poniedziałek, 04 kwiecień 2016 11:59

Kobieta i drachma. Zapobiegliwość czy chciwość?

Napisał

Jezus powiedział, że nie można służyć i Bogu, i Mamonie. Dlaczego? Czy na pewno nie chciał, aby ludzie żyli dostatnio? Wspaniały obraz Gerarda van Honthorsta pozwoli nam zrozumieć, na czym polega ta zagadka.

Samo słowo Mamona używane przez Chrystusa wywodzi się od hebrajskiego ma`mon, oznaczającego zysk. To słowo odnosiło się prawdopodobnie także do bożka pieniędzy, prawdziwego złego ducha. Gdzie leży granica między zapobiegliwością a chciwością? Jest prosta – trzeba stwierdzić, komu się służy. I czy potrzeba pieniędzy nie czyni nas ślepymi na prawdziwe dobra.

Malarstwo nocy wydobywa prawdę z cienia

Cóż za piękny przydomek – Gerard Nocny (Gherardo della Notte)! Zawsze zachwycające jest to, jak  przezwiska potrafią wspaniale oddać istotę rzeczy! Gerard, malarz z dalekiej północy – bo dla mieszkańców Italii, wszystko poza Alpami było daleka północą – uczył się od samego Caravaggia. I nauczył się naprawdę dużo. Dowodem tego jest jego – namalowane w 1623 r. – arcydzieło: Kobieta oglądająca monetę przy świetle latarni. W obrazie widać wszystkie wspaniałe zabiegi artystyczne, jakich można było nauczyć się od mistrza blasku i cienia, jakim był genialny Caravaggio. Żółte światło świecy umieszczonej w latarni stanowi najjaśniejszy punkt obrazu, a malarz dzięki wspaniałej zdolności operowania farbami uzyskał efekt rozświetlania blaskiem właściwych partii obrazu, że cała scena zdaje się nam absolutnie realistyczna. Dzięki owemu świetlistemu efektowi cała kompozycja zdaje się być rozpięta na pewnym owalu, który dwuwymiarowemu nadaje charakter trójwymiarowy. Szczególnie istotne jest wrażenie, jakie stwarza nam przestrzeń znajdująca się pomiędzy najjaśniejszymi punktami obrazu, czyli latarnią i twarzą kobiety oraz jej rękoma. Właśnie ona przeczy dwuwymiarowości malunku i wykazuje, gdzie naprawdę znajduje się centrum i istota obrazu. Bowiem Caravaggio, a za nim jego uczniowie i naśladowcy odkryli, że zainteresowanie widza może wzbudzić pewna tajemniczość obrazu. Wykorzystywali do tego celu swój najcenniejszy atut artystyczny – grę światłocieniem. Tak jest i w przypadku tego obrazu. Zarówno światło latarni, jak i wzrok kobiety kierują nas do przedmiotu zacienionego i prawie niewidocznego. Do monety trzymanej przez starą kobietę Gerard zasłużył na swój przydomek, blaskiem świecy wydobywa z mroku nocy przedmiot, który ponownie odsyła nas do tajemnicy. Kogo przedstawia malowidło? Alegoryczną scenę? Rzeczywistą historię?

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 04 kwiecień 2016 12:30
Juliusz Gałkowski

historyk sztuki, publicysta, bloger

Najnowsze od Juliusz Gałkowski

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Nowość!

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 36 pozycji


Powered by JS Network Solutions