czwartek, 27 listopad 2014 10:08

CZYM JEST SĄD OSTATECZNY? Wyróżniony

Napisane przez Dr Michał Kosche

 

Wokół pojęcia sądu ostatecznego, powiązanego ściśle z zagadnieniem końca świata, utrwaliło się wiele skojarzeń. Ów dzień przedstawiany jest (np. w kinematografii) najczęściej jako rodzaj jakiegoś globalnego kataklizmu zmierzającego do eliminacji życia na całej planecie. Czy wizja ta zgodna jest z nauką katolicką?

 

 

Koniec światajest określany w teologii jako paruzja uniwersalna – ponowne przyjście Jezusa Chrystusa, Pana historii, na ziemię, które zostało zapowiedziane w Dziejach Apostolskich: Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba (Dz 1, 11). Paruzja jednak nie jest obciążona prawnym rozumieniem. W przywołanym fragmencie nie ma mowy o sądzeniu, które najczęściej budzi trwogę i strach wśród ludzi. Paruzja to wypełnienie się Dobrej Nowiny, wydarzenie bardzo radosne, które polega na tym, że Oblubieniec – Jezus Chrystus – ponownie przyjdzie na ziemię.

 

Paruzja uniwersalna i paruzja jednostkowa

 

Oprócz paruzji uniwersalnej, która nastąpi na końcu czasów, mówi się o paruzji jednostkowej. Ma ona miejsce w momencie śmierci człowieka i polega na osobistym, pełnym miłości, wręcz intymnym spotkaniu Pana historii – Jezusa Chrystusa. Jest to podsumowanie historii konkretnej osoby, którego w atmosferze miłości dokonuje sam Chrystus w mocy Ducha Świętego. To spotkanie będzie miało dwa etapy: chrystofanii paruzyjnej, czyli miłosnego, upragnionego spotkania Chrystusa twarzą w twarz, oraz sądu szczegółowego. Sąd szczegółowy nie będzie jednak polegał na tym, że Pan wskaże każdy błąd człowieka na ziemi. Podsumowanie życia człowieka nie będzie też miało nic wspólnego z postępowaniem sądowym, podczas którego odczytuje się protokół zawierający każdy szczegół przestępstwa. Sąd szczegółowy będzie raczej polegał na tym, że człowiek obdarzony Duchem Świętym uświadomi sobie nade wszystko to, jak wielką miłością za życia obdarzała go Trójca Święta i inni ludzie, a dopiero wtórnie – jakby na zasadzie kontrastu – ujrzy swe niegodne postępowanie, polegające na odrzuceniu miłości danej przez Boga i ludzi. W dniu sądu szczegółowego – podobnie jak na sądzie ostatecznym – Trójjedyny Bóg objawi się jako największa Miłość Miłosierna, która jest w stanie wybaczyć wszystko człowiekowi, ale także jako sprawiedliwy Sędzia, respektujący wybory człowieka i szanujący jego wolę. Dlatego wynikiem tego sądu może być niebo, czyściec albo piekło. Jeśli ktoś przez całe życie szukał Boga, pełnił Jego wolę, żałował za grzechy, kochał Boga i bliźniego ponad swe ziemskie życie, ten na sądzie szczegółowym odbierze wieniec zwycięstwa, o którym mówi św. Paweł: W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego (2 Tm 4, 7-8). Jeśli natomiast ktoś odrzucił Zbawiciela za życia, ten ujrzy wówczas cały ogrom beznadziei swego żywota. O sądzie szczegółowym bardzo wyraźnie mówi Apostoł Narodów: Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre (2 Kor 5, 10), a także: Oto przez swoją zatwardziałość i serce nieskłonne do nawrócenia skarbisz sobie gniew na dzień gniewu i objawienia się sprawiedliwego sądu Boga, który odda każdemu  według uczynków jego: tym, którzy przez wytrwałość w dobrych uczynkach szukają chwały, czci i nieśmiertelności – życie wieczne; tym zaś, którzy są przekorni, za prawdą pójść nie chcą, a oddają się nieprawości – gniew i oburzenie. Ucisk i utrapienie spadnie na każdego człowieka, który dopuszcza się zła, najpierw na Żyda, a potem na Greka. Chwała zaś, cześć i pokój spotka każdego, kto czyni dobrze – najpierw Żyda, a potem Greka (Rz 2, 5-10). Ostatni tekst brzmi bardzo groźnie. Jest on utrzymany w takim tonie z powodu realnej groźby potępienia dla tych, którzy nie kochają Boga. Nie może on jednak przysłonić wręcz ekstatycznego charakteru spotkania z Chrystusem  tych ludzi, którzy za życia pełnili wolę Stwórcy i kochali Go całym sercem. Pawłowi nie chodzi o to, że każdy grzech sprowadza na człowieka piekło, lecz o to, że nieprzyjaźń z Bogiem ostatecznie powoduje grzech nieodpuszczony. Mówiąc ściślej, chodzi o taki grzech, którego człowiek nie chce wyznać Bogu w sakramencie pokuty i pojednania. Nie tyle więc Bóg obraża się na człowieka, ile to człowiek będący w grzechu – jako nieświęty, nie może kochać Boga.

 

Śmierć kresem zasługiwania

 

Nauka katolicka mówi wyraźnie, że moment śmierci jest końcem zasługiwania, to znaczy, że podczas paruzji jednostkowej (indywidualnej) nie będzie możliwości nagłego pokochania Boga i uniknięcia potępienia, jeśli za życia nie kochało się Pana. Ten aspekt był w wiekach minionych bardzo eksponowany – może nawet za bardzo – ale uzmysławia on, że nie ma co czekać z nawróceniem do śmierci, bo można nie zdążyć. Na sąd szczegółowy Jezus przybędzie w jakiejś formie znaku, a nie w pełnej chwale, jak to będzie miało miejsce na sądzie ostatecznym. Dlatego też ostateczna decyzja zbawienia (albo niezbawienia) zapadnie właśnie wtedy. W perspektywie św. Jana sąd paruzyjny już odbywa się nad każdym człowiekiem za jego życia. W teologii takie podejście nazywa się sądem paruzyjnym zrealizowanym, co oznacza, że czasy ostateczne w misteryjny sposób przeplatają się z czasami współczesnymi. Według św. Jana w człowieku realizuje się życie Boże wzbudzone przez Chrystusa w Duchu Świętym. Polega ono na wierze w Syna Bożego. Wiara ta jest ściśle związana ze spożywaniem chleba, czyli przyjmowaniem Chrystusa Eucharystycznego do serca, a ostatecznie opiera się na przyjęciu życia całej Trójcy Świętej. Zatem św. Jan wyraźnie wskazuje, że kto wierzy i spożywa Ciało Pańskie, jest już zbawiony i nie podlega sądowi, a kto nie wierzy, już został potępiony przez samego siebie (por. J 3, 18). Warto zaznaczyć, że Stwórca nigdy nie jest autorem potępienia kogokolwiek – łącznie  z Szatanem, lecz to same byty osobowe odrzucając miłość Boga, skazują się na nie. Także sam człowiek nie jest nigdy „autorem” swojego zbawienia. O zbawieniu lub niezbawieniu ostatecznie decyduje na podstawie osobistej historii człowieka sam Bóg, który jest Panem historii.

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 07 wrzesień 2015 10:26

1 komentarz

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

  • Polska dziennikarka mieszkająca na stałe w Japonii. 

  • fizyk, filozof nauki, członek Science and Religion Forum oraz The British Society for the History of Science

  • dyplomowany zielarz- -fitoterapeuta, publicysta, członek Polskiego Towarzystwa Zielarzy i Fitoterapeutów

Już 49 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions