wtorek, 03 marzec 2020 19:11

Nawrócona tatuażystka

Napisane przez Ola

Nie myślałam wtedy o tym, że – jak mówi św. Paweł – jesteśmy świątynią Boga i Duch Boży mieszka w nas (por. 1 Kor 3,16). Wydawało mi się, że moim ciałem do pełnoletności zarządzali rodzice, a teraz należy ono wyłącznie do mnie, więc nikomu nic do tego, jak je udekoruję. Tymczasem to przypominało sytuację wejścia do czyjegoś domu i wieszania na ścianach swoich obrazów. Albo namalowania graffiti na ścianie kościoła. A wiadomo, jak trudno pozbyć się graffiti, kiedy farba wsiąknie w tynk. Nawet jeśli nam się to podoba, a treść jest religijna, czy godzi się tak postąpić?

8 lat tatuowania

Interesowałam się tatuowaniem i zdobywałam na ten temat wiedzę praktyczną. Poszłam na 5-letnie studia plastyczne, a potem sama zaczęłam tatuować. Pracowałam w tym zawodzie prawie 8 lat. Przez pierwsze 5 lat nigdy nie zdarzyło mi się, aby któryś z klientów zasłabł bądź zemdlał. Choć nigdy nie przepadałam za demonicznymi wzorami i starałam się ich nie wykonywać, to trzeba powiedzieć, że nie byłam wówczas osobą wielkiej wiary. Raczej nazwałabym siebie letnią. Wybiórczo traktowałam doktrynę Kościoła katolickiego, sporadycznie chodziłam na msze święte. Moja relacja z Bogiem była bardzo słaba. Szłam do Niego jak przez mgłę. W pewnym momencie Pan Bóg wysłuchał mojej modlitwy, w której bardzo szczerze prosiłam, aby pomógł mi w Niego uwierzyć i pokochać. Naprawdę zapragnęłam Boga. Po kilku latach Bóg obdarzył mnie łaską nawrócenia. Umarłam więc dla siebie i świata, a narodziłam się na nowo dla Boga i zapłonęłam miłością do Niego. Zrodziła się we mnie chęć zachowywania przykazań Bożych i spełniania Jego woli, a nie swojej.

Zaczęłam się zastanawiać, czy na pewno to, co robię, podoba się Panu. Pracowałam w zawodzie tatuażystki już 5 lat. Wypytywałam o zdanie różnych księży i zakonników, ale nikt nie zakazywał mi tatuowania. Mówiono mi, że nie ma za to ekskomuniki, ale lepiej by było, gdybym nie tatuowała żadnych diabłów czy wzorów satanistycznych. Czytałam Pismo Święte i wciąż nie uzyskiwałam jednoznacznej odpowiedzi. Wiele osób przeciwnych tatuażom powołuje się na Stary Testament i fragment z Księgi Kapłańskiej 19, 26-31, mówiący o zakazie tatuowania, obok którego są wymienione również zakazy dotyczące uprawiania czarów, nierządu, wywoływania duchów. To – jak wiadomo – stanowi grzech ciężki i należy się z takich praktyk spowiadać. A przecież zakaz tatuowania można podciągnąć pod grzech przeciwko 1. lub 5. przykazaniu. Dlaczego przeciwko 5. przykazaniu? Ponieważ w niewielu przypadkach tatuowanie może zagrażać zdrowiu, wiąże się również nieodłącznie z bólem, który nie jest przecież spowodowany koniecznością ratowania życia. Nawiasem mówiąc, to samo dotyczy każdego zabiegu kosmetycznego, wiążącego się z ryzykiem uszczerbku na zdrowiu, który wykonujemy wyłącznie z próżnych pobudek upiększenia się.

W moim mniemaniu poważnym argumentem przeciwko tatuażom stało się pogwałcenie przykazania miłości, a więc bałwochwalstwo oraz gwałt zadany samemu sobie. Niestety, trudno kogoś odwieść od pomysłu zrobienia sobie tatuażu. Dlaczego lekceważy się doświadczenia egzorcystów, którzy wyraźnie i jednogłośnie mówią „Nie!” tatuowaniu? Ich zdanie wcale nie wynika z osobistych gustów, lecz opiera się na niedocenionym doświadczeniu i ostrzeżeniach wpływających z miłości i troski o nas.

Ostatnio zmieniany wtorek, 03 marzec 2020 19:15

1 komentarz

  • Link do komentarza Dr. Paul Kopetzky czwartek, 05 marzec 2020 09:27 napisane przez Dr. Paul Kopetzky

    Właśnie, kiedyś tatuowano niewolników, osoby podrzędne i upadłe; dziś to wszyscy.

    Raportuj

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 61 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem