poniedziałek, 03 maj 2021 19:10

Mądrość rozpoznająca marność

Napisał

Jan Molenaer zdaje się być artystą zainteresowanym życiem, jego codziennością i przyjemnościami, dlatego też jego, znajdujący się obecnie w Monachium, Autoportret z czaszką zaskakuje…

Zazwyczaj kojarzymy go z uroczymi, aczkolwiek nie pozbawionymi napięcia, obrazami przedstawiającymi eleganckie towarzystwo muzykujące lub zabawiające się w równie eleganckich wnętrzach. Albo odwrotnie – na płótnach przedstawiał postacie zabawiające się w podejrzanych spelunkach lub (co w hierarchii społecznej było i jest chyba gorsze) na tle wiejskich budynków.
Tymczasem jego kameralne dzieło, nie mające wiele wspólnego z oficjalnymi autoportretami, ukazuje postać poruszającą widza wewnętrznym napięciem oraz niezwyczajnym dla artysty tematem. Warto zwrócić uwagę na doskonałe rozwiązanie kompozycyjne. Ciemna i monotonna płaszczyzna tła kontrastuje z przestrzennością pierwszego i drugiego planu. Przy czym postać artysty wydobywająca się z owego tła – wrażenie to malarz uzyskał dzięki ciemniejszej tonacji barw oraz wciąż mocnemu zagęszczeniu przestrzeni – wciąż wydaje się być mniej „trójwymiarowa” w porównaniu do pieszego planu, z ledwie zasugerowanym stołem, na którym w sam centrum ustawiono czaszkę, flankowaną przez księgi i pisarskie utensylia. Ten układ powoduje, że niejako bezwiednie wiemy co jest ważniejsze, a co mniej ważne w całym malowidle. Przy czym gest wskazania palcem na czaszkę powoduje, że nasz dialog z malarzem będzie dotyczyć jej przede wszystkim.

O czym będziemy rozmawiać z Janem Molenaerem?

Widza uderza wyraźne napięcie rysujące się na twarzy artysty. Od razu rzucają się nam w oczy zmarszczone czoło i brwi, zaciśnięte wargi, intensywność spojrzenia skierowanego na widza, które wciąga go (nawet gdyby nie chciał) w emocjonalną interakcję z przedstawioną postacią. I tak oto widzimy kontrast pomiędzy wanitatywnym charakterem pierwszego planu a wykwintnym i wielobarwnym strojem malarza. Nie jest to bowiem ubranie prostego, ubogiego człowieka – wyraźnie to widać po luksusowych materiałach, z których uszyto płaszcz, kubrak i koszulę. Całości dopełnia berete ozdobiony piórami. To nie jest stonowany strój oparty na wzorach hiszpańskich czy nobliwych protestanckich mieszczan – tutaj mamy pełen rozkwit kultury rozrywki i zabawy. W takich strojach Molenaer przedstawiał się jako muzyk w domowym zaciszu. Takie stroje ubierali na jego grupowych scenach przedstawiciele bawiących się elit towarzyskich. I ten świat jest w Autoportrecie z czaszką konfrontowany z innym, nostalgicznych świtam kojarzącym się nam raczej z klasztornymi celami niż salonami rozkapryszonej socjety.
Jest to temat nie tylko nienowy, ale także bardzo popularny w owym czasie. Termin vanitas (sztuka wanitatywna) wywodzi się oczywiście od słów Koheleta: vanitas vanitatum et omnia vanitas (marność nad marnościami i wszystko marność) i wskazuje, że przemijanie tego świata i pozyskiwanych na nim dóbr pozwala na ich krytyczną ocenę. A skoro tak, to myślący człowiek zaczyna poszukiwać dóbr prawdziwych. Jedyny kłopot polega na tym, że bardzo trudno jest je odnaleźć z nadmiaru recept na prawdziwie dobre życie.

Juliusz Gałkowski

historyk sztuki, publicysta, bloger

Najnowsze od Juliusz Gałkowski


Drodzy Czytelnicy,

okladka E099 1120

wspierajmy się nawzajem w tym trudnym czasie! Temat nowego numeru „Miesięcznika Egzorcysta to Śmierć - brama do życia. Zakupów możesz dokonać w naszej księgarni internetowej MONUMEN.PL

Polecamy

  • najnowszy numer „Miesięcznika Egzorcysta”, również w wersji cyfrowej.
  • prenumeratę „Miesięcznika Egzorcysta” w wersji papierowej lub cyfrowej
  • duży wybór książek oraz archiwalne numery miesięcznika, także w wersji cyfrowej oraz
  • dewocjonalia.

Nie musisz wychodzić z domu. „Miesięcznik Egzorcysta” i książki prześlemy na Twój adres.

Bądźmy razem

Zespół „Miesięcznika Egzorcysta”

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 67 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem