niedziela, 02 październik 2016 23:07

Bezmyślny zabobon?

Napisał

Z ks. Mirosławem Cholewą, proboszczem parafii św. Marii Magdaleny w Magdalence, redaktorem naczelnym kwartalnika „Pastores”, rozmawia dr Paweł Sokołowski

Ilu mieszkańców liczy Księdza parafia? Czym zajmują się parafianie?

Parafia Magdalenka liczy ok. 4000 wiernych, kościół jest położony wśród lasów. Po 2000 r. został gruntownie zmodernizowany i upiększony, podobnie zaplecze duszpasterskie i dom rekolekcyjny. Od 4 lat tworzymy szkoły katolickie na naszym terenie. W ostatnich 20 latach przybyło wielu nowych parafian, którzy są przedsiębiorcami, lekarzami, nauczycielami, pracownikami korporacji. Struktura społeczna parafii zmieniła się całkowicie. Wcześniej duża grupa mieszkańców pracowała w rolnictwie, niektórzy byli zatrudnieni w dwóch PGR-ach na terenie parafii bądź pracowali fizycznie w Warszawie. Teraz pojawiło się wiele osób pochodzących z inteligencji i uprawiających wolne zawody. Specyfiką parafii jest to, że aktualnie znaczna część parafian angażuje się w życie lokalnego Kościoła.

Młodzież także?

Połowa spośród mieszkańców naszej parafii ma, niestety, nikły kontakt z duszpasterstwem, w tym młodzież. Bólem duszpasterzy jest coraz większa ilość par żyjących bez sakramentu małżeństwa, są zaniedbane religijnie rodziny i dzieci, które nie uczęszczają w niedziele na Msze Święte. Ale też spora część parafian angażuje się duszpastersko, powiedziałbym, że wręcz ponadnormatywnie w stosunku do innych parafii. Przykładem tego była choćby spora grupa wolontariuszy na Światowych Dniach Młodzieży, służąca przybyłym 240 gościom z Hiszpanii, Wenezueli i Portoryko.

Lesznowola jest uznawana za zagłębie dyniowe. Czy było tak „od zawsze”?

Nie, jest to kwestia ostatnich lat.

Część mieszkańców sprzedaje wycinane dynie na Halloween. Czy można powiedzieć, że Halloween jest w Księdza parafii szczególnie oczekiwane?

Nie, dotyczy to małej grupy ludzi, ale niestety co roku wzrasta liczba rodzin i dzieci „bawiących się” w ten sposób.

Czy głównym motywem są pieniądze, tzw. biznes? Czy może chodzi tu o coś jeszcze?

Myślę, że w przypadku ludzi handlujących wydrążonymi dyniami jest to biznes. Zaś w przypadku osób „bawiących się” w ten sposób stanowi to rodzaj mody, a w gruncie rzeczy wyraz uprawiania zabobonu i głupoty.

Czy Halloween można pogodzić z wiarą chrześcijańską?

Absolutnie nie – jest to pogański zabobon, który nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem.

Czy mógłby Ksiądz opowiedzieć, jak wygląda Lesznowola w dniach poprzedzających Halloween?

Handlujących wydrążonymi dyniami jest zaledwie kilka rodzin. Ale ponieważ mają swoje kramy wzdłuż głównej ulicy Słonecznej, przecinającej Lesznowolę, wydaje się jakby cała Lesznowola była pogańska i uprawiała ten zabobon.

Ostatnio zmieniany wtorek, 04 październik 2016 20:24
dr Paweł Sokołowski

teolog, historyk, redaktor

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 55 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions