sobota, 25 styczeń 2014 22:28

Modlitwa Jezusowa

 

Kto może być lepszym nauczycielem modlitwy niż sam Jezus? Któż będzie lepszym pośrednikiem do Ojca? On, Jest, który Jest. Jest z nami od początku (naszego - i świata) aż do końca wszystkich rzeczy. Mamy bardzo wiele możliwości zwracana się do Boga. Tym razem chciałem poświęcić kilka słów modlitwie Jezusowej. Zapraszam też do kontynuowania tego tematu, ponieważ na pewno już część z Państwa zetknęła się z nią, a może nawet próbowała, i chciałaby się podzielić swoimi doświadczeniami.

 

Modlitwa Jezusowa została zapoczątkowana na chrześcijańskim Wschodzie. Często wskazuje się przy tym na Synaj, jako miejsce, z którego później się rozprzestrzeniała. Najbardziej znanym dziełem  poświęconym Modlitwie Jezusowej jest Filokalia, w której Nikodem Hagioryta i Makary z Koryntu zebrali liczne teksty pisarzy chrześcijańskich na ten temat. 

 

Ascezą pierwszych chrześcijan poza postami, czuwaniem, umartwianiem się, była modlitwa. Ojcowie Pustyni rzeczywiście praktykowali nieustanną modlitwę. Wysławiali Boga przez cały czas.  Wewnętrznie uspokojeni, wyciszeni i skupieni. Stawiali Boga w centrum swoje życia. 

 

Jako historyczną ciekawostkę należy odnotować, że Słowianie mają też w tym swój udział, ponieważ, przez pewien czas przebywali na górze Athos, i za ich pośrednictwem modlitwa pojawiła się w XIV w. na Rusi i okolicznych terytoriach. Prawosławie, a zwłaszcza starczestwo szczególnie „upodobało” sobie właśnie modlitwę Jezusową. Gabriel Hagioryta nauczał:

 

Zgodnie z opinią współczesnych starców i przepowiedniami świętych Ojców, mieczem zwycięstwa i samoobrony dla ostatnich chrześcijan będzie Modlitwa Jezusowa. (…) Za jej pośrednictwem zjednoczymy się z Jezusem Chrystusem, Który dla swoich wiernych sług wszelkie cierpienia czasów ostatecznych uczyni znośnymi i w miarę łagodnymi. (…) Dlatego też poznanie i odmawianie modlitwy Jezusowej obowiązuje wszystkich chrześcijan, którym drogie i upragnione jest życie wieczne.

 

Na Zachód dotarła ona dopiero wraz z książką pt. Szczere opowieści pielgrzyma przedstawione jego ojcu duchowemu (czyli dopiero w XX wieku!), która, w późniejszym czasie wielokrotnie wydawana, niemal od razu spotkała się z żywym zainteresowaniem. Opisano w niej historię rosyjskiego chłopa, który po stracie najbliższych i całego majątku, zaczyna szukać swojego miejsca na ziemi. Wyposażony tylko w suchy prowiant i Biblię, przemierza drogę w poszukiwaniu ojca duchowego, który pomógłby mu praktykować nieustanną modlitwę. Na czym więc polega ta modlitwa?

 

Rosyjski chłop z Opowieści pielgrzyma, po wielu spotkaniach, wysłuchanych kazaniach, trafia wreszcie do starca, który mówi mu: Nieustanna wewnętrzna modlitwa Jezusowa to nieprzerwane, nigdy nie ustające wzywanie Boskiego Imienia Jezusa Chrystusa ustami, umysłem i sercem, ze świadomością stałej Jego obecności, z prośbą o zmiłowanie, podczas wszelkich zajęć, na każdym miejscu, w każdym czasie, nawet we śnie. 

 

Wierny powtarza jedną z krótkich formuł, w której w pierwszej części wzywa Syna Bożego, łącząc się umysłem, słowami i sercem – całym sobą z Bogiem. W drugiej, świadomy swej grzeszności, prosi Go o zmiłowanie. Nazywa jest rozmaicie, jak już wspomnieliśmy, Modlitwą Jezusową, modlitwą serca, aktami strzelistymi, modlitwa jednozdaniowa.

 

Znamy ją w w różnych wariantach: Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną grzesznym; Panie Jezu zmiłuj się nade mną grzesznikiem; Panie Jezu Chryste; Jezu; Panie Jezus Chryste, Synu Boży, zmiłuj się i zlituj nade mną grzesznym

 

W tych kilku słowach mieści bardzo wiele treści. A ile uczuć pojawia się, gdy wymawiamy słowo: Jezus? Mnisi bardzo wnikliwie wczytywali się w Pismo Święte i z Niego czerpali natchnienie. Więcej, oni nim żyli. U Ewangelistów możemy przeczytać bardzo podobne modlitwy i prośby, jak ta celnika: O Boże miej litość dla mnie grzesznika. Święty Paweł w liście do Tesaloniczan nawoływał do nieustannej modlitwy, zaś święty Piotr w Imię Jezusa leczył. Wielka jest moc Imienia Pana!

 

Szerzej o technice opowiada ks. Taduesz Kałużny SCJ:

 

Pierwszy etap obejmuje ciągły wysiłek warg, aby powtarzać przyjętą formułę, pod warunkiem że stan duszy odpowiada treści tego wezwania, że modlący się zachowuje przykazania, nie trwa w stanie grzechu i jest pokorny. Jako modlitwa ustna łączy się ona z różańcem wschodnim, który ma strukturę nieco odmienną od różańca zachodniego. 
Wykonany jest z paciorków drewnianych lub węzłów na wełnianym bądź jedwabnym sznurze (by cicho przesuwać paciorki, bez rozpraszającego szelestu). Zgodnie z przyjętym zwyczajem, każdej modlitwie Jezusowej odpowiada jeden węzeł różańca i jeden pokłon. 
Rozróżnia się przy tym małe pokłony, czyli głębokie skłony bez zginania kolan, i wielkie pokłony, tzn. pełne prostracje, w których dotyka się twarzą ziemi. Klasyczny różaniec rosyjski obejmuje 107 węzłów, uszeregowanych następująco: 1duży węzeł i 17 małych; 2 duże i 33 małe; 1 duży i 40 małych; 1 duży i 12 małych. Ten czwórpodział odpowiada czterem częściom codziennego oficjum (liturgii godzin) w tradycji wschodniej. Cały różaniec wedle tradycji rosyjskiej powinno się odmawiać 5 razy dziennie.

 

Następny etap to modlitwa myślna, w której całym swoim umysłem oddajemy się treściom wezwania. W ostatnim etapie, najtrudniejszym, ale i najbardziej upragnionym, oddajemy część Bogu w sercu – pomagać w tym mogą praktykowane cnoty i dobre uczynki. Właśnie pomagać, bo  Ojców Kościoła, modlitwa oczyszcza serce, utrudniani popadanie w grzechy, a co więcej, częsta i nieustająca - nawet jeżeli umysł jest jeszcze grzeszny - modlitwa może doprowadzić do czystości. Dlaczego? 

 

Ponieważ im bardziej upadami i grzeszymy, to tym bardziej potrzebujemy modlitwy. Tym częściej musimy wzywa imię Jezusa, a przy Bożej pomocy możemy osiągnąć upragnione rezultaty i oczyścić duszę.

 

Często poszukujemy dla siebie dobrej modlitwy- takiej, która pozwoli nam skupić myśli; zastanawiamy się w jaki sposób powinniśmy się modlić. Nie tylko my borykaliśmy się z takimi problemami; dotyczyły one licznych papieży, biskupów i  mistyków. 

 

Św. Augustyn, w liście do pewnej niewiasty, pisze o modlitwie i jej celu. Uważa, że modląc się, mamy całkowitą dowolność w doborze słów, lecz zawsze musimy prosić o to samo. Tu nie mamy wyboru. Wiara, nadzieja i miłość wiodą duszę, która wierzy, ufa, pragnie i szuka rady, o co prosić, studiując modlitwę Pańską. 

 

Modlitwa serca może być dla wielu właśnie tą „właściwą” formą.  Jeżeli Bóg tak nami pokieruje i naprowadzi nas na nią, zaufajmy Mu- On wie, co jest dla nas dobre; jakie mamy zdolności i do czego jesteśmy powołani – także, jeżeli chodzi o modlitwę i jej formę. Należy więc stale modlić się także o dar „dobrej modlitwy”. 

 

Nie należy jednak spoczywać na laurach, ponieważ wymaga ona bardzo wiele uwagi oraz współpracy naszego ducha, ciała i rozumu. Musimy też uważać, by nie popadać w rutynę, czy pewien automatyzm. 

 

W Opowieściach Pielgrzyma znajdujemy jeszcze jedno ostrzeżenie starca:

 

Jest to, mój drogi bracie, wojna światów ciemności przeciwko tobie. Nic w nas nie jest dla tego świata straszniejsze niż modlitwa serca i dlatego wszelkimi sposobami stara się on tobie przeszkodzić i odciągnąć cię od nauki modlitwy. Zresztą, nawet taki wróg nie działa inaczej, niż z Bożej woli i dopustu, tyle, ile jest dla nas pożyteczne (...)

 

Modlitwa ta może być odmawiana w myślach, po cichu albo głośno. Jeżeli nabierzemy już pewnej wprawy, można z nią „wyjść” z domu. Jej forma sprawia, że nie ogranicza nas co do miejsca i czasu.

 

Modlitwa Jezusowa prowadzi nas z Duchem Świętym przez Syna Bożego ku Ojcu. Przywołując jeszcze raz Ojców Pustyni, możemy powiedzieć, że tak jak towarzyszyła mnichom w ich zmaganiach duchowych, tak i dziś ta modlitwa może być  nam pomocna na naszej pustyni duchowej. 

 

 

 

Ostatnio zmieniany sobota, 25 styczeń 2014 22:35
Wojciech Łapiński

Wieloletni redaktor portalu publicystycznego i informacyjnego Prawica.net. Publikował w "Najwyższym Czasie!", "Opcji na Prawo", "Buncie Młodych Duchem", "Miesięczniku Egzorcysta". W wolnym czasie lubi dobrą książkę i spacery z psem. Częstochowianin z wyboru.

Najnowsze od Wojciech Łapiński

1 komentarz

  • Link do komentarza Jan wtorek, 21 maj 2019 11:27 napisane przez Jan

    Porozmawiaj z http://halitus.pl/wypoczynek-z-modlitwa-jezusowa-nad-morzem/ i wypróbuj relaks z wiarą, jak to nazywam. Jak nie miałeś do czynienia z medytacją do tej pory, czy treningiem chrześcijańskiej uważności to tym bardziej. Umiejętności, jakie się zdobywa na takim wyjeździe przydają się na co dzień. Mniej stresu w pracy, w kontaktach z innymi ludźmi, szybsze wybaczanie, mniej brania do siebie głupot. Byłem przed wyjazdem w tamtym roku trochę zainteresowany medytacją, a jak wróciłem to codziennie praktykuję. Duża tolerancja tam jest, nawet dla ludzi o poglądach zbliżonych do buddyzmu, czy po prostu innych religii.

    Raportuj

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 57 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions