piątek, 29 marzec 2019 08:55

Porywacze dzieci w służbie państwa

Napisał

W styczniu nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych podjęło decyzję bez precedensu. Po raz pierwszy bowiem państwo polskie udzieliło azylu politycznego obywatelowi jednego z krajów Europy Zachodniej. Do tej pory przyzwyczailiśmy się, że takiego schronienia potrzebują ludzie uciekający przed reżimami Asada, Putina czy Kim Dzong Una.

Okazuje się, że ratować należy także osoby ścigane przez otoczony ponurą sławą Barnevernet, czyli norweski Urząd ds. Dzieci. Sprawa dotyczy pani Silje Garmo, która zbiegła ze swym dzieckiem do Polski, poszukując u nas schronienia. MSZ w Warszawie podzielił jej obawy i przyznał azyl. Dlaczego?

Za dużo paracetamolu

Przyczyną było postanowienie Barnevernetu, by odebrać kobiecie jej córkę Eirę, zanim dziewczynka w ogóle się urodziła. Stało się to na podstawie anonimowego donosu, a jako przyczynę podano przewlekłe zmęczenie matki, jej chaotyczny styl życia i uzależnienie od paracetamolu. Wcześniej urząd zabrał jej pierwszą córkę Froyę. Powodem było oskarżenie o podpalenie mieszkania. Zarzut okazał się fałszywy, sprawa została umorzona, ale dziecko nie wróciło już nigdy do matki.

Brzmi to wszystko niewiarygodnie i sam kiedyś w takie historie nie wierzyłem, dopóki nie nakręciłem filmu dokumentalnego w sąsiedniej Szwecji, gdzie istnieje analogiczny urząd, który dopuszcza się podobnych nadużyć na masową skalę. Miałem okazję być też niedawno w Norwegii, gdzie naoglądałem i nasłuchałem się, z jakim strachem imigranci z Europy Środkowej posyłali swoje dzieci do tamtejszych szkół. Przed wyjściem instruowali je: pamiętaj, musisz się pilnować, nie możesz być nigdy smutny, zawsze się uśmiechaj, mów, że wszystko jest w porządku, bo możesz już nigdy więcej nie zobaczyć mamy i taty. To były zwykłe, normalne, nie żadne patologiczne rodziny, w których nawet danie dziecku klapsa było nie do pomyślenia. Byle pretekst wystarczył jednak, by państwo wkroczyło do akcji i odebrało prawa rodzicielskie. Przyznam, że nigdy w Polsce po upadku komunizmu nie widziałem takiego strachu zwykłych obywateli przed władzą jak właśnie tam.

Grzegorz Górny

reporter, eseista, publicysta, reżyser, producent filmowy i telewizyjny. Założyciel i redaktor naczelny kwartalnika „Fronda” (do maja 2012), redaktor naczelny tygodnika „Ozon” (2005-2006), autor wielu książek, albumów, licznych artykułów. Jest laureatem wielu nagród dziennikarskich, filmowych i wydawniczych.
W 2011 r. Prezydent Węgier Pál Schmitt odznaczył Grzegorza Górnego Rycerskim Krzyżem Zasługi dla Republiki Węgierskiej.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 55 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions