piątek, 29 marzec 2019 08:30

Co będziemy robić w niebie?

Napisał

Z ks. dr. hab. Januszem Lekanem, prof. KUL, prodziekanem Wydziału Teologii KUL, rozmawia dr Paweł Sokołowski

 

Czy zbawienie oznacza „tylko” przebywanie w niebie?

Jakiś czas temu były prowadzone badania, które mówią, iż np. wiara w niebo nie jest rzeczywistym elementem wiary każdego chrześcijanina. Wielu ludzi ma wizję chrześcijaństwa ograniczoną tylko do rzeczywistości ziemskiej, pewnych zwyczajów bądź praktyk religijnych. Natomiast prawdy eschatologiczne mówiące o rzeczach ostatecznych, wydają się wielu ludzi nie interesować. Wiara mówi o tym, że pochodzimy od Boga, On jest naszym Stwórcą, dał nam życie i zaprosił nas do wspólnoty ze sobą. Nie zrozumiem mojego konkretnego życia, choćby w tym, że mam wiele trudności w relacji z Bogiem, by np. być Mu wiernym, jeśli nie odwołam się do jakiegoś wydarzenia, faktu, który tak naznaczył ludzką naturę, że w każdych pokoleniach są te problemy – i one będą, dopóki świat istnieje. To, w perspektywie Pańskiego pytania oznacza, że by osiągnąć niebo, najpierw trzeba przejść przez ziemię.

Dlaczego jest mi trudno powrócić do tej wspólnoty z Bogiem, nawiązać z Nim relację?

Człowiek po grzechu pierworodnym nie osiągnie wspólnoty z Bogiem, jeśli Bóg mu tego nie umożliwi. Człowiek o własnych siłach nie zdoła tego uczynić. Zbawienie zawsze jest umożliwieniem człowiekowi realizacji tego, do czego Bóg go powołał. A ponieważ przeszkodą jest tu grzech, oznacza to, że zbawienie stanowi wyzwolenie nas spod panowania grzechu i śmierci.

Dlaczego współczesnego człowieka zbawienie nie interesuje?

Z pewnością troska o zbawienie zależy od jakości mojej wiary. Jeśli wiara staje się nieustannym szukaniem Boga, więcej, zaproszeniem Go do mojego życia, a następnie życiem tym, co Bóg mi daje, to zawsze będzie pojawiać się pytanie, w jaki sposób tego nie utracić, w jaki sposób lepiej odpowiedzieć na Bożą ofertę. Z pewnością pojawiać się też będzie horyzont tej odpowiedzi, w którym szczęście tu na ziemi nie  jest ostateczne. Horyzontem zawsze będzie coś, co stanowi oznakę boskości, czyli wieczność, tam, gdzie nie ma czasu. Tam będzie szczęście bez miary i bez końca. Dziś problem polega na tym, że człowiek ma wiele odpowiedzi na pytanie, co to jest szczęście. Jeśli szczęściem będzie dla mnie samorealizacja, albo aby inni mnie podziwiali, i tylko do tego się ograniczam, to wtedy rysuję wokół siebie krąg, w którym to ja stoję w centrum. Człowiek jest często pyszny w ufności we własne siły, w inwencję własnego umysłu, w zdolności, w cywilizację. Uważa, że sam dla siebie może być zbawcą. To nastawienie jest dziś bardzo rozpowszechnione. Obecne jest ono m.in. w przekonaniu, że sam sobie poradzę. Wtedy nie szukam Boga.

dr Paweł Sokołowski

teolog, historyk, redaktor

Najnowsze od dr Paweł Sokołowski

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 55 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions