środa, 02 październik 2019 12:49

Łataglia. Ostatni przyczółek katolicyzmu.

Tereny dawnych Inflant Polski to jedna z niewielu ostoi katolicyzmu, jaki spotykamy w podróży na Wschód. Ten skrawek Kresów północnowschodnich zaczyna się jednak wyludniać, a wiara może tam zaniknąć w ciągu jednego pokolenia.

Łotewski region Łatgalia zajmuje południową część kraju. Jego stolica Dyneburg (łot. Daugavpils) to drugie miasto pod względem wielkości w republice. W XVI w. ziemie te trafiły pod rządy Stefana Batorego. Pół wieku później powstało tu jezuickie kolegium. W XVII w. miasto było stolicą województwa inflanckiego.

Gdy tereny przeszły pod rządy Rosji, gród był systematycznie plądrowany. Za cara powstała tutaj okazała twierdza, która oparła się najazdowi Napoleona. W 1920 r. miasto zostało ponownie zdobyte przez Polaków, lecz oddano je rządowi niepodległego państwa łotewskiego.

Polskie korzenie usychają

Dziś we wspaniale odrestaurowanej twierdzy znajduje się muzeum wybitnego współczesnego artysty pochodzącego z tego miasta, żyda Marka Rothko (jego obraz Pomarańczowe-czerwone-żółte jest najdroższym współczesnym płótnem sztuki nowoczesnej wylicytowanym kiedykolwiek na aukcji). W historycznym otoczeniu odbywają się inscenizacje bitew, happeningi, koncerty. W lipcu tego roku po raz kolejny odtworzono zwycięskie starcie z Francuzami z 1812 r. Na koncert zawitali też artyści z Polski.

Łotysze szukają swoich korzeni, chcą poznawać swoją historię. Szukają też sensu życia, swojej duszy, próbują nadać znaczenie temu, co czują. Chcą znać cel swojego istnienia. Na pierwszy rzut oka widać, że kraj się wyludnia. Według nieoficjalnych danych, od czasu upadku ZSRR republika mogła stracić prawie 1/3 mieszkańców, nie tylko z powodu dramatycznie niskiego wskaźnika urodzeń, lecz przede wszystkim z powodu emigracji ekonomicznej, głównie na Wyspy Brytyjskie.

Jeśli ucieka się za chlebem, kryzys rodziny to tylko kwestia czasu. Przebywając na Łotwie, ma się wrażenie, że zostali sami starsi ludzie. Place zabaw, choć nowe, są puste. Brakuje dzieci. Mnożą się za to rozwody. Brak stabilizacji i pogoń za pieniądzem nie sprzyjają życiu rodzinnemu. Kiedyś katolicyzm stanowił o duszy narodu. Szczególnie tu, gdzie Polacy byli mniejszością, ale bardzo silną. Obecnie dominują Rosjanie, przeważnie ateiści. W spisie powszechnym z 2011 r. narodowość polską deklarowało 45 tys. osób, czyli 2% ludności. 10 lat wcześniej było to 60 tys.

Dlaczego nastąpił taki spadek? Polacy ulegają postępującej rusyfikacji. Za sprawą mieszanych małżeństw, nachalnej prorosyjskiej propagandy, odchodzenia od Kościoła, utraty wiary, laicyzacji tracą swoją tożsamość. W Łatgalii mieszka 46% Polaków.  W rejonie Daugavpils aż 16,5 tys. Co z tego, skoro języka polskiego używa w domu niespełna 800 osób? W życiu publicznym polski słychać w szkołach, centrach kultury oraz w kościele.

dr Tomasz Teluk

 

 Politolog, publicysta, ekspert ekonomiczny, prezes Instytutu Globalizacji.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 57 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions