wtorek, 24 październik 2017 19:20

Wychodzenie z ciała

Napisał

Z Tomkiem, który doświadczał eksterioryzacji,

rozmawia dr Paweł Sokołowski

Skąd zainteresowanie tak nietypowym zjawiskiem, jak wychodzenie z ciała?

Tym tematem zająłem się mniej więcej 20 lat temu. Teraz mam 40 lat. Przeczytałem o tym w internecie. Zaciekawiło mnie to. Kupiłem książki Roberta Monroe’a, od tego zaczęła się moja przygoda. To zjawisko nazywa się po angielsku out of body experience. Wtedy od 5 lat trenowałem kung- fu. Wiązało się z tym zainteresowanie kulturą Wschodu, energiami. Gdybym nie siedział w sztukach walki i filozofii Wschodu, być może tego tematu bym nie ruszał. Zjawiska astralne – jak to określa Monroe w swoich książkach – są mocno powiązane z buddyzmem. Buddyzm, jaki znamy, został przełożony na grunt zachodni w języku psedonaukowym. A to jest tak naprawdę oszustwo. Ekipa, w której trenowałem, była jakąś sektą. Dowiedziałem się o tym, ponieważ głęboko już w tym siedziałem. Temat wychodzenia z ciała zjawił się w moim życiu, gdy z tym wszystkim zerwałem, czyli ze sztukami walki oraz z moim mistrzem. Zacząłem wtedy stosować różne techniki, aby uzyskać relaksację ciała. Najpierw wprowadzałem się w trans. Miałem też doświadczenie medytacji wschodniej. Łączyłem to, aby ułatwić sobie wyjście z ciała.

Z Tomkiem, który doświadczał eksterioryzacji,

rozmawia dr Paweł Sokołowski

Skąd zainteresowanie tak nietypowym zjawiskiem, jak wychodzenie z ciała?

Tym tematem zająłem się mniej więcej 20 lat temu. Teraz mam 40 lat. Przeczytałem o tym w internecie. Zaciekawiło mnie to. Kupiłem książki Roberta Monroe’a, od tego zaczęła się moja przygoda. To zjawisko nazywa się po angielsku out of body experience. Wtedy od 5 lat trenowałem kung- fu. Wiązało się z tym zainteresowanie kulturą Wschodu, energiami. Gdybym nie siedział w sztukach walki i filozofii Wschodu, być może tego tematu bym nie ruszał. Zjawiska astralne – jak to określa Monroe w swoich książkach – są mocno powiązane z buddyzmem. Buddyzm, jaki znamy, został przełożony na grunt zachodni w języku psedonaukowym. A to jest tak naprawdę oszustwo. Ekipa, w której trenowałem, była jakąś sektą. Dowiedziałem się o tym, ponieważ głęboko już w tym siedziałem. Temat wychodzenia z ciała zjawił się w moim życiu, gdy z tym wszystkim zerwałem, czyli ze sztukami walki oraz z moim mistrzem. Zacząłem wtedy stosować różne techniki, aby uzyskać relaksację ciała. Najpierw wprowadzałem się w trans. Miałem też doświadczenie medytacji wschodniej. Łączyłem to, aby ułatwić sobie wyjście z ciała.

Czy pojawiały się też elementy zapożyczone z jogi?

Tak. Myśleniem Wschodu przesiąkłem, kiedy trenowałem kung- fu. Sztuki walki zacząłem trenować, gdy miałem 15 lat. Wtedy nastąpiło moje pierwsze odejście od Boga. Pochodzę z rodziny katolickiej, która praktykuje swoją wiarę, chodzi do kościoła. Może w mojej rodzinie nie było żywej wiary, mimo to wiara jednak była.

Czy to odejście od Boga nastąpiło na zasadzie jakiegoś buntu, sprzeciwu?

Nie. Po prostu zainteresowałem się sztukami walki. Gdy kończyłem VIII klasę szkoły podstawowej, spotkałem mistrza sztuk walki. On zebrał paru chłopaków i zaczęliśmy trenować. Byłem zafascynowały Brucem Lee i innymi aktorami sztuk walki. Zacząłem trenować kung-fu. Mój mistrz mówił, że trzeba tu myśleć tak, jak się myśli w sztukach walki. Trenowałem na osiedlu. Później okazało się, że mistrz miał swojego nauczyciela. Mistrz mojego mistrza był szefem większej grupy, liczyła ona ok. 200 uczniów. Ten główny mistrz zajmował się energią kosmiczną. Ponoć działy się tam jakieś „cuda”.

Uzdrawianie?

Tak, choć tego nie widziałem. Ale mój przyjaciel, który był na obozie kung-fu nad morzem, opowiadał, że widział coś takiego, choć trudno to zweryfikować. Mama któregoś z członków grupy była chora na raka. Odprawiano nad nią jakieś modły czy czary. Główny mistrz wydawał nad nią jakieś dziwne odgłosy. Kobieta została ponoć uzdrowiona. Ale czy to było autentyczne uzdrowienie, tego nie wiem. Choć widziałem np. łamanie kombinerek w rękach. To było spektakularne, a równocześnie mało prawdopodobne z punktu widzenia praw fizyki. Zdarzyło się też łamanie orzechów w dwóch palach bez użycia siły mięśni czy wbijanie palca w twardą kapustę.

Czy pojawiały się też elementy zapożyczone z jogi?

Tak. Myśleniem Wschodu przesiąkłem, kiedy trenowałem kung- fu. Sztuki walki zacząłem trenować, gdy miałem 15 lat. Wtedy nastąpiło moje pierwsze odejście od Boga. Pochodzę z rodziny katolickiej, która praktykuje swoją wiarę, chodzi do kościoła. Może w mojej rodzinie nie było żywej wiary, mimo to wiara jednak była.

Czy to odejście od Boga nastąpiło na zasadzie jakiegoś buntu, sprzeciwu?

Nie. Po prostu zainteresowałem się sztukami walki. Gdy kończyłem VIII klasę szkoły podstawowej, spotkałem mistrza sztuk walki. On zebrał paru chłopaków i zaczęliśmy trenować. Byłem zafascynowały Brucem Lee i innymi aktorami sztuk walki. Zacząłem trenować kung-fu. Mój mistrz mówił, że trzeba tu myśleć tak, jak się myśli w sztukach walki. Trenowałem na osiedlu. Później okazało się, że mistrz miał swojego nauczyciela. Mistrz mojego mistrza był szefem większej grupy, liczyła ona ok. 200 uczniów. Ten główny mistrz zajmował się energią kosmiczną. Ponoć działy się tam jakieś „cuda”.

Uzdrawianie?

Tak, choć tego nie widziałem. Ale mój przyjaciel, który był na obozie kung-fu nad morzem, opowiadał, że widział coś takiego, choć trudno to zweryfikować. Mama któregoś z członków grupy była chora na raka. Odprawiano nad nią jakieś modły czy czary. Główny mistrz wydawał nad nią jakieś dziwne odgłosy. Kobieta została ponoć uzdrowiona. Ale czy to było autentyczne uzdrowienie, tego nie wiem. Choć widziałem np. łamanie kombinerek w rękach. To było spektakularne, a równocześnie mało prawdopodobne z punktu widzenia praw fizyki. Zdarzyło się też łamanie orzechów w dwóch palach bez użycia siły mięśni czy wbijanie palca w twardą kapustę.

Ostatnio zmieniany wtorek, 24 październik 2017 20:24
dr Paweł Sokołowski

teolog, historyk, redaktor

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Nowość!

Wszystkie numery

Piszą dla nas

  • Dr Hunter Baker profesor nauk politycznych na Union University w Jackson (Tennessee, USA).

    Autor głośnej książki „The End of Secularism” (2009). Laureat (2011) prestiżowej nagrody Michael Novak Award przyznawanej przez Acton Institute. 

  • psycholog i fizjoterapeuta

  • marianin, teolog moralista,
    dyrektor Ośrodka Wsparcia
    Płodności

Już 36 pozycji


Powered by JS Network Solutions