poniedziałek, 30 grudzień 2019 14:23

Postać Ostatecznego Prześladowcy

Napisał

Wkroczenie do kaplicy San Brizio w Orvieto zapiera u zwiedzającego dech w piersiach. Bynajmniej nie z powodu ilości malowideł, pokrywających całą powierzchnię ścian i sklepienia – wszak sama katedra jest jedną z najwspanialszych galerii malarstwa, jaką można zobaczyć poza muzeami, poczynając od imponującej fasady, idąc ku prezbiterium.

Kaplica jest dziełem poruszającym, przede wszystkim ze względu na jednolitość stylu malowideł pracowni kierowanej przez Lukę Signorellego. Po wejściu na samym początku nie wiemy, co budzi w nas owo poczucie niepokoju, poruszenia. Mamy wrażenie, że przekroczyliśmy pewną granicę, która powinna być nienaruszalna. Dopiero po chwili odkrywamy, że malarz atakuje nasze zmysły wielką liczbą ekspresyjnie wyobrażonych postaci. Tym, co atakuje nasz wzrok, jest przede wszystkim ruch. Odczucie to jest tym silniejsze, że do kaplicy wchodzimy z ascetycznie zaprojektowanej nawy Il Duomo, której dekoracja w poziome pasy, uspakaja i wycisza.

Antychryst na fresku

Po lewej stronie od wejścia, unosząc nieco wzrok, widzimy tłumną scenę, której treść zdaje się być na pierwszy rzut oka niezrozumiała. Tak naprawdę mamy do czynienia z freskiem, na którym umiejscowiono kilka scen, łączących się ze sobą i tworzących wspólnie jedną opowieść.

Luca Signorelli dostał za zadanie dokończenie dekoracji malarskiej kaplicy, przede wszystkim dlatego że był tańszy od konkurencji, ale także dlatego że znany był z terminowości i solidności wykonania. W ciągu trzech lat, poczynając od kwietnia 1499 r., zadanie zrealizował, prezentując jednolitą i spójną opowieść o końcu czasów. Było to oczywiste, okolice roku 1500 po raz kolejny wznieciły niepokój w duszach wiernych, którzy w tej okrągłej dacie dopatrywali się zapowiedzi Paruzji. Czasy były niespokojne, a wielu kaznodziejów z pełną świadomością odwoływało się do zapowiedzi ich końca, opisanego w wizji Świętego Jana na Patmos. Należy pamiętać, że w momencie rozpoczęcia prac w Orvieto, nie upłynął nawet rok od śmierci osławionego dominikanina – Hieronima Savonaroli, który głosząc rychłe nadejście końca czasów, sięgnął po realną władzę w pobliskiej Florencji.

Juliusz Gałkowski

historyk sztuki, publicysta, bloger

Najnowsze od Juliusz Gałkowski

1 komentarz

  • Link do komentarza PI. Grembowicz środa, 15 styczeń 2020 12:20 napisane przez PI. Grembowicz

    Skromność bardziej przytłacza. Naprawdę (vide K. Zanussi, reżyser).

    Raportuj

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 61 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem