niedziela, 08 maj 2016 14:27

Czy wieje w nas duch tego świata?

Napisane przez ks. Daniel Wachowiak

Wiele szkód robią swemu duchowemu życiu ci, którzy „odlatują” z Kościoła, z realiów życia. Twierdzą, że to efekt działania Ducha Świętego.

Duch Święty jest fascynującą Osobą, niestety bardzo ukrytą. On rzeczywiście jest nie do uchwycenia, stąd Jego symboliką jest choćby wiatr czy ogień. Nie da się Go objąć, zamknąć, pojąć. Takie też jest Jego działanie – nieogarnione. Od Niego musimy się też wiele uczyć. Gdy czasami robimy coś dla innych, mamy pokusę, by wziąć trąbki i flety i dmuchać w nie, wołając naokoło: Zobacz, ile ja dla ciebie czynię! A Duch Święty, który wszystko może, czyni wszystko tak, że musimy zdobyć się na głębszą refleksję, aby to dostrzec i oddać Mu chwałę za Jego wysiłek. Bez Niego nawet palcem nie mógłbym poruszyć. Oto w moim ciele wszystko jest jakoś połączone, komórki i narządy ciała współistnieją ze sobą. Tu jest nerka, tam coś bije, a tu wątroba czasami dokucza.

Czy Duch Święty nakazuje opuścić Kościół?

Część ludzi odeszła od Kościoła katolickiego. Nie stali się oni ateistami, lecz przeszli do jakichś sekt czy podejrzanych wspólnot, które mówią o sobie, że są pentakostalne (termin ten pochodzi od słowa „pięćdziesiątnica”). Ci ludzie mówili: Odkrywam Ducha Świętego. Tam, gdzie idę, czuję dopiero Boga. A w Kościele katolickim jest „nędza z bidą”. Ksiądz marudzi, organista do bani, pot i nic więcej. Dlatego ja dopiero tam odkryłem działanie Ducha Świętego. Ksiądz prof. Jerzy Szymik twierdzi, że w ostatnich 30 latach zasadniczo nie mówi się o ludziach, którzy stali się ateistami, tylko o tych, którzy odeszli z Kościoła katolickiego do jakichś podejrzanych wspólnot i grup religijnych. Co ciekawe, osoby, które opuściły Kościół, uznały, że czynią to z pobudek odkrywania Ducha Świętego. Dlaczego czasami człowiek źle, a nawet przewrotnie odczytuje działanie Ducha Świętego? Czy nie jest często tak, że mówimy jedynie duchem naszych czasów? A nam się wydaje, że to Duch Święty przez nas mówi… Wieje w nas duch tego świata, a my wmawiamy innym, że to wiatr Ducha Świętego. Co zrobić, żeby nie wpaść w tę pułapkę? Papież Benedykt XVI podkreślił, że największym dziełem Ducha Świętego jest wcielenie Drugiej Osoby Trójcy Świętej, Osoby Syna Bożego. Oto Bóg staje się w swoim Synu człowiekiem. W łonie Maryi rozwija się przez dziewięć miesięcy, potem przychodzi na świat w Betlejem. Wcielenie to największe dzieło Ducha Świętego. Dlaczego? On działa tam, gdzie Słowo może się narodzić w człowieku. Tam właśnie jest Duch Święty. Tylko tam. Wszystko ma zatem prowadzić do wcielenia. To jest największe dzieło Trzeciej Osoby Trójcy Świętej. Ono powoduje później Eucharystię. Dzieło Ducha Świętego pcha też Syna Bożego na Kalwarię. Duch Święty prowadzi następnie do zmartwychwstania Chrystusa i Jego wniebowstąpienia. Jaki wynika z tego praktyczny wniosek? Niektórym wydaje się, że dopiero wtedy mają w sobie Ducha Świętego, gdy „odlatują”. Czasami w postawach religijnych widzimy coś takiego – „odlatywanie” ducha na podobieństwo nirwany.

Ostatnio zmieniany czwartek, 19 maj 2016 11:24

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 61 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem