poniedziałek, 30 grudzień 2019 13:46

Z Ewangelia˛ w poprawczaku

Napisał
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Z ks. Adamem Anuszkiewiczem, kapelanem zakładu poprawczego i egzorcystą archidiecezji białostockiej, rozmawia dr Paweł Sokołowski

 

Pracuje Ksiądz jako katechetai kapelan w poprawczaku. Z jaką młodzieżą ma Ksiądz do czynienia?

Pomijając fakt uzależnienia i przestępczości, jest to młodzież podobna do swoich rówieśników. Słuchają podobnej muzyki (choć w ich przypadku jest to raczej hip- -hop), siedzą w podobnym internecie, oglądając niewiele warte filmiki, grają w podobne gry i marzą o podobnych markowych ciuchach. Ich rany z dzieciństwa spowodowane przez grzechy rodziców są oczywiście ogromne, ale później dochodzi do tego grzech osobisty. Brak sakramentów, spowiedzi, a co za tym idzie – pracy nad sobą, prowadzą do tego, że w pewnym momencie człowieka trzeba izolować od społeczeństwa.

Jak długo pracuje Ksiądz z trudną młodzieżą?

Zaangażowałem się w tzw. trudne środowiska, pracując jeszcze jako inżynier. Około 15 lat temu zaczęliśmy z naszymi znajomymi pomagać w domu dziecka koło Mińska Mazowieckiego. Gdy poszedłem do seminarium, czułem, że powinienem być w takich miejscach, jak dom dziecka, pogotowie opiekuńcze czy poprawczak, aby tam mówić o nadziei, o Jezusie, o miłości. I tak mnie to wciągnęło. Na pewno wpływ na to miało moje dzieciństwo. Tata był uzależ- niony od alkoholu, więc rozumiem, co to znaczy mieć problemy w domu. Sam później przechodziłem terapię dla współuzależnionych i systematycznie życie „wyposażało” mnie w kolejne narzędzia do takiej pracy.

Ilu jest osadzonych, z którymi Ksiądz pracuje?

Właściwie w zakładzie poprawczym nie mówimy o osadzonych, lecz o wychowankach. Obecnie mamy tylko 20 chłopaków, w wieku od 16 do 21 lat.

Zdarzali się młodsi?

Tak, w poprawczaku można się znaleźć nawet, gdy ma się 14 lat.

Za jakie przestępstwa zostali skazani?

Wylądowali tam za różne rzeczy. Nie za bardzo mogę o tym mówić, natomiast każdy z nich jest uzależniony od narkotyków i dlatego nasz zakład jest specjalistyczny, ponieważ prowadzi się tu terapię. Gdy ktoś jest zniewolony, to potrzebuje pieniędzy, aby karmić swój nałóg. I tu przychodzą głupie pomysły na to, jak je zdobyć. Za tą „pomysłowość”, niestety prymitywną, trafia się do nas. Nałóg jawi się jako pewna ucieczka od bólu życia, ale to jest typowa propozycja demona: trucizna zawinięta w atrakcyjne opakowanie. Efekty przyjęcia tego są tragiczne.

Z jakich rodzin pochodzą wychowankowie?

Trudno tu mówić o rodzinie, bo właśnie wielkie jej zniekształcenie, a często jej brak, są głównym powodem pobytu za kratami. Widać tu jasno ogromny kryzys męskości i ojcostwa. Duża część chłopaków nie ma kontaktu ze swoim ojcem lub nawet go nie zna. Patrząc na to i czytając akta osobowe, jest oczywiste, jak tragiczne skutki niesie grzech, brak odpowiedzialności ze strony mężczyzny, bałagan seksualny i zniewolenie nałogami. Jeżeli nie powinniśmy mówić o grzechu pokoleniowym, to śmiało trzeba nazwać to pokoleniowym obciążeniem. Skutki zła widać przecież przez wiele generacji. Nieraz całe rodzeństwo takiego „układu rodzinnego” wkracza na drogę przestępczą.

dr Paweł Sokołowski

teolog, historyk, redaktor

1 komentarz

  • Link do komentarza PI. Grembowicz środa, 15 styczeń 2020 12:14 napisane przez PI. Grembowicz

    Tak trzymać, dobra robota, i na tym to właśnie, czyli ewangelizacja - głoszenie Jezusa Chrystusa Człowieka/Boga, polega!
    Z pozdrowieniami!

    Raportuj

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 59 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions