niedziela, 15 grudzień 2013 01:00

Mamy zaległych jeszcze kilkanaście dni

Napisał

 

Świadectwo Krystyny notował Marcin

 

Najtrudniejszy do zniesienia w początkach modlitwy był wstyd. Byłam zażenowana, że modlę się o tak proste i przyziemne sprawy. Właściwie do tego momentu zawstydzenia nie zastanawiałam się, o co i po co należy się modlić. Może właśnie z tego powodu modliłam się raczej niewiele…

 

A przyczyna modlitwy była prosta. Mój synek chorował. Bez przerwy. To nie była jakaś ciężka choroba, skaza, tylko nie był w stanie dojść o zdrowia. Jak się kończyła grypa, to zaczynała angina, a po niej przychodziła trzydniówka, po niej grypa i tak od nowa. Olek marniał w oczach, a kolejne serie lekarstw i antybiotyków powodowały, że był coraz bardziej niezdrowy. O przedszkolu mogliśmy zapomnieć. Spędzał w nim trzy, cztery dni, a potem wracał na kilka tygodni do domu. 

 

Sąsiadka, a zarazem mama kolegi Olka, powiedziała, że skoro lekarze nie pomagają, to trzeba się modlić. Wydało się to głupie. Takie zabobonne, nienowoczesne… Odburknęłam jej, że zawsze się modlę za swoje dziecko. Ale po chwili namysłu doszło do mnie, że chyba tego nie robię. Zapytałam męża, czy modli się o zdrowie Olka. Jego spojrzenie było wymowne – ma większe zmartwienia na głowie. 

 

Ale chyba z przekory zaczęłam szukać rady – oczywiście w internecie. Na kolejnych forach pojawiała się informacja o Nowennie Pompejańskiej. Liczba dni wydawała mi się oszałamiająca, ale samo „klepanie zdrowasiek” nie jawiło się jako wielkie wyrzeczenie. Niemniej moją uwagę zwróciło to, że sporo osób mówiło, iż mało kto dociera do końca. Opowiedziałam wszystko Jurkowi – ten ze swoją techniczną dokładnością poobliczał, ile czasu to zajmuje i zrobił kółko na czole. Czasami zastanawiam się, czy nie zrobił tego ze złośliwą intencją patrzenia, jak mi się nie udaje. A ja zażądałam od niego, abyśmy tę nowennę odmawiali razem. Popatrzył z niedowierzaniem, ale po kilku dniach rozmów (i kłótni) zgodziliśmy się, że zaczniemy. Jurek ułożył to zgodnie ze swoją naturą – planowo i porządnie. Opracował na tablecie aplikację mówiącą o odpowiednich częściach i tajemnicach, a następnie ustawił budzik tak, aby zrywał nas rano i przypominał przed snem. 

 

Po trzech dniach miałam dosyć… Praca, chore dziecko, zajmowanie się domem. Marzyłam o tym, żeby Jurek powiedział: dość! On się przyznał, że też o niczym innym nie myślał. Niekiedy chyba nieco oszukiwaliśmy – czasami to nie były dziesiątki, a zaledwie siódemki lub ósemki. Często coś się nam myliło i kończyliśmy wcześniej niż zwykle. 

 

Nie skończyliśmy… mamy zaległych jeszcze kilkanaście dni. Olek jest zdrowy – i sama nie wiem, co o tym sądzić. Mama twierdzi, że każde dziecko z czasem wyrasta z chorowania. Ale zaległe części i tajemnice odmówimy. 

 

 

 

Ostatnio zmieniany sobota, 14 grudzień 2013 11:44
Redakcja

Redakcja strony internetowej


Drodzy Czytelnicy,

okladka E099 1120

wspierajmy się nawzajem w tym trudnym czasie! Temat nowego numeru „Miesięcznika Egzorcysta to Śmierć - brama do życia. Zakupów możesz dokonać w naszej księgarni internetowej MONUMEN.PL

Polecamy

  • najnowszy numer „Miesięcznika Egzorcysta”, również w wersji cyfrowej.
  • prenumeratę „Miesięcznika Egzorcysta” w wersji papierowej lub cyfrowej
  • duży wybór książek oraz archiwalne numery miesięcznika, także w wersji cyfrowej oraz
  • dewocjonalia.

Nie musisz wychodzić z domu. „Miesięcznik Egzorcysta” i książki prześlemy na Twój adres.

Bądźmy razem

Zespół „Miesięcznika Egzorcysta”

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 67 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem