wtorek, 30 czerwiec 2015 23:30

Jean-Paul Sartre prorok „religii nowego humanizmu”

Lansowany w kulturze euroatlantyckiej humanizm ateistyczny i libertyński (odrzucający tradycję chrześcijańską, wiarę i autorytety we wszystkich dziedzinach życia) jest dzieckiem wielu ojców. Swój obecny kształt w znacznej mierze zawdzięcza Jean-Paulowi Sartre’owi.

 

Jean-Paul przyszedł na świat 21 czerwca 1905 r. w Paryżu. Szybko stracił ojca, a jego wychowaniem zajęły się kobiety, przez które był rozpieszczany i ubóstwiany. Wytworzyło to w nim przekonanie o swej ponadprzeciętnej wartości. Sartre był niezwykle uzdolniony. Od młodości interesował się literaturą, która wywarła wpływ na całe jego życie. Świat zapamiętał go jako wielkiego literata, a także myśliciela oraz ekscentryka i rewolucjonistę do granic absurdu rozmiłowanego we własnej wolności.

 

Absolutyzacja wolności

Sartre należał do tych myślicieli, dla których głoszone poglądy stanowiły busolę wyznaczającą codzienną egzystencję. Stworzył taki rodzaj filozofii, który z jednej strony tłumaczył i usprawiedliwiał jego życiowe wybory, a z drugiej – kształtował jego osobowość. Był człowiekiem rozkochanym w niczym nieskrępowanej swobodzie tworzenia samego siebie. Nie ma przesady w stwierdzeniu, że absolutyzacja ludzkiej wolności stanowi samo centrum filozofii Sartre’a. Tej fundamentalnej – wręcz dogmatycznej – zasadzie w dużej mierze podporządkowany jest jego humanizm. Teoretyczne podłoże tej reguły stanowi przekonanie wyrażone w jego najsłynniejszym dziele „Egzystencjalizm jest humanizmem”. Stwierdza tu, że istnienie poprzedza istotę. To z pozoru mało znaczące sformułowanie kryje w sobie potężne konsekwencje. Oto bowiem zmienia się punkt wyjścia w filozoficznej refleksji nad człowiekiem. Nie stanowi go już istota, ludzka natura, cechująca się pewną stałością, którą należy rozpoznać i respektować. Owym punktem wyjścia staje się odtąd wola człowieka, wyrażająca się w dążeniu do uczynienia siebie tym, czym się chce, bez względu na to, kim się jest. W praktyce oznacza to porzucenie jakichkolwiek ograniczeń w kreowaniu siebie jako istnienia. Myliłby się ten, kto by twierdził, że Sartre’owi chodzi tylko o nieskrępowaną wolność człowieka w podejmowaniu wyborów moralnych. Filozof ten wprost mówi, że człowiek jest tylko tym, czym sam siebie uczyni. Należy zatem całkowicie odrzucić wszelkie ograniczenia związane z tym, co nazywa się ludzką naturą. Płeć, orientacja seksualna, integralność ciała, naturalne dążenie do zakładania stałych związków małżeńskich, posiadanie potomstwa i związana z tym odpowiedzialność są reliktami przeszłości. Należy je odrzucić w imię wolności absolutnej. Sartre swoich poglądów nie traktował jako teoretycznych postulatów. Jego związek z Simone de Beauvoir jest tego najlepszym przykładem. Był to specyficzny rodzaj „kontraktu małżeńskiego”. Kontrakt ten z jednej strony czynił Simone stałą kochanką Jean- Paula, z drugiej – zezwalał im obojgu na różnego rodzaju „przelotne” związki. Oczywiście o żadnym potomstwie nie mogło być mowy, bowiem byłoby to zagrożenie dla ich nieskrępowanej wolności W późniejszym etapie życia obie strony „kontraktu” dzieliły już nie tylko „łoże”, lecz także przelotnych kochanków.

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 07 wrzesień 2015 09:53

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 57 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions