piątek, 03 marzec 2017 20:29

Przebaczyłem tacie jego odejście

Kilka lat temu uczestniczyłem w rekolekcjach na temat przebaczenia. Pojechałem na nie bez przekonania. Jednak w trakcie rekolekcji uświadomiłem sobie, że jeszcze nie w pełni przebaczyłem mojemu tacie, który mnie opuścił i przestał się mną interesować w czasie, kiedy najbardziej go potrzebowałem.

Już znacznie wcześniej wiedziałem, że mój tata zranił mnie przez odejście z mojego życia. Doświadczyłem konsekwencji, jakie się z tym wiązały, i starałem się przebaczyć mu z serca. Myślałem, że wszystko jest już „załatwione”.

Z emocjami przed Najświętszy Sakrament

Jednak w trakcie rekolekcji Bóg zaczął mi pokazywać, że odejście taty z mojego życia sprowadziło na mnie lawinę trudnych chwil i nieszczęść. Dotarło do mnie, że przebaczenie swojemu największemu winowajcy jest procesem i nie da się tego dokonać przez jednorazowe i proste powiedzenie sobie w duchu: Przebaczam mu.

Jednym z etapów rekolekcji było napisanie listu do przyjaciela na temat winowajcy. W trakcie pisania czułem wiele emocji. Bardzo mnie to zdziwiło. Kolejny etap stanowił list skierowany do winowajcy. Gdy pisałem ten list, poczułem ogromną porcję złości, gniewu. Do głowy przychodziły mi nawet wulgaryzmy, chociaż nigdy ich nie używałem.

Okazało się, że te wszystkie emocje nosiłem w swojej podświadomości i o nich zupełnie nie wiedziałem. List był jak gdyby szczerą rozmową z tatą, której nigdy nie przeprowadziłem. Był wołaniem zranionego serca, wydobyciem na światło dzienne problemów, które schowałem gdzieś bardzo głęboko.

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 13 marzec 2017 16:23

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 57 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions