poniedziałek, 02 styczeń 2017 14:44

Moralność hazardu

Ruch kart, koła obrotowego ruletki czy obracające się bębny w „jednorękim bandycie” same w sobie nie niosą zła. Wszystko zmienia się, gdy do zabawy   dołączone zostaną pieniądze

Każda świadoma i dobrowolna działalność człowieka podlega ocenie moralnej. Takiej ocenie podlegają również gry losowe oraz hazard. Z etycznego punktu widzenia gra jest dopuszczalna, dopóki stanowi formę zabawy. Cały problem zaczyna się z chwilą, gdy w grę zostają wprowadzone pieniądze. Zabawa przestaje być wówczas zabawą, a staje się formą aktywności finansowej, niekiedy zarobkowania, a nawet okradania ludzi z pieniędzy. Pieniądze obecne w grach wyraźnie komplikują ocenę moralną grającego.

Kasyno

„Katechizm Kościoła Katolickiego” zwraca uwagę na pieniądze w hazardzie jako element wnoszący nowe zagrożenia i niebezpieczeństwa: Gry hazardowe (karty itd.) bądź zakłady nie są same w sobie sprzeczne ze sprawiedliwością. Stają się moralnie nie do przyjęcia, gdy pozbawiają osobę tego, czego jej koniecznie trzeba dla zaspokojenia swoich potrzeb i potrzeb innych osób. Namiętność do gry może stać się poważnym zniewoleniem. Nieuczciwe zakłady bądź oszukiwanie w grach stanowi materię poważną, chyba że wyrządzana szkoda jest tak mała, że ten, kto ją ponosi, nie mógłby w sposób uzasadniony uznać jej za znaczącą (nr 2413).

Ze względu na te zagrożenia katolik nie powinien patrzeć na kasyno jako na miejsce swojej rozrywki  chociaż sama w nim obecność dla zaspokojenia ciekawości, nawet przy symbolicznym wzięciu udziału w grze, nie stanowi oczywiście grzechu). Gdy udział w hazardzie łączy się z inwestowaniem pieniędzy, gdy ktoś nie potrafi się „bawić” bez ryzyka utraty własnych czy wspólnych środków finansowych, wówczas świadczy to o wewnętrznym nieuporządkowaniu. Z moralnego punktu widzenia jest ono naganne. Katolik nie powinien uczestniczyć w działaniach, które z duchowego punktu widzenia są destrukcyjne i niosą zagrożenie. Nie chodzi tu jednak o kupienie jednego losu czy postawienie w zakładach drobnej stawki, lecz o proces uzależnienia, który odbiera człowiekowi wolność i wprowadza nieład w jego życie osobiste, rodzinne i społeczne.

Bez wysiłku i pracy

Jednym z elementów nieuporządkowania duchowego, który może zachodzić w myśleniu gracza, jest usilne pragnienie uzyskania dochodu bez wysiłku i pracy. Może to prowadzić do lekceważenia dostępnej człowiekowi drogi rozwoju poprzez pracę i trud, jaki jest z nią związany. Zbliża to sytuację człowieka do ewangelicznego obrazu pokusy Jezusa na pustyni. Szatan oferował Zbawicielowi m.in. „łatwy chleb” (por. Łk 4, 1-13).

Rozwój hazardu, wejście w świat gier losowych i automatów ma jeden cel: zmniejszyć do minimum wysiłek człowieka oraz zastąpić go pracą maszyn. Wydaje się to słuszne, ponieważ taki jest cel postępu technicznego. Zresztą Bóg sam chciał, aby ludzie czynili sobie ziemię poddaną i dlatego dał im zarówno sprawne ręce, jak i dociekliwy umysł. Niektórzy jednak porządek techniczny przenoszą w sferę moralną. Związane jest z tym żądanie „ułatwionej” moralności i przekonanie, że to, co trudniejsze, jest złe i niepostępowe. Tymczasem prawdziwy postęp duchowy nie oznacza rezygnacji ze słusznych wymagań tylko dlatego, że są one trudniejsze do spełnienia. Człowiek jest zdolny do heroizmu, o czym zbyt łatwo zapominamy.

Odpowiedź Jezusa na pierwszą pokusę: Nie samym chlebem żyje człowiek (Mt 4, 4) jest wołaniem o pełną godność człowieka. Ta odpowiedź zostaje zaadresowana zwłaszcza do dobrze prosperującego społeczeństwa, gdzie odnosi się wrażenie, że ludzie rzeczywiście żyją tylko chlebem.

Moralna ocena posiadanego przez człowieka kapitału może dotyczyć kilku spraw. Po pierwsze, jego pochodzenia. Chodzi tu o moralne uzyskanie każdego przychodu. W tej perspektywie niemoralny staje się zysk osiągnięty przez spekulację, oszustwo, kradzież czy lichwę. Po drugie, jego wysokości (moralność chrześcijańska nie stawia żadnych granic dochodów prywatnych, lecz wyznacza je hierarchia celów życia ludzkiego, sprawiedliwość i miłość bliźniego, np. postulat oddania na cele społeczne nadwyżki). Po trzecie, przeznaczenia (obowiązek zaspokojenia potrzeb najbliższych, a ponadto słuszny podział dochodu społecznego na cele konsumpcyjne i inwestycyjne).

Działalność gospodarczą, której celem jest jedynie zysk, potępiał już ojciec ekonomii Arystoteles. Gardził on ludźmi goniącymi za zyskiem i obracającymi pieniędzmi. Każdy zysk, a więc to, co pozostaje po pokryciu kosztów, uważał za kradzież, ponieważ z niczego innego nie mogła się brać owa „dodatkowa wartość”. Arystoteles podkreślał, że celem człowieka nie jest zysk, lecz życie w większej wspólnocie oraz doskonalenie siebie.

Także współcześnie wielu ekonomistów potępia „chciwość abstrakcyjną”, nieukierunkowaną, bezcelową, ze sztucznie wpojonym przekonaniem, że tego właśnie powinno się chcieć, związaną z akceptowaniem motywu zysku. Traktują ją oni jako patologię, defekt, nienaturalną wadę. Troska o dobre życie nie zakłada pogoni za pieniądzem, a szczęście przynosi życie sensowne oraz uczciwa wspólnota.

Ostatnio zmieniany czwartek, 05 styczeń 2017 15:15

Najnowsze od ks, prof. dr hab. Andrzej Zwoliński

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 57 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions