wtorek, 01 marzec 2016 21:41

Zamarły krzyk

Dziś tortury kojarzą nam się albo z filmami o socjopatach ściganych przez FBI, albo z muzułmańskimi fanatykami. Jest to dla nas abstrakcja, którą oglądamy z wygodnej perspektywy widza i co najwyżej budzi dreszczyk ekscytacji. Dreszczyk „przyjemny”, ponieważ wiemy, że sami jesteśmy bezpieczni.

Ludzkość opanowała rozliczne sposoby zadawania cierpienia i śmierci. W przeciwieństwie jednak do większości innych czynności zastosowane jest zupełnie inne pojęcie „ekonomii” tortur. Nie chodzi o jak najszybsze zakończenie pracy, lecz przeciwnie, o przeciąganie i potęgowanie męczarni. Psychiczny wstrząs, jaki wywołuje widok męczonego bohatera, musi jednak zmiękczać świadomość, że jednym z kluczowych punktów naszej wiary jest przekaz o męce, czyli Pasji Mesjasza.

Spokój i ekspresja

W dziele Jusepe’a de Ribery „Apollo obdziera Marsjasza ze skóry” najciekawszy fakt stanowi to, że nad całą kompozycją dominuje coś, co z malarskiego punktu widzenia jest najmniej istotne. Czarna, niemalże płaska plama drzewa rozrywa przestrzeń obrazu na dwie strefy. Kontrastuje z przestrzennością dosadnej sceny tortur ukazanej na pierwszym planie oraz z graficzną niedookreślonością przestrzeni tylnego planu. Ciemna plama jest z jednej strony jakby szczątkową pozostałością po wspaniałych ciemnych przestrzeniach, w których budował swe kompozycje Caravaggio – mistrz jakże ważny dla naszego Hiszpana. Z drugiej strony została ona przetworzona wedle nieco szalonej hiszpańskiej imaginacji, która pozwala nam na umieszczanie w niedopowiedzianych miejscach przedmiotów własnej wyobraźni. Jakie lęki i demony ukrywają się w owej ciemnej plamie drzewa? Każdy może sam sobie odpowiedzieć na to pytanie. Ale należy uważać – kreując takie wizje, stajemy się ich zakładnikami. Sceny z pierwszego planu nie trzeba nikomu tłumaczyć. Przywiązany do drzewa Marsjasz – po przegranym ze słonecznym bóstwem agonie – ginie poddany jednej z najokrutniejszych tortur, obdarciu ze skóry. Przez stulecia zadawanie mąk nie uznawano za coś nadzwyczajnego. Wymyślano szokujące i powolne sposoby zadawania śmierci, które obecnie są zupełnie niezrozumiałe. Jedną z nich było obdarcie żywcem ze skóry. Tortura polegała na jej rozcięciu i ściągnięciu z mięśni. Ból, jaki temu towarzyszy, jest właściwie niemożliwy do wytrzymania. Wystarczy sobie przypomnieć, ile nerwów czuciowych zostaje w trakcie męczarni przerywanych i że upływająca krew powoduje śmierć. Uzdolniony kat potrafił doprowadzić do tego, że ofiara konała przez wiele godzin. Umierała, zatracając się w cierpieniu i udręce oczekiwania na koniec. A była to tortura na tyle wymyślna, że człowiek oczekiwał z nadzieją tego, czego każdy z nas boi się najbardziej – własnej śmierci. Zrozumiały jest pełen bólu przerażający wyraz twarzy męczonego Marsjasza. Jego oblicze zamieniło się w maskę, odczłowieczając go i przemieniając w jakąś maszkarę. Współcześni Riberze wiedzieli, skąd się ona brała – oglądanie publicznych tortur było dosyć powszechną rozrywką. Ze spazmatycznym ułożeniem umęczonego ciała kontrastuje chłodny, pomnikowy spokój oprawcy – boga Apollona. 

Ostatnio zmieniany wtorek, 01 marzec 2016 22:29
Juliusz Gałkowski

historyk sztuki, publicysta, bloger

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 57 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions