poniedziałek, 03 czerwiec 2019 06:49

Należy bronić Kościoła i kapłanów

Dla masonów i marksistów duchowni są grupą przestępczą, trzymającą ludność w ciemnocie i zacofaniu. Oni chętniej używają słowa „kler”, bo jest ono naznaczone negatywnie, tworząc rdzeń dla słowa „klerykalizm”. Dziś mamy już w Polsce wojnę cywilizacji w zaawansowanej fazie.

Wcześniej Irlandia stała się poletkiem doświadczalnym prawdziwej wojny medialnej i zarazem psychologicznej wypowiedzianej Kościołowi przez ideologię libertyńską, która od lat propaguje gender i LGTB. Kościół irlandzki należał do silnych, dobrze zorganizowanych, jednak sklerykalizowanych. Zdobyto wiedzę o wszelkich przypadkach niemoralnego życia duchownych i zastosowano taktykę „paraliżu” poprzez szokowanie najpierw doniesieniami o pedofilii, a następnie o niemoralnych relacjach ważnych dla Kościoła osobistości. Taktyka paraliżu psychologicznego i polityka wstydu miały wyłączyć mechanizmy obronne wewnątrz Kościoła. A chodziło głównie o to, by zniwelować oddziaływanie nauki katolickiej na rodziny i na życie młodych Irlandczyków.

Zastosowano dwie główne metody wojny medialnej: gnębienie nieustanne przeciwnika i oczernianie dla osłabienia jedności w szeregach duchownych, wzbudzenia nieufności pomiędzy przełożonymi i podwładnymi. Oskarżanie przełożonych o świadome krycie pedofili miało służyć „zradykalizowaniu” przełożonych kościelnych, którzy do jednego worka zaczęli wrzucać wątpliwe przypadki, niezbadane, z przypadkami wyraźnych dewiacji i jednostek chorych. Jakiekolwiek oskarżenie bez dochodzenia było powodem suspendowania, zawieszania w czynnościach. To spowodowało, iż przełożeni utracili zaufanie księży i zakonników, a w sytuacjach nieprawdziwych oskarżeń oskarżyciele byli zupełnie bezkarni, bo przełożeni bali się podważać opinię świeckich, by nie znaleźć się na stronach gazet z oskarżeniem o „zamiatanie pod dywan”.

Inna skuteczna metoda to dezinformacja i hejtowanie autorytetów Kościoła, jak biskupi   papież: manipulowanie liczbami, nieustanne powtarzanie najbardziej dramatycznych kazusów (jednym z biskupów wiadomości telewizyjne zajmowały się codziennie przez 3 miesiące), przez robienie pokazówek w TV i poniżanie duchownych. Wojna psychologiczna osiągnęła swoje cele, poprzez stworzenie obrazu duchownego jako „potwora”, dewianta seksualnego i psychopaty. To wszystko zachwiało autorytetem i uniemożliwiło ludziom Kościoła jakąkolwiek obronę.

W mediach liberalno-lewicowych dopuszczano się bezkarnie kłamstw na szeroką skalę i nikt nie zareagował w obronie księży pokrzywdzonych lub zniesławionych. Język, którym się posługiwano, miał wywołać u ludzi obrzydzenie w stosunku do duchownych. Dużo z tych manipulacji przeniknęło do mediów światowych, a nawet do dokumentów o randze państwowej.

Metody sprawdzone tam są dzisiaj przenoszone do Polski i dziś u nas toczy się ta wojna. Przełożeni Kościoła w Polsce muszą dbać o to, by gorszenie się nie odbierało im zdolności trzeźwego myślenia. Jeśli doskonała większość duchownych – 97 procent – służy godnie Bogu i ludziom, to oprócz zajmowania się owcami chorymi, przełożeni powinni skupić swoją uwagę na umacnianiu owiec zdrowych, które bez pomocy mogą być czasem bezbronne.

Artur Winiarczyk

Redaktor Naczelny miesięcznika Egzorcysta

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 55 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions