poniedziałek, 03 luty 2020 20:41

Różaniec nie jest mantrą ani orientalną medytacją

Napisał

Co ma wspólnego różaniec w katolicyzmie ze sznurami modlitewnymi w islamie czy buddyzmie?

Może ciągłe powtarzanie fraz modlitewnych, bez względu na treść, daje pozytywne skutki?

Damian

Doświadczenie mistyczne można pomylić z różnymi doświadczeniami odmiennych stanów świadomości. Nauka, badając zewnętrznie fale mózgowe, nie jest w stanie odróżnić doświadczeń mistycznych od okultystycznych, mistyki od mediumizmu, religii od magii, osobowej ekstazy od bezosobowego (antyosobowego) transu. Brytyjskie czasopismo medyczne British Medical Journal poinformowało w 2001 r. o wynikach badań przeprowadzonych przez włoski Uniwersytet w Pawii, w których stwierdzono, że modlitwa różańcowa i mantry wzmacniają zmienność rytmu zatokowego oraz baroreceptory.

Utożsamianie tych doświadczeń jest błędem. Nauka empiryczna nie jest w stanie bowiem odróżnić prawidłowo naturalistycznego „spokoju” mantry czy wschodniej medytacji od nadprzyrodzonego „pokoju”, będącego owocem działania Ducha Świętego, obecnego w modlitwie lub dzięki modlitwie. Badania psychologiczne wykorzystujące tzw. metody jakościowe lub fenomenologiczne, mogą szybciej odnaleźć różnice, ale nie badania fal mózgowych.

Metodę modlitwy określa zawsze teologia

Problem polega na tym, że mantra może oznaczać imię jakiegoś bożka, ducha czy demona, co grozi grzechem idolatrii, a w konsekwencji zniewoleniem demonicznym. Podobnie jest z medytacją, gdzie oprócz faktu, że realnie może ona oznaczać jakieś niebezpieczne doświadczenie mediumiczne, to jednocześnie może być nosicielem błędów filozoficznych, teologicznych (herezji) i światopoglądowych. Z tych racji pochopne utożsamianie różańca z mantrą czy medytacją może oznaczać osłabianie ekskluzywnego znaczenia różańca, przy jednoczesnym reklamowaniu mantry czy medytacji, jakby jego kosztem. Te ostatnie praktyki nie muszą być zresztą tylko psychotechnikami, ale określonymi rytuałami inicjacyjnymi, wprowadzającymi w obcą chrześcijaństwu duchowość.

Z tego powodu Kościół katolicki w obliczu zainteresowania medytacją Wschodu i jej przenikaniem do duchowości chrześcijańskiej ogłosił dokument Kongregacji Nauki Wiary Orationis formas z 15 X 1989 (List do Biskupów Kościoła katolickiego o niektórych aspektach medytacji chrześcijańskiej), w którym stwierdził, że „występujące dziś zjawisko rozpowszechniania się wschodnich metod medytacji w świecie chrześcijańskim i we wspólnotach kościelnych, stawia nas wobec gwałtownego powrotu do nie pozbawionych ryzyka i błędów usiłowań połączenia medytacji chrześcijańskiej z niechrześcijańską”. Stwierdzono w nim ponadto, że tego rodzaju propozycje mają różny stopień radykalizmu: 1° stosuje się metody wschodnie jedynie jako psychologiczne przygotowanie do prawdziwie chrześcijańskiego doświadczenia, 2° próbuje się za pomocą różnych technik osiągnąć duchowe doświadczenia rzekomo analogiczne do doświadczeń znanych z opisów niektórych mistyków katolickich (np. Obłok  niewiedzy, dzieło anonimowego pisarza angielskiego z XIV w.), 3° umieszcza się proponowany przez buddyzm absolut bez obrazów i pojęć na tym samym poziomie, co majestat  Boga objawionego w Chrystusie (taki zabieg jest najbardziej niebezpieczny i zarazem dosyć popularny, np. błędne syntezy A. de Mello SJ). W tym celu odwołuje się do „teologii negatywnej”, utrzymując, że nic z tego, co człowiek  spotyka na tym świecie, nie może być wyczerpującym śladem nieskończoności Boga; metody te proponują nie tylko porzucenie zbawczych dzieł Boga dokonanych w historii, ale także samej idei Trójjedynego Boga, na rzecz zanurzenia się w „nieokreślonej otchłani Boskości”.

W ten sposób neoplatonizm, także w wersji germańskiej mistyki (J. Boehme), łączy się z orientalnymi teoriami, których wspólnym mianownikiem jest pomniejszanie znaczenia zła, czasu, historii oraz stworzenia i wcielenia, a przede wszystkim pojęcia osoby (Boga i człowieka), stąd „te i podobne propozycje pogodzenia medytacji chrześcijańskiej z technikami wschodnimi, jeśli nie mają prowadzić do zgubnego synkretyzmu, muszą być stale poddawane weryfikacji, w której dokładnie będzie się rozróżniać metodę od treści” (Orationis formas).

ks. Aleksander Posacki SJ

filozof, teolog, wykładowca akademicki, znawca historii mistyki, nowych ruchów religijnych i sekt, demonologii oraz problematyki okultyzmu i ezoteryzmu. Prowadzi wykłady na licznych uniwersytetach w Polsce (m. in. na KUL, Ignatianum) i za granicą. Jest konsultantem egzorcystów katolickich w kraju i za granicą oraz wykładowcą m. in. na Międzynarodowych Zjazdach Egzorcystów organizowanych przez międzynarodowe Stowarzyszenie Egzorcystów, założone przez ks. Gabriele'a Amortha.

1 komentarz

  • Link do komentarza Dr. Paul Kopetzky sobota, 08 luty 2020 08:25 napisane przez Dr. Paul Kopetzky

    Tak, lecz ciekawe, że takie, ponieważ chyba jednak wcześniejsze, przedchrześcijańskie/ateistyczne, innowiercze są jego źródła. Nic w przyrodzie nie ginie. Wszyscy żyjemy na jednej kuli.

    Raportuj

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Wszystkie numery

Piszą dla nas

  • doktor teologii, wieloletnia misjonarka w Libii, archiwistka Zgromadzenia Franciszkanek Misjonarek Maryi

  • psycholog i fizjoterapeuta

  • monfortanin, rekolekcjonista, katecheta, kapelan w Akademii Wojskowej w Zagrzebiu. Posługuje w Legionie Maryi. Koordynator archidiecezjalny Odnowy w Duchu Świętym w Częstochowie

Już 59 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Powered by JS Network Solutions