środa, 31 sierpień 2016 09:23

Kuszenie

Napisane przez Teresa

Kto postawił Sylwka na mojej drodze? Dlaczego? Przecież byłam pewna, że żaden mężczyzna nie znajdzie się w moim sercu. Stało się. On jest, upajam się tą miłością. Tylko gdzieś na dnie serca miga czerwone światełko.

 

W głowie tłuką się słowa: Jesteś rozwódką, masz być wierna swojemu mężowi, choć nie jesteście razem, bo przysięgałaś. Ten związek to cudzołóstwo. Jednocześnie przychodzi inna myśl: Przecież on cię opuścił, od lat jesteś sama, masz prawo być szczęśliwa. Tym myślom wtóruje śmiech Sylwka: Odnaleźliśmy się, jesteśmy sobie przeznaczeni, to szczęście, to cud. Może. Nie wiem. Już nic nie wiem. Prysł mój schemat wartości, powstał nowy porządek. Co jest prawdą? Czy Sylwek ma rację, a czy to migające czerwone światełko chce mi coś powiedzieć? Ostrzec, upomnieć?

Damian

Skomplikowana ta moja historia. Pochodzę z katolickiej rodziny, wydawało mi się, że mam ukształtowany system wartości oparty na Przykazaniach Bożych, na wierności Bogu, a tu nagle wszystko zaczyna się chwiać. Wszystko, co do tej pory tak misternie budowałam: życie w czystości, wychowywanie dzieci w wierze katolickiej. Zaraz po maturze wzięłam ślub z chłopakiem, którego poznałam pół roku wcześniej. To była miłość gwałtowna, ale nieprzemyślana, nieodpowiedzialna. Damian skradł mi serce na jednym z koncertów, był gitarzystą w zespole rockowym. Kiedy właśnie mnie wyróżnił z tłumu dziewcząt, byłam oszołomiona i zachwycona. Wyciągnął mnie na scenę i powiedział, że jestem śliczna i chciałby mieć taką żonę. W swojej dziewczęcej naiwności potraktowałam to poważnie. Od tej chwili czułam się niemal jego narzeczoną, a on widząc moje oddanie powiedział parę miesięcy później: Właściwie to czemu nie miałbym się z tobą ożenić? Ładna jesteś. To może za dwa miesiące? Nie posiadałam się z radości. Rodzice sugerowali, abym pomyślała raczej o studiach, jakimś zawodzie, ale ja chciałam widzieć siebie przy boku Damiana i to jak najszybciej. To był cel mojego życia, spełnienie moich marzeń. Damian cieszył się z córeczki, ale coraz rzadziej bywał w domu. Tłumaczył się, że nagrywa płytę, to znów wyrusza w trasę koncertową z zespołem, bo przecież musi nas utrzymać. Rozumiałam to, ale coraz częściej smuciłam się. Potem było coraz gorzej, coraz rzadziej się widywaliśmy, w końcu z gazet dowiedziałam się, że ma nowa przyjaciółkę. Dwa lata później wymusił na mnie rozwód. To były dla mnie straszne dni, próbowałam mu powiedzieć, że jego podejście do małżeństwa, do rodziny jest niedojrzałe, że zamknie mu to drogę do założenia drugiej rodziny, bo przecież braliśmy ślub kościelny. Romansując z tą kobietą popełnia cudzołóstwo, ale on mnie wyśmiał: Jesteś taka staroświecka, nigdy nie pasowałaś do mojego świata. Nie było sensu z nim dyskutować, nie rozumiał tego, co najważniejsze, a mi wydawało się, że rozumiem, że moje wartości oparte są na mocnych fundamentach. Jednak musiałam się później zmierzyć z pokusą grzechu.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 55 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions