czwartek, 02 luty 2017 21:25

Biskup Egzorcysta

Napisał

Z biskupem Leonem Dubrawskim, ordynariuszem diecezji kamienieckiej na Ukrainie, rozmawia Grzegorz Górny

Każdy biskup jest zarazem egzorcystą, ale zazwyczaj większość z nich deleguje do tej posługi doświadczonych kapłanów. W odróżnieniu od nich Ksiądz Biskup w Kamieńcu Podolskim sam dokonuje egzorcyzmów. Dlaczego?

Zawsze starałem się pomóc ludziom, gdy się do mnie zwracali z problemami duchowymi. Kiedy byłem jeszcze franciszkaninem w Żytomierzu, przyprowadzono do mnie pewną kobietę, żebym się nad nią pomodlił. W pewnym momencie zorientowałem się, że jest opętana. Potem trafiało do mnie więcej osób z takimi problemami. To, że szukali u mnie pomocy, odczytywałem jako wolę Bożą. I tak niespodziewanie dla samego siebie zostałem egzorcystą. Oczywiście, zostałem do tego oficjalnie delegowany przez mojego biskupa, Jana Purwińskiego. Robiłem to jako zakonnik w klasztorze i robię to teraz jako biskup.Widzę, że ludzie są umęczeni dręczeniem przez złego ducha i szukają pomocy. Jeżeli ja tego nie zrobię, to pójdą do znachorki, wróżki, szeptuchy, a wtedy będzie z nimi jeszcze gorzej.

Na Ukrainie chyba bardziej niż w Polsce rozpowszechnione jest to ludowe znachorstwo.

Rzeczywiście, dużo jest takich wiejskich bab, które zajmują się czarami i magią. Czasami przekazują swoje umiejętności dzieciom lub wnukom. Później niekiedy osoby z taką ciągłością pokoleniową trafiają do mnie. Miałem też przypadek pewnej kobiety, Ormianki, która była uczennicą znanej na Ukrainie wiedźmy.

No właśnie, mnie zawsze dziwiło, że na Ukrainie są kobiety, które oficjalnie przedstawiają się jako wiedźmy i nawet zamieszczają w gazetach duże ogłoszenia, że mają publiczne seanse albo świadczą usługi w zakresie przepowiadania przyszłości lub „zdejmowania uroków“.

To nawet niezły biznes. Ta wiedźma, o której mówię, była bardzo bogata, jeździła luksusowym mercedesem. Przyjeżdżali do niej z daleka nawet milionerzy i dawali duże pieniądze, żeby „odczyniała” rzucone przez kogoś uroki albo żeby rzucała je na innych. Ta jej uczennica w pewnym momencie przestraszyła się swojej mistrzyni i nie chciała wykonywać jej poleceń. Pragnęła od niej odejść, ale nie mogła. Coś ją trzymało. Każdej nocy temperatura jej ciała skakała do 41 stopni, a nad ranem wracała do normy – 36,6. I tak noc w  oc. W pewnym momencie ta Ormianka przyniosła do nas zeszyt, w którym zapisywała nauki tajemne, jakie otrzymywała od swej nauczycielki. Próbowaliśmy spalić ten zeszyt, ale nie mogliśmy. Polewaliśmy go benzyną, ale nie palił się. W końcu, kiedy dużo się modliliśmy, udało się go spalić.

Czy miał Ksiądz Biskup przypadki, że egzorcyzmy trzeba było przeprowadzać wielokrotnie?

Oczywiście. Był taki chłopczyk w Żytomierzu, nad którym trzeba było odprawiać egzorcyzmy przez ponad rok. Pamiętam, że kiedy kropiłem go wodą święconą, to ona syczała i parowała, tak jakbym nią pokropił rozgrzaną płytę. Okazało się potem, że chłopiec był obecny podczas seansu wywoływania duchów i to wystarczyło, by został opętany – przyzwano złego ducha i ten duch pozostał. Inny przypadek dotyczył młodej nauczycielki, której pomagałem przez dwa lata. Podczas każdego egzorcyzmu zbierało ją na wymioty, ale nie mogła zwrócić. W końcu zwymiotowała i to był ostatni egzorcyzm. Została uwolniona

Ale chyba nie każdy potrzebuje egzorcyzmu?

Generalnie egzorcyzmu potrzebują jedynie nieliczne jednostki spośród tych, którzy się do mnie zgłaszają. Na podstawie wieloletniego doświadczenia jestem w stanie rozeznać, komu potrzebny jest egzorcyzm, komu modlitwa o uwolnienie, a komu po prostu dobra spowiedź. Podam przykład: przyszedł do mnie trzydziestoletni mężczyzna i poprosił o egzorcyzm. Wziąłem go do kaplicy – bo zawsze biorę najpierw ludzi na rozmowę do kaplicy – i zorientowałem się, że problem jest inny. Powiedziałem mu więc: tobie potrzeba nie egzorcyzmu, ale dobrej spowiedzi; ciebie męczy nie diabeł, ale ciężar twoich grzechów. Ponieważ okazało się, że był prawosławny, to wysłałem go do znajomego księdza prawosławnego. Ten go wyspowiadał i problemy przeszły.

Ostatnio zmieniany wtorek, 07 luty 2017 17:09
Grzegorz Górny

reporter, eseista, publicysta, reżyser, producent filmowy i telewizyjny. Założyciel i redaktor naczelny kwartalnika „Fronda” (do maja 2012), redaktor naczelny tygodnika „Ozon” (2005-2006), autor wielu książek, albumów, licznych artykułów. Jest laureatem wielu nagród dziennikarskich, filmowych i wydawniczych.
W 2011 r. Prezydent Węgier Pál Schmitt odznaczył Grzegorza Górnego Rycerskim Krzyżem Zasługi dla Republiki Węgierskiej.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Nowość!

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 36 pozycji


Powered by JS Network Solutions