czwartek, 31 październik 2019 16:11

Ezoteryczne „uzdrowienia”

Mając 20 lat, wyjechałem do Niemiec. Tam na studiach odszedłem od wiary w Boga. Spodobało mi się New Age i ezoteryzm. Zrobiłem kurs radiestezji oraz przeszedłem inicjację reiki pierwszego stopnia.

Jednego razu poznałem pewnego mistrza sztuk walk wschodnich, który wprowadził mnie w świat postrzegania energii. Przez 15 dni pod jego kontrolą praktykowałem Chi-gong (zestaw ćwiczeń zdrowotnych) oraz medytację wschodnią.

Radiestezja i energia życiowa

Potem przez 2 lata bardzo intensywnie zajmowałem się radiestezją, szukałem żył wodnych i stawiałem diagnozy lekarskie. Zauważyłem, że praktyki te odbierały mi energię życiową. Energię tę starałem się odzyskać przy pomocy bliskich mi w kręgu ezoterycznym ludzi oraz sztucznie – przez piramidy. Wydawało mi się, że te sposoby skutkowały. Przy pomocy piramid również się „oczyszczałem”. Ponadto byłem w wolnym związku z pewną kobietą, która też praktykowała radiestezję i spirytyzm. W oparciu o zdobytą wiedzę ezoteryczną zacząłem uzdrawiać innych i wskazywać im drogę do uzdrowienia. Kiedyś przyszedł do mnie człowiek z prośbą o uzdrowienie z codziennych wymiotów. Od niego zaraziłem się złą energią, która spowodowała moje załamanie. Zaczął męczyć mnie lęk. Miałem wrażenie, że w mieszkaniu nie jestem sam, że towarzyszą mi złe duchy. Nieustannie przepalały się żarówki, komputer przestał funkcjonować. Później przed snem zacząłem widzieć diabły – potwory.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 57 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions