piątek, 13 lipiec 2018 21:34

Czy rozmawiać z diabłem i czy czary działają? W odpowiedzi ks. Strzelczykowi

Napisał

Zaniepokoił mnie kierunek myślenia, który przewija się w mediach i związany jest z problematyką obecności oraz działania złego ducha w życiu człowieka. Jakie opinie są zgodne z doktryną chrześcijańską, a jakie od niej odbiegają?

Od 19 lat pełnię posługę egzorcysty w Archidiecezji Warszawskiej. Nigdy nie zdarzyło mi się pytać o cokolwiek złego ducha. Jedyna formuła, z którą się do niego zwracam, brzmi: Idź precz! Bardzo mnie cieszy, że nowy rytuał „Egzorcyzmów i innych formuł błagalnych” zrezygnował z wcześniejszej praktyki pytania w czasie egzorcyzmu o imię złego ducha i zwracanie się do niego tymże imieniem.

Czy zwracać się do złego ducha?

Wcześniejszy „Rytuał egzorcyzmów”, funkcjonujący przez wieki w Kościele, zawierał pytanie do złego ducha o jego imię, by następnie tego imienia używać w samej formule egzorcyzmu. Stąd nie dziwię się trwającym do dziś trendom, by zwracać się do złego ducha. Wielowiekowa praktyka nieco tłumaczy dzisiejsze tendencje niektórych osób, by jak już pytać o imię demona, to pytać równocześnie o coś więcej – jak demon „musi” powiedzieć prawdę co do swego imienia, to może jeszcze czegoś się od niego dowiemy? Bardzo możliwe, że te właśnie skłonności wpłynęły na decyzję o wycofaniu w nowym „Rytuale egzorcyzmów” pytań skierowanych do Złego. Trudno bowiem dowierzać jakiemukolwiek przekazowi pochodzącemu od ojca kłamstwa.

Ponadto na konferencjach egzorcystów niejednokrotnie zastanawialiśmy się wspólnie z biblistami i filozofami, na ile mamy podstawy do tego, by przypisywać imiona aniołom, w tym aniołom upadłym. Choć możemy zrozumieć trendy, wynikające z wcześniejszej praktyki Kościoła, dzisiaj potrzeba, byśmy rezygnowali zarówno z pytania o imię złego ducha, jak i z pytań o inne kwestie.

Egzorcysta rozwiąże wszystkie problemy?

Problem myślenia magicznego, magicznego traktowania różnych praktyk chrześcijańskich jest jednym z tych, z którymi zmagamy się w posłudze egzorcystów. Niekiedy najważniejszym zadaniem na drodze do uwolnienia jest solidna ewangelizacja.

Jak bardzo magiczne myślenie ogarnia dzisiejszy świat, wystarczy posłuchać reklam czy nawet wypowiedzi poważnych ludzi. Dziś wszystko, co przedstawia jakąś wartość, musi być magiczne. Nawet święta Bożego Narodzenia mają ponoć swoją „magię”. Wielu ludzi przejmuje takie myślenie i zgłaszają się do nas osoby z zamówieniami na błogosławienie kilogramów soli, zgrzewek wody czy oleju. Chrześcijanie, zamiast podjąć drogę nawrócenia i przemiany życia, swoje problemy życiowe usiłują rozwiązać sakramentaliami. Sakramentalia pochodzą z ustanowienia Kościoła. Gdzie jednak leży granica, po przekroczeniu której trzeba już mówić o magicznym do nich podejściu?

Na pewno braku przemiany swojego życia, zerwania z grzechem nie da się zastąpić serią pobożnych praktyk. Przy modlitwach o uwolnienie i egzorcyzmach stosuje się wodę święconą, z którą Kościół wiąże także moc egzorcyzmowania, ale jest to rzecz wspierająca akty zwracania się do Boga. U Niego bowiem szukamy pomocy, w Nim pokładamy nadzieję. Mogę zapewnić, że choć woda święcona pomaga w trakcie egzorcyzmu, to jeszcze nikogo samą wodą święconą nie udało się uwolnić. W tym momencie trzeba powiedzieć jeszcze jedno: chrześcijanie to ludzie, którzy dla Jezusa Chrystusa mają zdobyć cały świat, a nie ukrywać się w „okopach” wody i soli, zabezpieczając się przed ewentualnymi zagrożeniami płynącymi od Złego.

Orzeszki z Azji, wizyta w chińskiej restauracji…

Na tę kwestię trzeba popatrzeć poważniej. Wyznawcy religii Wschodu inaczej przeżywają swoją pobożność niż ludzie Zachodu. Dla ludzi Wschodu aktywność życiowa ma stanowić formę kultu bóstw, duchów. Kiedy budują dom, starają się, by był on zgodny z zasadami ich wierzeń (feng shui). Kiedy leczą, sposób ich postępowania związany jest z ich przekonaniami religijnymi. Zachodni lekarz – chrześcijanin, kiedy przystępuje np. do operacji, modli się przed zabiegiem, a działania chirurgiczne podejmuje zgodnie z wiedzą medyczną i nie mają one nic wspólnego z kultem. Z kolei lekarz np. buddysta, podejmując leczenie, czyni swego pacjenta uczestnikiem rytuałów związanych z wierzeniami Wschodu. Sporty praktykowane przez Wschód są nazywane sztukami walki, a poszczególne gesty i okrzyki są związane z odwoływaniem się do boskich sił. Z kolei nasi sportowcy np. przed skokami narciarskimi robią znak krzyża, bo są chrześcijanami, ale w czasie trwającego skoku nie czynią gestów o charakterze sakralnym. Technika skakania nie zakłada religijnych przesłanek. Trzeba więc mówić o apostazji chrześcijan, którzy świadomie zaczynają praktykować różne formy aktywności związane z kulturą i wierzeniami Wschodu. Nigdy jednak takie odstępstwo od wiary, czyli świadome praktykowanie innego kultu, nie dokonuje się jednym aktem. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że każdy, kto w tej materii prosił mnie o pomoc, swe uzależnienie powodował stopniowym „wchodzeniem” w różne praktyki Wschodu. Początkowo wydawały się one niepozorne, lecz stopniowo prowadziły do przekroczenia I przykazania Bożego. Gdzie tu postawić granicę? Które formy zaangażowania będą prowadziły do apostazji? Św. Paweł powiada: Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła (1 Tes 5, 22).

Jeden z moich kolegów pojechał do pewnej parafii prowadzić rekolekcje. Proboszcz, który nie prowadził na plebanii własnej kuchni zabierał go na posiłki do restauracji „Czarci zajazd”. Serwowano tam potrawy np. „Czarcie udo”. Czy to jest w porządku, kiedy duchowni korzystają z takich restauracji? Choć nie mam wątpliwości co do tego, czy właściciel przypadkiem nie ma świeżej dostawy rąbanki z piekła, to jednak…

Czym innym jest zwiedzanie świątyń jako miejsc kultu ludzi innych wierzeń, a czym innym uczestniczenie w ich nabożeństwach. Gdzie jest granica, która mi powie, z jakich propozycji Wschodu mogę korzystać? Kiedy natomiast będzie trzeba mówić o apostazji? A ponieważ nie ma innego Boga i innego Zbawiciela niż nasz Pan Jezus Chrystus, komu służą ci, którzy praktykują religie pogańskie? Dlaczego liturgia Kościoła przewiduje przed chrztem wyrzeczenie się grzechu i szatana?

Pewne praktyki winny rodzić w nas dystans wobec beztroskiego korzystania ze wszystkiego, co proponuje Wschód, ponieważ każde odstępstwo otwiera nas na działanie złych duchów.

Tę sprawę można ukazać od innej jeszcze strony: Konstytucja dogmatyczna o Kościele „Lumen gentium” Soboru Watykańskiego II mówi o kręgach ludzi różnych wyznań i wierzeń, którzy są objęci zbawczym działaniem Jezusa Chrystusa, o ile postępują zgodnie z własnym sumieniem. Jeśli chrześcijanin, który poznał pełnię Bożego objawienia, zwraca się ku kultom pogańskim, dopuszcza się odstępstwa od Jedynego Boga i Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Tym samym pakuje się w „szpony” złego ducha. Nie chodzi tu więc o rodzaj potrawy przygotowanej np. przez buddystę czy o kwestię pochodzenia orzeszków, ale o decyzję wolnej woli, o to, komu oddaję cześć.

Czy czary nie działają?

Powszechne przekonanie egzorcystów, wynikające z wieloletniego doświadczenia, każe mówić, że czary działają. Potwierdzają to takie autorytety jak: Gabriele Amorth, Raul Salvucci, Rufus Pereira. Magia, klątwy, złorzeczenia bazują na rytach, w których człowiek zwraca się do złego ducha i jego mocą sprawia różnego rodzaju zło.

Na jednej z konferencji egzorcystów świadectwo dawał prezbiter – Polak pracujący jako duszpasterz na Ukrainie. Nie dowierzał on, że czary mogą być skuteczne. Pewnego dnia w jego ukraińskiej parafii szamani ogrodzili kościół sznurkami z wstążeczkami. Nikt z jego parafian nie zdecydował się przekroczyć ogrodzenia – wiedzieli, że to robota szamanów. On, śmiejąc się z tego, pozrywał sznurki i wprowadził wiernych do kościoła. Ludzie weszli wówczas bez obaw, ale kapłan ten dwukrotnie miał tak opuchniętą nogę, iż parafianie sądzili, że tego nie przeżyje. Przy dolegliwościach związanych z drugą nogą przybył do Polski. Badali go najlepsi specjaliści w krakowskiej klinice. Nie znaleźli jednak niczego, co mogłoby uzasadniać niepokojący stan jego zdrowia. Wtedy ten ksiądz zrozumiał, że Bóg dopuścił to doświadczenie, by nie lekceważył magii, klątw i złorzeczeń.

Kiedy działania magiczne mogą być niebezpieczne dla człowieka? Wówczas, kiedy brakuje człowiekowi żywej relacji z Jezusem Chrystusem. Kto ma go bronić przed złym duchem, działającym na bazie podejmowanych form magicznych? Szatan to nie „drugi bóg”, ale to istota duchowa, której Bóg nie pozbawił do końca możliwości działania w świecie, oddziaływania na materię. Św. Piotr ostrzega: Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć (1 P 5, 8). Wielu chrześcijan ma jedynie formalny związek z Bogiem. To zwykle oni stają się ofiarami magicznych działań i przychodzą do egzorcystów z prośbą o pomoc. To są sytuacje, kiedy naszym pierwszym zadaniem jest prowadzić człowieka ku Chrystusowi, czyli ewangelizować go. Oczywiście, towarzyszą temu modlitwy.

Czy straszyć ludzi zagrożeniami duchowymi?

Każdy grzech jest zagrożeniem duchowym. Niszczy relację między człowiekiem a Bogiem, a także niszczy samego człowieka w jego wymiarze duchowym. W grzechach przeciwko I przykazaniu Bożemu człowiek otwiera się na zależność od złego ducha w stopniu większym niż przy innych grzechach. Kiedy człowiek przekracza inne przykazania, okazuje nieposłuszeństwo Bogu, ale się Go nie zapiera. Przekraczanie I przykazania jest natomiast zapieraniem się Boga, a konsekwencją tego staje się zniewolenie lub dręczenie przez złego ducha.

I przykazanie przekraczamy nie tylko wtedy, kiedy zapieramy się Boga, ale także wówczas, gdy w ludzkich sprawach i trudnościach zwracamy się nie do Boga, lecz gdzie indziej szukamy pomocy. Gdy człowiek, zaniepokojony wydarzeniami w swoim życiu, szuka pomocy u wróżek, jasnowidzów bądź w horoskopach, szuka światła nie u jakiegoś wyjątkowo uzdolnionego człowieka, ale u złego ducha, który działa poprzez wróżbitę czy jasnowidza. Słowo Boże mówi: Nie będziecie się zwracać do wywołujących duchy ani do wróżbitów. Nie będziecie zasięgać ich rady, aby nie splugawić się przez nich. Ja jestem Pan, Bóg wasz! (Kpł 19, 31). To są sytuacje, w których uzależnienie od złego ducha jest poważniejsze niż kuszenie, na które jesteśmy podatni z powodu grzechu pierworodnego. Zniewolenie (nie opętanie) czy dręczenie przejawia się np. w koszmarach nocnych, poczuciu czyjejś obecności. Podobnie rzecz się ma, gdy w celach zdrowotnych ktoś szuka pomocy, odwołując się do jakichś energii, których badania naukowe jeszcze nie potwierdziły. A dziś mówi się nawet o dobrej i złej energii (tymczasem słowo Boże jednoznacznie stwierdza, że wszystko, co Bóg uczynił, było dobre – por. Rdz 1, 10). Dobre lub złe mogą być nasze wybory i decyzje i to one prowadzą do uzależnienia od tego, ku któremu człowiek się zwraca. Trzeba więc mówić o zagrożeniach duchowych, bo każdy grzech może doprowadzić do ostatecznego odejścia od Boga. Grzechy związane z przekraczaniem I przykazania wydają się najbardziej niebezpieczne.

Kiedy i dlaczego opętania się zdarzają?

We wszystkich przypadkach, w których towarzyszyłem opętanemu na drodze do uwolnienia, nie od razu można było nazwać konkretne sytuacje, w których doszło do uzależnienia. Wiemy natomiast, że takie uzależnienia są spowodowane paktem ze złym duchem. Pakty zdarzają się nie tylko w czasie obrzędów w sektach satanistów, ale także w aktach podejmowanych indywidualnie (ustnie lub pisemnie). Z takimi sytuacjami spotyka się wielu egzorcystów.

W trakcie podejmowanej przez nas posługi jednym z pierwszych działań jest rozpoznanie, kiedy i w jakich okolicznościach doszło do tragicznego przymierza między człowiekiem a demonem. W takich sytuacjach uwolnienie nie jest kwestią jednego egzorcyzmu, ale to sprawa długiej drogi nawrócenia, na której ważne jest nie tylko rozpoznanie okoliczności i przyczyn opętania, ale także doprowadzenia do wyrzeczenia się wszystkich wcześniejszych aktów. To droga stopniowego wzrastania w zaufaniu do Boga, by na to wyrzeczenie się zdobyć.

Spotykałem się z sytuacjami opętania u kogoś, kto brał udział w koncertach organizowanych przez satanistów, a nawet kiedy ktoś sam słuchał ich utworów. Trudno jest zorientować się, kiedy człowiek ze słuchacza utworów muzycznych staje się wyznawcą tego, czego słuchał i tym samym wszedł w pakt z szatanem. Poza tym posługa egzorcysty niemal zawsze musi być związana z równoległą pracą psychologa. Działanie złego ducha skutkuje bowiem także zachwianiem równowagi psychicznej.

My, egzorcyści, dbamy o więź i uległość wobec naszych biskupów. „Wskazania dla kapłanów pełniących posługę egzorcysty” zostały opracowane przez Konferencję Episkopatu Polski – powstawały w trakcie wielorakich konsultacji. W naszych konferencjach uczestniczą biskupi, eksperci teologiczni, filozoficzni, biblijni, psychologiczni. Myślę, że na bazie dotychczasowej pracy zasłużyliśmy na zaufanie Czytelników.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Egzorcysta nr 7 (71) lipiec 2018.

Więcej informacji: https://www.miesiecznikegzorcysta.pl/component/k2/itemlist/tag/71

 

Ostatnio zmieniany piątek, 13 lipiec 2018 23:05
ks. Andrzej Grefkowicz

egzorcysta diecezji warszawskiej

3 komentarzy

  • Link do komentarza Stanislaw wtorek, 07 sierpień 2018 16:02 napisane przez Stanislaw

    Szatan jednak jest tak samo sa wszelkiej masci zaklecia itd

    Raportuj
  • Link do komentarza Paweł poniedziałek, 23 lipiec 2018 09:36 napisane przez Paweł

    A ja kocham Kościół mimo, że jest niedoskonały. Jeśli żyje w zbytku to zawsze może wrócić do ubóstwa albo do skromnego życia. Na to zwraca uwagę papież Franciszek. Po naszym świętym papieżu Janie Pawle II została tylko sutanna i trochę notatek - cały ,,majątek" świętego. Wspaniałe świątynie miały w dawnych czasach przyciągać ludzi do Kościoła do Boga. Źle się stało, że przy ich budowie nie wspierano najuboższych, chociaż do początku XX wieku robiły to zakony, później funkcję tę przejęło państwo opodatkowując nadmiernie społeczeństwo i w sposób rozrzutny rozbudowywując aparat administracyjny. Wspaniałe świątynie powstawały przez setki lat i były dumą społeczeństwa, nawet tego najuboższego. W święto świętej Brygidy mogę jedynie życzyć kapłanom zażyłej przyjaźni z Chrystusem. A tak na marginesie: w mojej parafi 90% kapłanów jest szczupłych. Tak, że te spasione buzie to nie wiadomo do kogo. Jak widać księża mają mało ruchu, zresztą sami narzekają, że są zbyt dobrze karmieni :))) . Ale cóż powinni przejść na zdrowszy tryb życia i tyle. Ponadto otyłość jest charakterystyczna dla społeczeństw zachodnich, zwłaszcza USA, więc nie jest to wina katolicyzmu a ogólnego dobrobytu.

    Raportuj
  • Link do komentarza Chris czwartek, 19 lipiec 2018 08:53 napisane przez Chris

    Slow brakuje
    Jak sie patrze na te wasze
    spasione buzie
    i te wspaniale koscioly w dzielnicach nedzy
    gmachy ktore wolaja o pomste do nieba.
    wy tak daleko odbiegliscie od nauk chrystusa
    pokory i uczciwosci nie mowiac juz o czystosci
    ciala i ducha
    ze jestescie idealnymii kandydatami na
    pozadne egzocyzmy
    wy polscy duchowni - dzieci szatana

    Raportuj

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

Już 46 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions