wtorek, 31 maj 2016 23:35

Rozkład ciał nie przeczy świętości

Napisał

Z historykiem Bogusławem Kwiatkowskim, autorem kilkunastu książek,

rozmawia dr Paweł Sokołowski

 

Czy ciała zmarłych, które nie uległy rozkładowi, można podzielić na grupy?

Tak, znajdujące się na całym świecie ciała, które nie uległy rozkładowi, podzieliłbym na trzy kategorie: celowo zakonserwowane, przypadkowo zachowane oraz nieulegające rozkładowi. Jeśli chodzi o pierwszy przypadek, ciała osób zmarłych starano się zachować ze względów praktycznych i religijnych. Miejsca, w których odnajdywano mumie, znajdują się właściwie na całym świecie…

W jakim celu mumifikowano zmarłych?

Już starożytni Egipcjanie uważali życie za krótki epizod wiecznego bytu. Rozwinęli obrzędy pogrzebowe, które miały zapewnić im życie wieczne. Jednym z nich było zabezpieczenie ciała przed niszczącym działaniem czasu. Miało to pozwalać duszy pozostać w dawnym mieszkaniu. Jednak starożytni Egipcjanie, choć zadawali sobie wiele trudu, aby zachować ciała zmarłych, nie wierzyli w ich ożywienie. Nie skłaniali się ku idei fizycznego zmartwychwstania, która jest istotną koncepcją w wierze chrześcijańskiej. W przypadku innych rejonów, w których znajdowano zachowane ciała (m.in. Meksyk, Stany Zjednoczone, Kolumbia, Peru, Ekwador), trudno jednoznacznie odpowiedzieć, czy zachowały się one dzięki odpowiednim zabiegom mającym odniesienie do religii, czy też z innych względów. Wiele z tych ciał, zazwyczaj nazywanych mumiami, nie było w żaden świadomy sposób mumifikowane. Zostały one zamrożone i częściowo wysuszone, najczęściej przez zimne oraz suche powietrze na dużej wysokości.

Współcześnie także dokonuje się mumifikacji…

Dziś najczęściej dokonuje się pełnej dezynfekcji, konserwacji i kosmetyki ciała zmarłego, by mogło być ono wystawione na widok publiczny na pewien czas – na ogół dość krótki.

Jak przebiega takie przygotowanie?

Jest to bardzo złożony proces – od zabezpieczenia wszystkich otworów naturalnych przez toaletę pośmiertną aż po konserwację zatrzymującą proces rozkładu. Te zabiegi wykonuje się z trzech powodów – sanitarnych, konserwujących i estetycznych. Dzisiejsza technika nie ma nic wspólnego ze starożytną. Nie rozcina się ciała, nie wyciąga się wnętrzności. Wszystko pozostaje na swoim miejscu. Cała procedura najczęściej polega na wprowadzeniu w tętnicę specjalnie dobranego do danego ciała płynu, który „wypycha” płyny fizjologiczne. Przy okazji dezynfekuje, konserwuje i przywraca naturalny kształt ciała oraz barwę skóry. Wszystkie te zabiegi dają jednak krótkotrwały efekt. Natomiast wielu specjalistów zaangażowanych jest w to, aby ciało zachować od rozkładu na bardzo długo. Jak długo? Jeszcze nie wiadomo. Cały czas trwają badania. Przeznacza się na nie ogromne środki finansowe. Tego typu „zabiegi” stosowało się w przypadku XX-wiecznych polityków i przywódców państwowych. Jednak na wieloletni widok publiczny wystawiono niewielką ich część. Do dziś w okazałych mauzoleach można oglądać np. Lenina, Ho Chi Minha, Mao Zendoga, Kim Ir Sena. Trzeba też pamiętać, że ciała wielu osób balsamowano tylko w celu ukazania go żałobnikom podczas długich uroczystości pogrzebowych. W 1935 r. również Polacy zabalsamowali (nieudanie) i wystawili na widok publiczny zwłoki Józefa Piłsudskiego.

Ostatnio zmieniany środa, 01 czerwiec 2016 08:44
dr Paweł Sokołowski

teolog, historyk, redaktor

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Nowość!

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 33 pozycje


Powered by JS Network Solutions