środa, 30 wrzesień 2015 21:22

Czy naprawdę wierzysz?

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Film pt. „Czy naprawdę wierzysz?” to kolejna produkcja twórców cenionego „Bóg nie umarł”. Należy do nich aktor i producent Liam Matthews, który wcielił się w postać ratownika medycznego – Bobbyʼego.

 

Z Liamem Matthews rozmawia Andrzej Grządkowski

 

„Czy naprawdę wierzysz?” jest współczesną opowieścią z wyraźnym przesłaniem wiary. Postać Bobbyʼego, którą stworzyłeś na ekranie, to przykład świadomej i odważnej postawy chrześcijańskiej. Pozwól, że zacznę od osobistego pytania: czy jesteś chrześcijaninem?

Tak. Wychowałem się w chrześcijańskiej rodzinie. Chodziliśmy do kościoła, ponieważ wszyscy to robili, ale nie było to dla mnie głębokie doświadczenie czy wybór serca. Dopiero później podjąłem decyzje, które doprowadziły mnie do prawdziwej więzi z Chrystusem. Nie obyło się zresztą bez rozmaitych problemów, przechodziłem w życiu trudny okres.

 

Rozumiem, że przeszedłeś wewnętrzne nawrócenie. Jak do niego doszło?

Wiele zawdzięczam mojej siostrze, która stała się dla mnie przewodnikiem na tej drodze. Obserwowałem jej małżeństwo i męża, który był prawdziwie Bożym człowiekiem. To mnie przekonało, było źródłem radości i pokoju. Tak pojawiła się iskra, która otworzyła mnie na Chrystusa, kiedy miałem ok. 20 lat.

 

Czy ten wybór miał duży wpływ na Twoje dalsze życie?

Niewątpliwie tak. Zawsze czułem się artystą, fascynowałem się klasyczną rzeźbą i malarstwem. I zdobyłem wykształcenie w tym kierunku. Pociągał mnie także film i zdecydowałem, że oddam się sztuce. Chciałem, żeby moja sztuka płynęła z serca, a ponieważ byłem chrześcijaninem, wydawało się oczywiste, że moja wiara musi znaleźć odbicie w sztuce. W każdym razie taką miałem nadzieję, ale to był dłuższy proces. Rozpoczynałem sam, potem pojawili się podobnie myślący znajomi – chrześcijanie – i zaczęliśmy robić filmy.

 

Stworzyłeś postać Bobbyʼego – człowieka, który działając zgodnie z sumieniem, zderza się z obowiązującą ideologią. Co skłoniło Cię do przyjęcia tej roli?

Czytając scenariusz filmu, poczułem dreszcz emocji. Od razu polubiłem postać ratownika medycznego Bobbyʼego, człowieka o dużej sile charakteru i zarazem wielkiej pokorze. Niełatwo spotkać takiego bohatera w dzisiejszych filmach, także chrześcijańskich. Myślę, że na kilku poziomach utożsamiałem się z nim. Bobby w pewnym momencie mówi: Gdybym został oskarżony o to, że jestem chrześcijaninem, czy materiał dowodowy byłby na tyle mocny, by mnie skazać? Trzeba rozumieć to zdanie w całym kontekście postaci, której dotyczy. W przeciwnym razie można by je uznać za przejaw arogancji, a nawet pychy. A Bobby rozumie to zdanie głęboko i traktuje je poważnie, bo to człowiek z zasadami, ale także człowiek czynu, który szczerze stara się żyć dobrze oraz podejmować właściwe decyzje, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności. A w chwili próby nie ustępuje, nawet jeśli ceną jest zwolnienie z pracy. Jednak kluczem do postaci Bobbyʼego jest pokora, widoczna we wszystkim, co mówi i co robi.

 

Dotyka go także inny problem – niezrozumienie przez żonę i jej oczekiwanie, by uległ presji środowiska.

To prawda, relacja Bobbyʼego z żoną to kolejny ciekawy wątek w tej historii. Szkoda, że nie udało się go bardziej rozbudować. Ale ta kwestia ukazała mi w nowym świetle moje małżeństwo i kierunek, jaki razem z żoną nadajemy naszej rodzinie. Ponownie uświadomiłem sobie, że czasami najtrudniej być Bożym człowiekiem oraz liderem we własnym domu, gdzie cię widzą dzień po dniu i niemal podają lustro, w którym możesz zobaczyć swoje błędy. Czasem łatwiej o odwagę wobec osób, które nas dobrze nie znają.

 

Ostatnio zmieniany czwartek, 01 październik 2015 10:41

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 55 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions