wtorek, 03 grudzień 2019 08:19

O ludziach trzeba mówić po ludzku

Napisał

Za każdym razem, gdy wyraźnie wspominane jest człowieczeństwo nienarodzonego dziecka, głoszona jest Ewangelia życia, o której promocję zabiegał św. Jan Paweł II. Jednocześnie stopniowo zmieniana zostaje społeczna świadomość i nastawienie do dzieci nienarodzonych.

Ostatnie lata przyniosły poważne zmiany w sposobie, w jaki ludzie komunikują się między sobą. Nie chodzi tylko o rolę, jaką w tym procesie odgrywają środki masowej komunikacji, jak telefony komórkowe czy media społecznościowe. Te nie tylko niezwykle kontakt ułatwiły, ale także stały się źródłem poważnego kryzysu dialogu, zwłaszcza w rodzinach.

Wcale nie mniejszym problemem jest wulgaryzacja języka. Mam tu na myśli – z jednej strony – coraz silniejszą obecność w przestrzeni publicznej słów, które dawniej były traktowane jako obraźliwe w najwyższym stopniu i w gruncie rzeczy absolutnie niedopuszczalne pomiędzy kulturalnymi ludźmi, z drugiej – „skurczenie się” używanego na co dzień słownika i brak dbałości o to, by używać słów oraz zwrotów które będą oddawać treści we właściwy i kompletny sposób.

Tymczasem słowa mają znaczenie. W naszym podobieństwie do Stwórcy zawarty jest okruch Jego władzy kształtowania świata – i nas samych – przez Słowo, tak jak On przez Słowo stworzył świat. Nie bez powodu Chrystus ostrzegł swoich uczniów, że „z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu. Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony” (Mt 12, 36-37).

Szczególnie mocno ciężar wypowiadanych słów daje się zauważyć w odniesieniu do błogosławieństwa i przekleństwa, którymi umacniamy lub niszczymy innych, sami jednocześnie ponosząc ich konsekwencje przez udział w Bożych darach lub cierpiąc z powodu odcięcia się od Pana.

Język techniczny

W kontekście tych uwag trzeba zwrócić uwagę na nieco węższy wymiar dbałości o wypowiadane słowa. Chodzi o to, jakiego języka używamy w odniesieniu do pewnych procesów, zjawisk, zachowań i wyborów związanych ze sferą bioetyki. Pozwoliliśmy sobie narzucić język techniczny, który w imię fachowości i precyzji zagubił odniesienie do jednego z najważniejszych wymiarów medycyny: chodzi w niej przecież o człowieka, kogoś obdarzonego niezbywalną i nienaruszalną godnością, kogo nigdy nie wolno traktować jak przedmiot lub środek do celu, choćby najszlachetniejszego.

Problem jest o tyle istotny, że jesteśmy świadkami narastającej ofensywy utylitarnej antykultury. Domaga się ona już nie tylko odrzucenia najwyższej wartości ludzkiej godności, ale wprost dąży do depopulacji globu, nade wszystko poprzez antykoncepcję, aborcję i eutanazję. Tym działaniom towarzyszy przewrotna apoteoza stworzenia, w imię której człowiek powinien ustąpić miejsca zwierzętom i roślinom, a sam wycofać się do – możliwie jak najmniejszych – enklaw. Zresztą, pozostać przy życiu powinni tylko ci, którzy prawdziwie doceniają wartość ekosystemu.

Jest oczywiste, że zdecydowana większość z nas nie podda się łatwo takiej narracji, rozpoznając ją jako oczywiste i poważne zagrożenie. Co innego, jeśli się ludzi odpowiednio „zmiękczy”, odbierając im zdolność do jasnego rozpoznawania i nazywania procesów oraz zjawisk. Jedną z dróg tego zmiękczania staje się zaciemnienie rzeczywistości przez taki dobór stosowanych terminów i określeń, które ukryją prawdziwą naturę czynów niegodziwych. Trudno tu nie dostrzec, że jest to strategia nierzadko obecna w działaniu demona, który gdy nie może zachęcić kogoś do czynienia zła, to albo go straszy, albo tak mąci, by nie dało się jasno powiedzieć, o co chodzi.

Od dziesięcioleci toczone są dyskusje wokół terminologii aborcyjnej. Warto zwrócić uwagę, że jest to termin zaczerpnięty z literatury anglojęzycznej i odnosi się do każdego przedwczesnego zakończenia ciąży (i – siłą rzeczy – także życia nienarodzonego dziecka). Innymi słowy, może oznaczać on zarówno poronienie (natural abortion), jak i terminację (artificial abortion). W obu wypadkach użyte nazewnictwo pomija dziecko, jego życie i godność, tak jakby nie istniały.

Ks. dr hab. Piotr Kieniewicz

marianin, teolog moralista,
dyrektor Ośrodka Wsparcia
Płodności

Najnowsze od Ks. dr hab. Piotr Kieniewicz


Drodzy Czytelnicy,

wspierajmy się nawzajem w tym trudnym czasie! Temat kwietniowego numeru „Miesięcznika Egzorcysta to Sakramentalia - znaki Bożej opieki. Zakupów możesz dokonać w naszej księgarni internetowej MONUMEN.PL

Polecamy

  • najnowszy numer „Miesięcznika Egzorcysta”, również w wersji cyfrowej.
  • prenumeratę „Miesięcznika Egzorcysta” w wersji papierowej lub cyfrowej
  • duży wybór książek oraz archiwalne numery miesięcznika, także w wersji cyfrowej oraz
  • dewocjonalia.

Nie musisz wychodzić z domu. „Miesięcznik Egzorcysta” i książki prześlemy na Twój adres.

Bądźmy razem

Zespół „Miesięcznika Egzorcysta”

Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 61 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Drodzy Czytelnicy,

wspierajmy się nawzajem w tym trudnym czasie! Temat kwietniowego numeru „Miesięcznika Egzorcysta to Sakramentalia - znaki Bożej opieki. Zakupów możesz dokonać w naszej księgarni internetowej MONUMEN.PL

Polecamy

  • najnowszy numer „Miesięcznika Egzorcysta”, również w wersji cyfrowej.
  • prenumeratę „Miesięcznika Egzorcysta” w wersji papierowej lub cyfrowej
  • duży wybór książek oraz archiwalne numery miesięcznika, także w wersji cyfrowej oraz
  • dewocjonalia.

Nie musisz wychodzić z domu. „Miesięcznik Egzorcysta” i książki prześlemy na Twój adres.

Bądźmy razem

Zespół „Miesięcznika Egzorcysta”