piątek, 10 styczeń 2014 06:02

Misjonarze miłości

Napisał
Franciszkanie w Japonii. Franciszkanie w Japonii.
„Ojciec Maksymilian Kolbe chciał, żeby jego kości spoczęły w japońskiej ziemi. Uważał, że misjonarz powinien być pochowany na ziemi, na której pracował”-wspominał w 1998 roku 96-letni wówczas brat Grzegorz Siary z zakonu Franciszkanów Konwentualnych w Konagai w prefekturze Nagasaki. Przyjechał do miasta Nagasaki w 1931 roku. Był jednym z 20, którzy zdecydowali wyjechać na budowaną przez Św. Maksymiliana Kolbe misję w Japonii. 

 

Święty Maksymilian Kolbe jest w Nagasaki znany, nie tylko katolikom. Jego działalności poświęcone są 3 rozsiane po mieście muzea. W latach 90. miałam szczęście spotkać czterech braci, którzy pracowali w Japonii z polskim świętym, czyli  brata Grzegorz Siry, Romana Kwietnia, Sergiusza Pesieka i Eligiusza Zarembę. Trzej pierwsi zostali w maju 1995 roku odznaczeni Krzyżem Kawalerskim Polonia Restituta. 

 

"Ojciec Kolbe myślał o założeniu misji franciszkańskiej na Dalekim Wschodzie już podczas studiów w Rzymie" -mówi brat Roman, który przyjechał do Nagasaki w 1934 roku. O wyborze Japonii zdecydowało spotkanie z japońskim seminarzystą, późniejszym kardynałem Józefem Satowaki. Pomimo kruchego zdrowia i utraty jednego płuca o. Maksymilian wyruszył w daleką podróż do Japonii w lutym 1930 roku. Towarzyszyło mu 4 braci, wśród których znalazł się brat Zenon Żebrowski, po japońsku Zeno, jeden z najbardziej znanych misjonarzy katolickich w Japonii. W Nagasaki o. Kolbe otrzymał posadę wykładowcy filozofii i teologii w seminarium duchownym. Od początku przyświecała mu myśl, aby założyć japoński Niepokalanów i wydawać po japońsku miesięcznik "Rycerza Niepokalanej". Ówczesny biskup Hayasaka wyznał później, że niechętnie zaakceptował pomysł utworzenia misji przez przybysza z nieznanego kraju, a na wydawanie "Rycerza" zgodził się, bo był pewny, że w zamkniętej dla cudzoziemców Japonii obcy misjonarz nie zdoła wydać miesięcznika, a jeśli nawet mu się to jakimś cudem uda, brak znajomości religii katolickiej sprawi, że pismo upadnie. 

 

Rycerz po japońsku

Cudzoziemscy misjonarze zaskoczyli biskupa kiedy 24 maja 1930 roku brat Zeno zaczął rozdawać na ulicy pierwszy numer pisma o tajemniczym tytule: Seibo-no kishi czyli "Rycerz Niepokalanej". Ojciec Kolbe był autorem większości pisanych po włosku i tłumaczonych na japoński tekstów. Sam nie mówił biegle po japońsku i komunikował się za pośrednictwem tłumacza, późniejszego kontynuatora swojej misji o. Mirosława Mirochny. W muzem pamięci o. Kolbe przy klasztorze w Hongochi można obejrzeć pamiętniki, w których widać jak ćwiczył japońskie hieroglify. 

 

Brat Sergiusz wspomina, że o. Maksymilian uczył jak "po rycersku cierpieć, pracować i umierać". W klasztorze od początku panowały spartańskie warunki. Bracia spali na budowie, nawet w zimie kiedy było bardzo zimno. O.Kolbe specjalnie wybierał na misję braci, którzy znali się na stolarce i budownictwie, żeby mogli własnymi rękami wybudować klasztor. "Tylko łagodność, z którą nas traktował pozwalała znosić trudne warunki życia, marne wyżywienie i niesprzyjający nam klimat"-powiedział brat Eligiusz, który przyjechał do Nagasaki wiosną 1936 roku, kilka miesięcy przed powrotem o. Kolbe do Polski. W zrekonstruowanej w muzeum przy klasztorze w Hongochi celi ojca Maksymiliana są tylko niezbędne rzeczy: proste łóżko, stół i małe krzesełko. Brat Roman określa ojca Maksymiliana krótko: "niepowtarzalny człowiek, który uczył nas szanować Japonię i nigdy jej nie krytykował. Powtarzał, że nie przyjechaliśmy tu, żeby kogokolwiek uczyć, ale po to żebyśmy się sami czegoś nauczyli".

 

"O. Kolbe przyciągał do siebie nie tylko seminarzystów, ale również niewierzących, nawet mnichów buddyjskich i naukowców"-powiedział brat Sergiusz. "Imponował Japończykom spokojem i łatwością nawiązywania kontaktów". Świadczy o tym choćby przykład oficera policji Yoshino, który wstąpił do Rycerstwa Niepokalanej jako szpieg kontrolujący działalność cudzoziemców. Urzeczony osobowością o.Maksymiliana wyznał mu prawdziwy cel swojej misji i poprosił o chrzest. 

 

Kiedy jesienią 1936 roku po 6-letniej działalności misyjnej o.Kolbe na zawsze opuszczał ziemię japońską, pozostawił finansowany przez Niepokalanów klasztor Rycerstwa Niepokalanej Seibo-no kishi w Hongochi, wydawany w nakładzie 65,000 egzemplarzy miesięcznik "Rycerz Niepokalanej", który wychodzi po japońsku do dziś oraz mniejsze seminarium duchowne. 

 

Ciężkie lata 

Pogłębiające się przed rozpoczęciem wojny trudności w Polsce sprawiły, że klasztor w Nagasaki cierpiał na brak funduszy. Misja przetrwała głównie dzięki 12-letniej, ofiarnej pracy o. Samuela Rosenbajgera w Stanach Zjednoczonych. Pracujący w Nagasaki bracia żyli w bardzo trudnych warunkach materialnych i bywali wspierani przez okoliczną ludność. W końcu wojny zostali internowani. Z obozu internowania mieli już nie wrócić. W klasztorze w Hongochi do końca wojny zostali tylko; przełożony klasztoru o. Mieczysław Mirochna i brat Zenon Żebrowski. Obaj przeżyli wybuch bomby atomowej, która 9 sierpnia 1945 roku spaliła miasto, przyniosła śmierć, niespotykane dotychczas poparzenia i chorobę popromienną. 

 

O męczeńskiej śmierci o. Maksymiliana polscy misjonarze dowiedzieli się po kapitulacji Japonii. W zrównanym z ziemią mieście od razu zajęli się pomocą dla ofiar wybuchu, szczególnie dla osieroconych dzieci. 6 stycznia 1946 roku, w święto Trzech Króli do furty klasztornej zapukał wędrowny mnich buddyjski. Przyprowadził trójkę bezdomnych dzieci. Ich rodzice zginęli podczas wybuchu bomby. Znalazł dzieci w schronie i mieszkał razem z nimi w prowizorycznym szałasie, ale bał się że nie przeżyją tam srogiej zimy. Franciszkanie przyjęli dzieci do siebie. Od tej pory nie tylko miejscowa ludność, ale również policjanci co kilka dni przyprowadzali do klasztoru bezdomne dzieci. Ich liczba rosła w tak szybkim tempie, że o. Mieczysław podjął decyzję o założeniu sierocińca. 

 

Wyszukiwaniem sierot zajmował się brat Zeno, który nie znał nawet dobrze japońskiego, ale miał niezwykłą łatwość nawiązywania kontaktów z ludźmi. Żartował, że bomba atomowa uszkodziła mu część mózgu i wszystkie japońskie słowa wyleciały mu z głowy. W krótkim czasie schronienie w sierocińcu znalazło 70 dzieci z Japonii oraz okupowanych przez nią w czasie wojny Chin, Mandżurii i Korei. W 1947 roku prowadzony przez polskich misjonarzy sierociniec w Omura w mieście Nagasaki odwiedził cesarz Hirohito. 

 

Liczba sierot rosła tak szybko, że władze miejskie zaleciły przeniesienie sierocińca poza miasto. Jeden z właścicieli ziemskich ofiarował na ten cel ziemię w oddalonej 80 km od miasta wsi Konagai. Misjonarze wykarczowali teren i postawili budynki sierocińca. Dzieci wymagały kobiecej opieki i ojciec Mirochna uznał, że nadszedł czas aby wypełnić życzenie o. Maksymiliana i założyć żeńskie zgromadzenie. Powstałe w 1949 roku Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rycerstwa Niepokalanej ma główną siedzibę nadal w Konagai. Oddanie, z jakim siostry poświęciły się pomocy sierotom sprawiło, że władze prefektury zwróciły się do nich z prośbą o opiekę nad dziećmi upośledzonymi. „W Japonii nikt się do tej pory dziećmi upośledzonymi nie zajmował”-powiedziała pełniąca w latach 90. funkcję przełożonej zgromadzenia siostra Franciszka Nakayama. „Ukrywano je w domach, bo przynosiły wstyd. Żyły w ukryciu przed światem zewnętrznym. Były odrzucone”. 

 

Ogród chwały

Początkowo klasztor w Konagai przyjmował tylko dzieci z lekkimi urazami. Z czasem przybywało tych, które wymagały stałej opieki. Zakład i szpital dla dzieci niepełnosprawnych nosi nazwę Misakae-no sono, czyli Ogród Chwały. Na jego terenie jest również szkoła dla dzieci, które doświadczyły przemocy w rodzinie. Na początku lat 60. Ogród Chwały odwiedził ówczesny następca tronu, a obecny cesarz Akihito. „Dzięki jego wizycie władze prefektury wybudowały nam piękną, asfaltową drogę” -wspomninał brat Grzegorz.      

 

Zakład opieki nad niepełnosprawnymi działa pod patronatem Św. Maksymiliana Kolbe. Przy wejściu do klasztoru widnieje relief ze sceną, na której SS-man uderza o. Maksymiliana w twarz odbierając mu różaniec. Męczeńską śmierć o. Kolbe w obozie koncentracyjnym w Auschwitz przedstawia obraz w klasztornej kaplicy. Ogród Chwały jest obecnie domem dla około 500 osób. Tyle samo liczy jego personel. Władze prefektury przejęły ciężar finansowania zakładu. W klasztorze Sióstr Franciszkanek Rycerstwa Niepokalanej w Konagai działającym przy Ogrodzie Chwały pracuje obecnie siostra Kazimiera z Polski. 

 

Z budynków zakładów opieki rozciąga się piękny widok na zatokę Ariyake. Niedaleko Ogrodu Chwały wśród pól wsi Konagai jest mała kaplica Św. Józefa, a przy niej groby polskich franciszkanów. Pochowani tu ojcowie Mieczysław, Zbigniew, Samuel, Donat i Janusz, bracia Kasjan, Romuald, pochowany w Nishinomiya brat Urban, spoczywający w Nagasaki brat Sergiusz, Wiktor, Aleksander, Maciej i Gerard, pochowani w Tokio brat Zenon, Seweryn i Eligiusz, brat Grzegorz, który przed śmiercią wrócił do Niepokalanowa oraz jedyny żyjący jeszcze w pobliskim domu opieki brat Roman Kwiecień to misjonarze, którzy pomimo trudności pozostali na ziemi japońskiej i kontynuowali tu rozpoczęte przez o. Maksymiliana dzieło. Wszystkich ich łączyło to, że wzięli sobie do serca słowa świętego: ”Szczytem miłości i pracy dla Niepokalanej jest umrzeć i to gdzieś pod płotem, ażeby popiół z własnych kości wiatr rozsypał po polu, bo ten zasiew z ludzkiego życia jest i zawsze będzie najsłodszy”.

 

 

 

Ostatnio zmieniany wtorek, 14 styczeń 2014 20:16
Dorota Hałasa

Polska dziennikarka mieszkająca na stałe w Japonii. 

1 komentarz

  • Link do komentarza Mirosław Włodarczak wtorek, 21 sierpień 2018 10:25 napisane przez Mirosław Włodarczak

    Jestem tutaj, ponieważ spotkałem w przychodni we Wrocławiu panią, która powiedziała, że jej wujek Grzegorz Siry był na misji w Japonii razem z naszym Wielkim Świętym Ojcem Maksymilianem Kolbe, więc teraz tak sobie myślę, że mało mówi się w mediach o wspaniałej działalności św. Ojca Maksymiliana, lecz mam nadzieję, że nadejdą dla Polski i Polaków lepsze czasy, a wtedy jego postać będzie szerzej opisywana i omawiana w mediach.

    Raportuj

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 46 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions