłam na panów o dobrych manierach, jak ukradkiem zbierają niedopałki z ulic miasta albo gdy widziałam kolejki po zupę w misjach dobroczynnych. W 1936 roku ludzie mieli odrobinę więcej pieniędzy niż w strasznych latach 1932–1934. Ogólnie rzecz biorąc, w Ameryce zaszła ogromna zmiana. Miliony mieszkańców uprzednio uważanych za klasę średnią znalazły się na garnuszku administracji robót publicznych i spadły do poziomu tych, co nic nie mieli. Tym zaś partia komunistyczna niosła pomoc psychologiczną. Ratowali dumę, oskarżając o swe kłopoty system gospodarczy i mogli czegoś nienawidzić. Partia dawała im też możliwość wyrażania tej nienawiści w aktach oporu. Wielu z tych nowych proletariuszy maszerowało w majowym pochodzie Ósmą Aleją, przecinając ulice zabudowane nędznymi kamienicami i śpiewając: „Wyklęty powstań ludu ziemi, powstańcie, których dręczy głód”. Pieśń kończyła się obiecująco: „Dziś niczym, jutro wszystkim wy”. Mężczyźni i kobiety w marszu zeszli się razem w poczuciu straty i ze strachu przed niepewną przyszłością.

Fragment książki Bella V. Dodd Szkoła ciemności

1 komentarz

  • Link do komentarza PI. Grembowicz środa, 15 styczeń 2020 12:38 napisane przez PI. Grembowicz

    Dziś gorszy jest masowy socjalizm i demokracja, totalitarna!

    Raportuj

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 59 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions