niedziela, 02 październik 2016 23:19

Nie każdego można uratować

Metody psychologa chrześcijańskiego dla wielu osób wydają się mało atrakcyjne. Gdy mówię, że nie leczę energią, to czasem ktoś odpowiada, iż poszuka sobie lepszego specjalisty.

Jeden z księży, z którym współpracowałem, wysłał do mnie SMS-a, że ma osobę do konsultacji. Kiedy przyszedłem do niego, zastałem tam młodą dziewczynę, która była po egzorcyzmach. Jej historia była skomplikowana. Praktycznie od urodzenia coś się działo.

Rodzice nie mieli dla niej czasu

Podczas pierwszego spotkania wysłuchałem księdza oraz dziewczyny, choć nastolatka mało się odzywała. Nie wiedziała, kim jestem. Wiele było w niej nieufności. Dziewczyna była przed kolejnym egzorcyzmem, który odbył się niedługo po naszym spotkaniu. Później przyjęła Komunię Świętą. To był wielki sukces. Jakiś czas potem zadzwoniła do mnie i poprosiła o niezależne spotkanie. Odbyłem z nią długa rozmowę. Z jej relacji wynikało, że problem pojawił się już w momencie chrztu. Ze względu na to, że rodzice byli rozwodnikami, księża nie chcieli jej ochrzcić. To spowodowało, że rodzice zaczęli negatywnie odnosić się do Kościoła. Chrzest odłożyli na 4 lata. Z kolei podczas chrztu dziewczynka uciekła z kościoła. Musiano ją łapać. To zdarzenie można wyjaśnić dziecięcym kaprysem. Ale można też wskazać, że w dziecięcym zachowaniu przejawiało się coś jeszcze. Z opowiadań dziewczyny wiem, że jej dom był osaczony przez różne duszki, bóstwa, symbolikę niechrześcijańską. Ona sama mówiła, że to wszystko odbierała jako jakieś energie. Te rzeczy wzbudzały w niej niepokój. W domu nigdy nie czuła się bezpiecznie. Poza tym było tam wiele konfliktów. Każdy z domowników miał swój świat. Rodzice i ich dziecko przypominali trzy odrębne planety, które krążyły po własnych orbitach. W tym domu nie odczuwało się emocjonalnego ciepła. Nie można jednak powiedzieć, żeby rodzice nie troszczyli się o córkę. Rodzina była zamożna, nie miała problemów finansowych. W dzisiejszych czasach niektórzy rodzice uważają, że jeżeli kupią dziecku komputer, poślą je na kurs komputerowy, to wszystko jest ok. Niestety, dziecko nie odczuwa miłości. Wydaje się, że swoje poczucie winy w stosunku do dzieci rodzice próbują zmazać prezentami. Problemem jest zwykle to, że nie mają dla nich czasu.

Ogniście czerwone oczy

Historia tej dziewczyny rozpoczęła się po Pierwszej Komunii Świętej. Miała wtedy 10 lat. Jest bardzo prawdopodobne, że ktoś ją obserwował i dokładnie wiedział, w którym momencie wejść w jej życie. Dziewczyna trafiła do satanistów. Niestety, rodzice niewiele wiedzieli o jej życiu. Ich dziecko regularnie spotykało się z członkami sekty i przechodziło przez kolejne poziomy wtajemniczenia. W pewnym momencie chciano ją złożyć w ofierze szatanowi. Została przez kogoś zapytana, czy cieszy się, że będzie złożona Lucyferowi w ofierze. Dopiero wtedy się ocknęła i postanowiła na dobre zerwać z satanizmem. Dodam, że dziewczyna wcześniej podpisała cyrograf. Ponadto mówiła, że widziała demony i codziennie zasypiała w ich otoczeniu. Była z nimi w kontakcie. Dochodziło do sytuacji, że kiedy wyjeżdżała z mamą na wakacje i gdy kładła się spać, bała się o mamę, czy jej nie zaatakują. Przerażały ją też jej własne oczy. Podkreślała, że gdy patrzyła w lustro, widziała ogniście czerwone gałki oczne. Mimo ucieczki od satanistów nastolatka nie doznała spokoju. Szatan, któremu została poświęcona, nie pozwalał na to. Jakiś czas potem dziewczyna ponownie została wciągnięta do sekty. Ślad o niej zaginął. Nikt nie mógł jej odnaleźć. Później zadzwoniła do mnie i powiedziała mi: Wiesz, początkowo coś we mnie siedziało. Ale teraz to, co we mnie siedzi, nie pozwala mi na kilkaset metrów podejść do kościoła. Ja sobie nie radzę. Niech mi już dadzą wszyscy święty spokój, bo muszę jakoś zdać maturę, a nie jestem w stanie funkcjonować. Ja się poddaję. Czuła, że jest w niej większa siła niż przedtem. Pamiętam, że miałem z nią pojechać na egzorcyzmy. Byłem umówiony z księdzem około godz. 8 rano. Obudziłem się jednak chory, z wysoką gorączką. Tak bez powodu. Miałem problem, żeby dojść do siebie. Domownikom powiedziałem, że nie jestem w stanie jechać. No dobrze, ale muszę poinformować księdza – pomyślałem. Zacząłem dzwonić do księdza. Okazało się, że moja komórka nie działa. Komórki domowników też nie działały. Próbowałem wysyłać SMS-y, bez powodzenia. Otrzymywałem komunikaty, że wiadomości nie zostały dostarczone. Internet też nie działał… Dopiero wieczorem skontaktowałem się z księdzem, który powiedział, że też nie był w stanie udać się na spotkanie. W konsekwencji dziewczyna nie dotarła na egzorcyzm. Potem zadzwoniła do mnie. Była w ogromnym szoku, ponieważ zniszczyła krzyż, połamała go. Mówiła: Coś we mnie jest takiego, co powoduje, że działam niszczycielsko. To była spektakularna awersja do sacrum. Po egzorcyzmach ta osoba z powrotem została wciągnięta do sekty. To było już jednak o wiele silniejsze oddziaływanie.

Ostatnio zmieniany wtorek, 04 październik 2016 20:25
Redakcja

Redakcja strony internetowej

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 55 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions