niedziela, 03 maj 2020 09:28

Uzdrowienie jak Zmartwychwstanie

Napisał

Czasami warto powrócić do myślenia symbolicznego. Wbrew niektórym opiniom, pobudza nasze umysły i rozbudowuje wyobraźnię. Jest rezultatem niebagatelnie myślącego umysłu. Rafał Hadziewicz w obrazie Św. Roch uzdrawiający chorych prezentuje nam właśnie takie symboliczne, niebanalne myślenie.

Nieznajomość tak ciekawego malarza, żyjącego i działającego w Polsce, jakim był Rafał Hadziewicz, potwierdza słowa: „Cudze chwalicie, swego nie znacie”. Zresztą, należy przyznać z żalem, że dotyczy to całkiem sporej liczby malarzy tworzących w Polsce w wieku XIX. Oczywiście jest wiele tak zwanych obiektywnych przyczyn – jedną z nich jest gwałtowne zerwanie ciągłości kultury, jaką była niemiecka okupacja i komunistyczna dyktatura.

Z całą pewnością warto przybliżyć czytelnikom postać tego artysty i pedagoga. Mamy do czynienia z postacią o szablonie prawdziwie światowym. Hadziewicz urodzony na podbiłgorajskiej wsi kształcił się w Dreźnie, Paryżu i Rzymie. Sam z kolei był profesorem w Warszawie, Krakowie, Moskwie. Był powszechnie ceniony i zamawiano u niego wiele obrazów, w tym szereg o tematyce religijnej do kaplic i kościołów. W roku 2016 tego nieco zapomnianego malarza przypomniało ciekawą wystawą Muzeum Narodowe w Kielcach.

Młodzieniec, który zwalczał zarazę

Młody Roch w trakcie pielgrzymki do Rzymu, już w Italii, w miejscowości Acquapendente, styka się z czarną śmiercią. Ponieważ tak naprawdę nie znamy daty urodzenia naszego szlachetnego młodzieńca, ani nawet jego śmierci, możemy tylko założyć że do Italii przybywa on po roku 1348. A jest to data niezwykła. Data wielkiej zarazy, rok „czarnej śmierci”, czyli dżumy.

Najprawdopodobniej na stary kontynent zarazki czarnej śmierci przywlokły szare szczury żeglujące na genueńskich galeonach. Wiemy bowiem, że zaraza wędrowała przez stepy mongolskie, środkową Azję, stepy Europy Wschodniej aż na Krym. Tam podobno Mongołowie wykorzystali ciała zmarłych na dżumę jako broń biologiczną, przerzucając je za pomocą katapult za mury Kaffy.

A potem wszystko szło utartym tokiem, z Kaffy marynarze, szczury i dżuma przybyli do Messyny. Współczesny epidemii franciszkanin opisuje chorobę takimi słowami:

«Na różnych częściach ciała pojawiały się „palące pęcherze», na narządach płciowych lub na ramionach i szyi rozwijały się wrzodziejące guzy. Początkowo miały one rozmiary orzechów laskowych, a pacjentów chwytały gwałtowne dreszcze, które w krótkich czasie osłabiały ich i nie pozwalały utrzymać się na nogach. Czyraki szybko rozrastały się do rozmiarów orzechów włoskich, następnie do wielkości jaja kurzego lub gęsiego”.

Juliusz Gałkowski

historyk sztuki, publicysta, bloger

Najnowsze od Juliusz Gałkowski


Drodzy Czytelnicy,

wspierajmy się nawzajem w tym trudnym czasie! Temat kwietniowego numeru „Miesięcznika Egzorcysta to Sakramentalia - znaki Bożej opieki. Zakupów możesz dokonać w naszej księgarni internetowej MONUMEN.PL

Polecamy

  • najnowszy numer „Miesięcznika Egzorcysta”, również w wersji cyfrowej.
  • prenumeratę „Miesięcznika Egzorcysta” w wersji papierowej lub cyfrowej
  • duży wybór książek oraz archiwalne numery miesięcznika, także w wersji cyfrowej oraz
  • dewocjonalia.

Nie musisz wychodzić z domu. „Miesięcznik Egzorcysta” i książki prześlemy na Twój adres.

Bądźmy razem

Zespół „Miesięcznika Egzorcysta”

Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 61 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Drodzy Czytelnicy,

wspierajmy się nawzajem w tym trudnym czasie! Temat kwietniowego numeru „Miesięcznika Egzorcysta to Sakramentalia - znaki Bożej opieki. Zakupów możesz dokonać w naszej księgarni internetowej MONUMEN.PL

Polecamy

  • najnowszy numer „Miesięcznika Egzorcysta”, również w wersji cyfrowej.
  • prenumeratę „Miesięcznika Egzorcysta” w wersji papierowej lub cyfrowej
  • duży wybór książek oraz archiwalne numery miesięcznika, także w wersji cyfrowej oraz
  • dewocjonalia.

Nie musisz wychodzić z domu. „Miesięcznik Egzorcysta” i książki prześlemy na Twój adres.

Bądźmy razem

Zespół „Miesięcznika Egzorcysta”