środa, 31 styczeń 2018 09:27

Raport o czarnej magii, czyli polski reporter na Borneo

Napisał

W czasach PRL-u, gdy „żelazna kurtyna” oddzielała kraje socjalistyczne od reszty świata, podróżowanie po innych kontynentach było przywilejem wybranych.

Szczególnie wyróżnioną grupę stanowili korespondenci zagraniczni, a wśród nich reporterzy piszący z egzotycznych zakątków globu relacje czytane z zapartym tchem przez rzesze czytelników odciętych od możliwości takich podróży. Do najbardziej znanych dziennikarskich obieżyświatów należeli m.in.: Ryszard Kapuściński, Wojciech Giełżyński czy Olgierd Budrewicz. Dla wielu z nich przepustką do wojaży okazywała się często współpraca ze Służbą Bezpieczeństwa.

„Raport w sprawie czarnej magii”

Wojciech Giełżyński przez ponad czterdzieści lat jeździł po świecie, pisząc korespondencje m.in. dla takich pism, jak: „Dookoła Świata”, „Współczesność”, „Panorama” czy „Kontynenty”. Po wprowadzeniu stanu wojennego oddał legitymację PZPR i związał się z prasą opozycyjną drugiego obiegu, zaś po upadku komunizmu pracował w „Tygodniku Solidarność”. Przyznał się wówczas do siedmioletniej współpracy z SB, którą zakończył w 1964 roku.

W swą pierwszą egzotyczną podróż wyruszył do Maroka. Było to w listopadzie 1956 r. – tuż po październikowym przełomie, który oznaczał koniec ery stalinizmu w Polsce. Siedem lat później znalazł się w Indonezji, skąd napisał serię reportaży. Niektóre się zdezaktualizowały, ale jeden z nich – zatytułowany „Raport w sprawie czarnej magii” – mimo upływu czasu nie przestaje zadziwiać. Charakterystyczny dla tekstu pozostaje zwłaszcza dysonans poznawczy. Autor rozdarty jest między tym, co widział na własne oczy, tym, co było zgodne z jego materialistycznym światopoglądem, a tym, co było dopuszczalne w komunistycznej prasie. Zapewne dlatego wybrał w miarę bezpieczną, bo nieco ironiczną formę wyimaginowanego listu do Polskiej Akademii Nauk. Kreślił w nim m.in. następujące słowa:

Składam ten raport z pewnym zażenowaniem. Po pierwsze dlatego, iż od dawna przestałem wierzyć w zjawiska nadprzyrodzone, współczesna zaś nauka – o ile mi wiadomo – nie znajduje fizykalnego wytłumaczenia dla większości faktów niżej opisanych. Po wtóre dlatego, że relacja ta musi wydać się niewiarygodną PT Czytelnikom, którzy (obawiam się) mogą zwątpić o mej poczytalności lub odpowiedzialności za słowo drukowane, co jest dla dziennikarza największą klęską moralną i zawodową.

Po takim wstępie Giełżyński mógł rozpocząć swe sprawozdanie.

Grzegorz Górny

reporter, eseista, publicysta, reżyser, producent filmowy i telewizyjny. Założyciel i redaktor naczelny kwartalnika „Fronda” (do maja 2012), redaktor naczelny tygodnika „Ozon” (2005-2006), autor wielu książek, albumów, licznych artykułów. Jest laureatem wielu nagród dziennikarskich, filmowych i wydawniczych.
W 2011 r. Prezydent Węgier Pál Schmitt odznaczył Grzegorza Górnego Rycerskim Krzyżem Zasługi dla Republiki Węgierskiej.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


LAB

Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 46 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions