środa, 01 lipiec 2020 13:11

Przestrzeń zgiełku

Napisane przez Roman Motoła

Z Grzegorzem Kasjaniukiem, redaktorem, dziennikarzem i publicystą

muzycznym, autorem książki Zło w popkulturze. Rynek muzyczny,

r o z m a w i a n n R o m a n M o t o ł a

 Młodym ludziom, którzy się nawrócili, trudno porzucić dotychczasowy styl życia, polegający na „pełnym zanurzeniu” w popkulturę, w świat muzyki – rockowej, metalowej czy pop. Widzą, że nie pasuje to do Ewangelii i przykazań, ale zbyt mocno w to wrośli. Co im Pan radzi, gdy zwracają się z prośbą o pomoc?

Wpływ kultury masowej na ludzi jest tak duży, że sami często nie mogą sobie z nim poradzić. Oczywiście można i trzeba odwoływać się do wartości, do Dekalogu, ale to trudne, ponieważ popkultura jest uzależnieniem. Jak każde uzależnienie wymaga ingerencji z zewnątrz. Obserwuję to na przykładzie Gietrzwałdu, miejsca objawień Matki Bożej. Dochodzi tam do spektakularnych sytuacji, nadprzyrodzonych interwencji następujących nieraz w jednej chwili.

Przede wszystkim młody wierzący człowiek powinien odwoływać się do Boga. Z mojego doświadczenia, z życiorysów moich znajomych, którzy zagmatwali się w świat popkultury, a których świadectwa przedstawiam w książce, wynika, że jedynym ratunkiem jest dla nas zawierzenie Sercu Jezusowemu przez Niepokalane Serce Maryi. Jest to jedyna droga – postawienie siebie w sytuacji dziecka Bożego. Wielu zastanawia się, jak tego dokonać. Na jednej z moich ostatnich konferencji pod koniec ubiegłego roku w Gdańsku pojawiały się takie pytania. W modlitwie zawierzaliśmy Jezusowi Chrystusowi swoje zainteresowania, hobby, płytoteki, zbiory muzyczne… Oddawaliśmy to wszystko Jemu, żeby to On się tym zajął i żeby Mu zaufać, ponieważ fan muzyki i popkultury, uczestnik tego masowego oblężenia, nie jest w stanie sam sobie z tym poradzić. Po pierwsze nie ma duchowego rozeznania. Po drugie zawsze będzie tłumaczył sobie swoją miłość do popkultury i różnych jej aspektów (muzyki, teatru, kina) właśnie tym, że stanowią one przestrzeń jego wolności, miejsce, w którym znajduje oddech, wyluzowanie, zresetowanie umysłu, a często całe jego serce. I to jest bardzo groźne.

Na własnym przykładzie doświadczyłem, że zawierzenie się Chrystusowi przez Maryję przynosi natychmiastowy skutek – bardzo mocny – i stawia człowieka w prawdzie. Często bowiem pozostajemy w zafałszowanym wizerunku popkultury, także jako katolicy, a może zwłaszcza jako katolicy… Wielu z nas ma z tym problem. Ludzie mówią, że chodzą do kościoła, uczestniczą w życiu sakramentalnym, a przestrzeń popkultury nie wywiera na nich wpływu. Jednak przyjmowanie postawy fałszywej tolerancji, uznawanie popkultury za swego rodzaju performance jest ułudą, bo nie ma takiej płaszczyzny jak performance. Jeżeli w tej sferze dochodzi do obrażania Pana Boga, godzenia w uczucia religijne, a przede wszystkim tłamszenia ducha i stawiania człowieka wierzącego w sytuacji bycia letnim – ani gorącym, ani zimnym – zagrożenie jest bardzo duże. Nie ma czegoś takiego jak „komiksowy satanizm”. Nie ma czegoś takiego jak „komiksowe” zagrożenie, będące tylko jakąś ilustracją, którą możemy sobie przewrócić na drugą stronę, gdzie znajdziemy już dobry wizerunek. Nie! To jest bardzo mocne wchodzenie w duszę człowiekai jej gmatwanie. Nie chcę używać mocnych słów, jak „opętanie” czy „zniewolenie”, ale na pewno mamy tu do czynienia z powolnym

odwracaniem się od Boga aż do utraty owej iskry duchowości, łączności z Ojcem, otrzymanej na chrzcie. Dotyczy to wielu ludzi, którzy np. zostają muzykami i zaczynają grać brzmienia niemiłe Bogu, wchodzą w muzykę typu black metal, równocześnie uznając się za katolików. Jeden z moich czytelników stanął przed dylematem. Z jednej strony grał muzykę blackmetalową, oddającą w swej istocie cześć szatanowi, a równocześnie uznawał się za wierzącego. Odczuwał, że w tej muzyce było coś nie tak, ona wciągała go w mrok, depresję, pesymistyczne myśli. Z drugiej strony trzymał się Boga, co sprawiało, że pojawiały się u niego jeszcze chwile refleksji. I ten człowiek zapytał: „Co mam zrobić, skoro ta muzyka mnie interesuje, fascynuje, dobrze się czuję, grając ją?”.

Nie ma w takiej sytuacji innego wyjścia, jak oddać się w pełni Chrystusowi. Takich możliwości jest wiele. Polecam zwłaszcza akt zawierzenia według św. Ludwika Marii Grignion de Montforta czy św. Maksymiliana Kolbego. To są święci, którzy pozostawili po sobie mocny znak, zwłaszcza dla żyjących w świecie popkultury. Żyli oni wprawdzie w czasach historycznie odległych, lecz w przestrzeni duchowej nie są już tak dalecy i trzeba z tego korzystać.


Drodzy Czytelnicy,

96

wspierajmy się nawzajem w tym trudnym czasie! Temat nowego numeru „Miesięcznika Egzorcysta to Modlitwa zmienia historię. Zakupów możesz dokonać w naszej księgarni internetowej MONUMEN.PL

Polecamy

  • najnowszy numer „Miesięcznika Egzorcysta”, również w wersji cyfrowej.
  • prenumeratę „Miesięcznika Egzorcysta” w wersji papierowej lub cyfrowej
  • duży wybór książek oraz archiwalne numery miesięcznika, także w wersji cyfrowej oraz
  • dewocjonalia.

Nie musisz wychodzić z domu. „Miesięcznik Egzorcysta” i książki prześlemy na Twój adres.

Bądźmy razem

Zespół „Miesięcznika Egzorcysta”

Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 67 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Drodzy Czytelnicy,

96

wspierajmy się nawzajem w tym trudnym czasie! Temat nowego numeru „Miesięcznika Egzorcysta to Modlitwa zmienia historię. Zakupów możesz dokonać w naszej księgarni internetowej MONUMEN.PL

Polecamy

  • najnowszy numer „Miesięcznika Egzorcysta”, również w wersji cyfrowej.
  • prenumeratę „Miesięcznika Egzorcysta” w wersji papierowej lub cyfrowej
  • duży wybór książek oraz archiwalne numery miesięcznika, także w wersji cyfrowej oraz
  • dewocjonalia.

Nie musisz wychodzić z domu. „Miesięcznik Egzorcysta” i książki prześlemy na Twój adres.

Bądźmy razem

Zespół „Miesięcznika Egzorcysta”