piątek, 20 czerwiec 2014 16:41

Męczeństwo świętego Floriana

Napisał

 

Starożytni uważali, że są takie konflikty, których nie można rozstrzygnąć. Chrześcijanie wierząc, że ich Nauczyciel jest Prawdą, wiedzą, że zawsze istnieje właściwe rozwiązanie nawet pozornie nierozstrzygalnych dylematów. Armia boska czy cesarska? Czasy, gdy wiara nie pozwalała chrześcijanom być żołnierzami, dawno minęły. Wręcz przeciwnie, nowa wiara szczególnie mocno szerzyła się właśnie wśród zbrojnych, skutecznie konkurując z inną „nową” religią – mitraizmem. Fakt ten zdecydowanie zmienia naiwną wizję chrześcijaństwa jako religii ludzi słabych i biednych.

 

Obala też przekonanie, że chrześcijaństwo zyskało powszechne uznanie dopiero po mediolańskim akcie tolerancji. Prawda jest zupełnie inna – od samego początku uczniowie Chrystusa znajdowali się we wszystkich warstwach społecznych i grupach zawodowych. O tym, że tak było, dowiadujemy się z rozmaitych zakazów i nakazów ogłaszanych przez synody lokalne lub z listów chrześcijan.

 

Dla władców rzymskich wiara legionistów nie była w żadnym przypadku obojętna. Przysięga wierności wiązała się z kultem władcy jako boga, któremu podwładni winni byli posłuszeństwo aż do śmierci. Wyznawcy religii politeistycznych nie mieli z tym problemów – dodawali swego bożka do panteonu uznawanego przez państwo i zajmowali się swoimi sprawami. Dla wiernych religii jedynego i prawdziwego Boga taka postawa była nie do zaakceptowania. Od ksiąg prorockich Starego Testamentu po Listy Apostolskie uczono ich, że nie wolno czcić innych bogów poza Jahwe.

 

niedziela, 03 maj 2020 08:56

Znak Bożej Opatrzności

Napisał

Pismo Święte, zwłaszcza Nowy Testament, dużo mówi o znakach, z których mamy wyciągać odpowiednie wnioski. Żądał tego Chrystus od swoich słuchaczy, mówiąc: „Wygląd nieba umiecie rozpoznawać, a znaków czasu nie możecie?” (Mt 16, 3). Wskazywał też na mające się pojawić znaki, jako zapowiedź czasów ostatecznych: „Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie” (Łk 21, 11).

Podobnie Sobór Watykański II zachęca do rozeznawania „znaków czasu”. Odnośnie do tego czytamy w konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, że „Kościół zawsze ma obowiązek badać znaki czasów i wyjaśniać je w świetle Ewangelii, tak aby mógł w sposób dostosowany do mentalności każdego pokolenia odpowiadać ludziom na ich odwieczne pytania dotyczące sensu życia obecnego i przyszłego oraz wzajemnego ich stosunku do siebie” (nr 4).

Obecna pandemia przypomina nam o naszej słabości i zaledwie chwilowym pobycie na tym świecie, który można nawet wyrazić w sekundach. Dlatego mnożą się pytania o to, czy Bóg zesłał na nas karę. Wolą Boga jest nasze zbawienie, czyli sytuacja, w której na Jego miłość odpowiemy naszą miłością. Wszelkie szczegółowe rozwiązania życiowe człowieka Bóg aprobuje, jeśli tylko nie stoją w sprzeczności z tym głównym celem. Jeśli jednak mu przeczą, Bóg najwidoczniej je toleruje lub do nich nie dopuszcza, według własnej Woli.

Jeśli człowiek o Bogu zapomina, a dopiero w obliczu trwogi raczy sobie przypomnieć, to obecną pandemię można widzieć jako dopust, który ma na celu przypomnieć człowiekowi o zamyśle Bożym wobec niego. Skutki duchowe tego dopustu dla wielu z nas mogą być zbawienne, bo bardziej skłonni będziemy do nawrócenia. I choć nie ma prostych i oczywistych odpowiedzi na tego rodzaju pytania, to jednak Boże Objawienie i nauka Kościoła skłania do podejmowania refleksji służącej pogłębieniu wiary oraz powrotowi

na drogę prowadzącą do zbawienia.

wtorek, 31 grudzień 2013 01:00

św. Sylwester I - papież

Napisał

Rok 999 był przerażający. W noc wspomnienia pierwszego papieża o imieniu Sylwester wszyscy oczekiwali najgorszego. Przede wszystkim tego, że ten obecny papież – o proroczo takim samym imieniu – wypuści smoka, którego zamknął w podziemiach Lateranu ten święty papież Sylwester. Koniec świata jednak – jak każdy może się przekonać – nie nastąpił.

Jednak Papież Sylwester I jest osobą uznawaną za jednego z najwybitniejszych biskupów Rzymu w czasach starożytnych. Może stąd się wzięła legenda o smoku-szatanie uwięzionym na laterańskim wzgórzu.

Święty był z pochodzenia Rzymianinem. Na stolicę Piotrową wstąpił w 314 roku. Po edykcie mediolańskim kończącym erę prześladowań chrześcijan w cesarstwie rzymskim podjął organizację kultu Bożego. Za jego pontyfikatu odbył się I sobór powszechny w Nicei (325). Ze względu na podeszły wiek papież nie uczestniczył w nim osobiście - wysłał tam jednak 256 swoich legatów, a następnie na synodzie w Rzymie zatwierdził uchwały tego soboru. Zmarł 31 grudnia 335 r. Data ta wydaje się pewna, gdyż spotykamy ją w najdawniejszych dokumentach. I wszyscy wiedzą zatem od czyjego imienia pochodzi nazwa najbardziej hucznej zabawy w roku. 

 

piątek, 27 listopad 2020 17:09

Demon chciwości

Napisał

Czuwanie bogacza wyniszcza mu ciało, a troska o dostatek pozbawia go snu. Troska o dostatek pozbawia go snu, odbiera mu sen bardziej niż choroba. Trudzi się bogacz, aby zebrać majątek, a kiedy odpoczywa, oddaje się przyjemnościom. Kto goni za złotem, tego kara nie minie, kto kocha pieniądze, zgrzeszy przez nie. Wielu jest takich, których opętało złoto i którzy nadzieję w perłach położyli [...], jest to bowiem sidło na głupca i każdy prostak da się w nie schwytać.

Księga Mądrości Syracha, 31, 1-7

Pieniądze są od wieków dla człowieka jak błyskotki: cenne nie same w sobie, lecz przez to, że można z nimi wiązać różne nadzieje. Dlatego tak łatwo poddać się ich czarowi. Mogą skusić, wprowadzając nawet w rodzaj hipnozy, w której ludzie tracą swoją wolę.

Potęga i możliwości, jakie daje posiadanie pieniędzy, mogą poruszyć każdego. Dlatego tak ważne jest zrozumienie mechanizmów rządzących relacjami między pieniądzem a jego właścicielem.

Co to jest chciwość?

Pojęcie chciwości określa postawę człowieka, który pragnie zdobyć jak największą ilość różnych dóbr dla siebie, bez względu na pomyślność innych, a nawet wbrew nim. Psychologicznie chciwość wyraża się nieustannym pragnieniem posiadania coraz większej ilości dóbr (głównie pieniędzy), które nigdy nie zostaje zaspokojone. Buddyści używają tu metafory „głodnego demona” o wielkim brzuchu i małych ustach, który nie może zaspokoić swego apetytu, nawet jeśli je bez przerwy. Celem bowiem chciwości nie jest zaspokojenie pragnienia, ale uniknięcie frustracji, gdyż wyraża ona lęk przed stratą i dążenie do ochrony przed nią. Człowiek chciwy jest nieustannie świadomy niebezpieczeństwa straty i dlatego „usiłuje zabrać innym, zanim jemu zabiorą”.

Ponieważ chciwość jest powszechnie potępiana, chciwiec poszukuje dla siebie usprawiedliwienia, znajdując je najczęściej w argumentach o konieczności zabezpieczenia bytowego. Coraz bardziej troszczy się o swój byt, a zabezpieczając go coraz usilniej, nigdy nie ma pewności, czy już wystarczająco się postarał. Wątpliwości sprawiają, że ustawicznie zabiega o to zabezpieczenie, niejako „przy okazji” stając się chciwcem. Odczuwa radość na widok własnego mienia, utrwala zdobywczą namiętność,

która – jak każda namiętność – nie zna granic.

wtorek, 30 czerwiec 2015 23:25

Mistyczne spotkania z aniołami

Napisane przez

Jako stróże, nauczyciele i pasterze aniołowie prowadzą przez życie każdą osobę. W dziejach świętych można odnaleźć wiele opisów spotkań człowieka z wysłannikami Boga.

 

W życiu założycieli dwóch największych zakonów średniowiecza, św. Dominika Guzmána i św. Franciszka z Asyżu, dochodziło do częstych spotkań z aniołami. Takie doświadczenia miały również dzieci fatimskie.

 

Cudowne nakarmienie braci

Święty Dominik Guzmán, założyciel dominikanów, wysłał pewnego dnia dwóch braci po jałmużnę do miasta. Zakonnicy cały dzień czekali na akt miłosierdzia ze strony mieszkańców, ale nic nie dostali. W drodze powrotnej do klasztoru pewna kobieta dała im bochenek chleba. Później napotkali ubogiego mężczyznę, żebrzącego o trochę żywności. Zaczął nawet krzyczeć, by zakonnicy dali mu coś do jedzenia. Na to bracia odpowiedzieli, że nic nie mają. Ale ów mężczyzna coraz głośniej domagał się jałmużny. W końcu zakonnicy pomyśleli sobie, że tym jednym bochenkiem chleba i tak nie zdołają nakarmić wszystkich stu współbraci (tylu dominikanów przebywało wówczas w klasztorze). Dali więc żebrakowi jedyny chleb, który posiadali. Po powrocie do klasztoru o całym zdarzeniu opowiedzieli św. Dominikowi. Anioł Pana was spotkał – powiedział Dominik i zaprowadził ich do kościoła na modlitwę, aby podziękować Bogu za spotkanie z aniołem. Po zakończonych modlitwach św. Dominik kazał zwołać wszystkich braci do refektarza. Tam część z nich zaczęła jednak szemrać przeciw niemu. Bracia nie rozumieli, po co mają siadać do stołu, skoro nie ma nic do jedzenia i picia. Mimo tego na stołach ustawiono talerze i kubki. Nagle pośrodku refektarza pojawili się dwaj aniołowie niosący bochny chleba w białym płótnie zawieszonym na ramionach. Przed każdym z braci położyli po jednym chlebie i odeszli. Święty Dominik polecił braciom, którzy usługiwali przy stołach, by każdemu nalali trochę wina. Bracia, choć przed chwilą byli świadkami cudu, ponownie nie zaufali Dominikowi i znów zaczęli szemrać między sobą. Dominik nakazał im jednak nalewać wino. Zakonnicy bardzo się zdziwili, gdy zobaczyli, że w naczyniach znajduje się wino. Trzeciego dnia po posiłku Dominik nakazał współbraciom, by rozdali ubogim pozostałe chleby i wino. Po pewnym czasie, gdy w klasztorze znowu panował głód, Dominik – tak jak poprzednio – kazał zwołać wszystkich braci na obiad. Po modlitwie sytuacja się powtórzyła. Aniołowie przynieśli braciom pożywienie.

 

wtorek, 01 marzec 2016 20:49

Sekret na dziś

Napisał

Ksiądz René Laurentin, jeden z największych znawców tematyki Maryjnej, z przekonaniem stwierdza, że współczesne wizje z nieba – inaczej niż w przeszłości – przepełnione są proroctwami i sekretami dotyczącymi zbliżających się wydarzeń. Co więcej, granica, za którą mają stać się one faktem i otrzymać historyczne imiona, nie jest już daleka.

 

Podstawową funkcją sekretów jest wskazywanie na naglącą konieczność nawrócenia – przypomina teolog. To wezwanie zawsze pozostaje aktualne w każdym czasie i jest podstawowym orędziem przekazanym w Ewangelii. Dziś jednak – dodaje Laurentin – sekrety mówią coś więcej: Ich ogólny temat jest dobrze znany. Świat spokojnie zanurzył się w grzech. Chce żyć radośnie, „w wolności”, bez Boga, bez wiary czy miłości. Nowi prorocy ogłosili jako dobrą nowinę śmierć Boga, śmierć Ojca; ale też wolność dla żądz i ludzkich skłonności do przemocy. Świat sam się niszczy. Przygotowuje własną destrukcję przez odrzucenie tego, co zasadnicze: Boga i Jego miłości (…). Sekrety ogłaszają (…) nadciągającą destrukcję, która nie jest karą z zewnątrz, ale sprawiedliwością pochodzącą z wewnątrz – konsekwencją podejmowanych wyborów. Mówią o samozniszczeniu świata, który zawierzył się złu przez wynaturzenie i szaleństwo. Wypowiedź ks. Lauretina zastanawia. Przedstawiciele Kościoła i jego wybitni teolodzy wzbraniają się przed takimi „okołoapokaliptycznymi stwierdzeniami”. A jednak współcześnie podobne słowa padają. Jan Paweł II mówił o „granicy czasu”, na którą trzeba zejść z Maryją, i o „dramatycznym momencie, jaki przeżywa obecnie ludzkość”: Znaki czasu przemawiają za tym, że znajdujemy się w orbicie wielkiego zmagania pomiędzy dobrem a złem, pomiędzy potwierdzeniem a zaprzeczeniem Boga, Jego obecności Z kolei Benedykt XVI mówił o „mieście ludzkim”, w którym Bóg szuka sprawiedliwych. Dodajmy, że dzieje się to w „czasach Kaina”: Odżywa ów zamysł Boga, który stawia ludzkości od samych jej początków pytanie: „Gdzie jest brat twój, Abel? (…) Krew brata twego głośno woła ku Mnie z ziemi!” (Rdz 4, 9). Człowiek może rozplątać cykl śmierci i terroru, ale nie może go zatrzymać... Bóg poszukuje sprawiedliwych, aby ocalić miasto ludzkie….

środa, 02 październik 2019 12:59

Charyzmat życia konsekrowanego

Napisał

W adhortacji apostolskiej Vita consecrata (25 III 1996) św. Jan Paweł II napisał, że „Duch Święty, przedziwny twórca różnorakich charyzmatów, wzbudził w naszych czasach nowe formy życia konsekrowanego, pragnąc jak gdyby odpowiedzieć zgodnie z opatrznościowym zamysłem na nowe potrzeby, jakie Kościół napotyka dziś w pełnieniu swojej misji w świecie” (nr 10).

W ten sposób Papież jednoznacznie określił to, co już wybrzmiało w nauczaniu Soboru Watykańskiego II, że życie konsekrowane należy do porządku charyzmatycznego w Kościele. Jest więc darem Ducha Świętego dla Kościoła i świata. Wpisuje się ono przede wszystkim w porządek świętości Mistycznego Ciała Chrystusa, którego głównym sprawcą jest Duch Uświęciciel.

Życie konsekrowane w sercu Kościoła

W innym miejscu przywołanej adhortacji Święty Papież użył stwierdzenia, że „życie konsekrowane znajduje się w samym sercu Kościoła jako element o decydującym znaczeniu dla jego misji, ponieważ wyraża najgłębszą istotę powołania chrześcijańskiego oraz dążenie całego Kościoła-Oblubienicy do zjednoczenia z jedynym Oblubieńcem” (nr 3).

To porównanie życia konsekrowanego do serca jest bardzo trafne i wymowne. Serce w ludzkim ciele, o ile jest zdrowe i mocne, gwarantuje ustawicznie ożywianie go i przez to sprawne funkcjonowanie. Nie bez racji postrzegane jest ono także jako centrum uczuć, woli i decyzji, gdyż żywo reaguje na wszystko, co dzieje się w nas i wokół nas. Ma więc wybitnie służebny charakter wobec całego organizmu. Tak samo jest z życiem konsekrowanym, które czasem, podobnie jak serce, bywa niewidoczne, ale jego obecność i działanie jest niezbędne dla Mistycznego Ciała Chrystusa, a przy tym wyraźnie odczuwalne.

Osoby konsekrowane bowiem ożywiają wspólnotę Kościoła swoim zjednoczeniem z Chrystusem, miłością Boga i bliźniego, która znajduje wyraz w modlitwie i pokucie, a także w licznych dziełach charytatywnych oraz edukacyjnych. Jak kondycja całego organizmu zawsze jakoś odbija się na pracy serca, tak samo moralno-duchowy poziom życia wiernych w Kościele znajduje swe odzwierciedlenie w tym, jak żyją osoby konsekrowane. Życie Kościoła widoczne jest jak w soczewce w życiu środowisk osób konsekrowanych, dlatego troska o tego rodzaju powołania, tak samo jak powołania do kapłaństwa, jest wyrazem żywej wiary i odpowiedzialności za Kościół.

środa, 02 październik 2019 12:43

Aniołowie dla lepszego świata.

Napisał

Istnienie aniołów jest potwierdzone przez zwyczajne nauczanie Kościoła. Mówi o nich Biblia, Tradycja i liturgia Kościoła. Katechizm Kościoła katolickiego zaznacza, że istnienie istot duchowych, niecielesnych, które Pismo Święte nazywa aniołami, jest prawdą wiary.

Istnienie dobrych duchów, należących do świata pozamaterialnego, było przyjmowane już w starożytności. Uważano je za istoty półboskie, dobre daimonia, którym była powierzona troska o jakieś miejsca, świątynie czy po prostu mieszkania ludzi (w tym rozumieniu były to tzw. bóstwa domowe). Duchy te miały za zadanie chronić domowników, błogosławić rodziny i wszelkie przedsięwzięcia oraz zamiary poszczególnych osób. Z czasem zaczęto nazywać je aniołami.

Nie tylko istoty niebieskie były określane mianem anioła. Nazwa ta odnosiła się również do ludzi – kapłanów, proroków, posłańców, królewskich posłów. Stopniowo jednak pojęcie to sprecyzowano do tego stopnia, że zostało zarezerwowane dla istot duchowych, rozumnych, które są autonomiczne i posiadają własną osobowość. Termin którym są określane te duchowe istoty, pochodzi od hebrajskiego mal’ak (mal’ak Jahwe), co oznacza posłańca, wysłańca Jahwe, kogoś, kto został wysłany z jakąś misją. Język grecki tłumaczy to słowo z hebrajskiego jako angelos, a w języku łacińskim został użyty termin angelus.

Pochodzenie aniołów

Nie mamy dokładnych źródeł dotyczących stworzenia aniołów. Niektórzy teologowie twierdzą, że zostali oni stworzeni wraz z początkiem świata, inni – że dużo wcześniej, kiedy Bóg organizował swój dwór niebieski. Jedno jest jednak pewne: aniołowie nie są wieczni, mają swój początek i zostali stworzeni przez Boga.

Słowo określające te istoty nie oddaje ich natury, ale funkcję: wysłannika, posłańca, który coś obwieszcza, dokonuje jakiejś czynności w imię Tego, Kto go posłał. Są to więc istoty niebieskie służące Bogu, a ich zadaniem jest realizacja Bożej miłości w stosunku do człowieka. Tradycja oraz Pismo Święte nazywają aniołami te czyste duchy, które podczas próby wolności wybrały Boga, Jego chwałę i Jego królestwo. Inne natomiast pod przewodnictwem szatana (hebr. Satan – przeciwnik, wróg, fałszywy oskarżyciel) nadużyły – jak powiedział Duns Szkot – swojej wolnej woli i wymówiły posłuszeństwo Bogu. Poprzez swój grzech zostały potępione i strącone z wyżyn nieba. Święty Jan Paweł II pisze, że grzech szatana polegał „na odrzuceniu prawdy o Bogu, poznanym w świetle rozumu i Objawienia jako nieskończone Dobro, jako Miłość i Świętość sama. A grzech był tym większy, im większa była doskonałość i przenikliwość poznawcza rozumu anielskiego, im większa jego wolność oraz pierwotna bliskość w stosunku do Boga” (Aniołowie upadli, czyli szatani, katecheza z 13 VIII 1986 r.).

Krzyż to jeden z najpopularniejszych znaków religijnych, który w różnych postaciach występuje również poza chrześcijaństwem. Na przykład w hieroglificznym piśmie starożytnego Egiptu oznaczał on życie. Jednak z chwilą, gdy Jezus Chrystus dokonał dzieła Odkupienia przez śmierć krzyżową, dwie przecinające się belki: pionowa i pozioma stały się dla chrześcijan jednoznacznym symbolem wskazującym na Jego zbawczą mękę.

 

Krzyż jest także znakiem wspólnoty Kościoła świętego. Z tej racji każde przeżegnanie się, noszenie go na piersiach czy umieszczanie w zasięgu wzroku, jak również naznaczenie kogoś krzyżem, zwłaszcza podczas Chrztu świętego, oznacza wszczepienie chrześcijanina w Chrystusa i Jego Kościół. Ponadto – jak uczy Katechizm Kościoła Katolickiego – podczas Chrztu wszystkim odrodzonym w Chrystusie znak krzyża nadaje królewską godność… (nr 786) ze względu na Chrystusa-Króla. Jest to więc wyraz całkowitej przynależności ochrzczonego do Pana i oddania się Mu. W innym miejscu czytamy, że znak krzyża na początku celebracji sakramentu Chrztu wyciska pieczęć Chrystusa na tym, który ma do Niego należeć, i oznacza łaskę odkupienia, jaką On nabył dla nas przez swój Krzyż (nr 1235).

 

 

wtorek, 24 październik 2017 19:14

Choroba psychiczna nie wyklucza opętania

Napisał

Z ks. prof. Larrym Hoganem, egzorcystą archidiecezji wiedeńskiej,

rozmawia dr Mariusz Błochowiak

 

Czy egzorcyzmy są tematem tabu w Kościele katolickim w Austrii?

Z tego, co wiem, wszyscy austriaccy biskupi są pozytywnie nastawieni do kwestii egzorcyzmów. Nie oznacza to jednak, że każdy z nich powołał choćby jednego egzorcystę. Były biskup Grazu miał powiedzieć: Czemu miałbym powoływać egzorcystę, skoro mamy dr. Hogana w Wiedniu? Wysyłał on wszystkich potrzebujących do mnie. Na szczęście nowy biskup tamtej diecezji stworzył już pewne struktury i powołał grupę 4–5 księży, którzy wprawdzie nie mają takiej niezależności jak ja, ale mogą odprawiać uroczysty egzorcyzm, jeśli tylko spełnione są wszystkie warunki, aby go przeprowadzić. Od 15 lat spotykam się z diakonami, którzy w perspektywie kilku miesięcy mają zostać wyświęceni na księży. Poświęcam im jeden dzień, wprowadzając ich w kluczowe zagadnienia dotyczące egzorcyzmów. Oznacza to, że każdy ksiądz wyświęcony w archidiecezji wiedeńskiej przez ostatnie 15 lat ma podstawową wiedzę w tym zakresie. Może to dziwne albo typowo austriackie, ale wielu spośród księży, którzy nic nie wiedzą o egzorcyzmach bądź kwestionują istnienie szatana, jest gotowych podesłać mi osoby z problemami duchowymi. To jest postawa godna pochwały: nie potrafię komuś pomóc, ale chcę, aby otrzymał profesjonalne wsparcie i dlatego wysyłam go do egzorcysty. Przed kilkoma laty zadzwonił do mnie psychiatra ze szpitala i powiedział: Nie jestem osobą wierzącą, ale widzę, że spotkania z księdzem pomagają moim pacjentom. Czy mógłbym jeszcze kogoś podesłać? Jest to typowo austriacki – wolny od uprzedzeń i ideologii – sposób myślenia, który trudno znaleźć w jakimkolwiek innym kraju.

Co o egzorcyzmach sądzą katolicy świeccy?

Obserwuję, że świeccy katecheci często są negatywnie nastawieni do egzorcyzmów. Sami zostali tak kiedyś nauczeni, ale ta nauka zdecydowanie nie jest zgodna ze stanowiskiem Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. Przyznam szczerze, że gdybym sam miał dzieci, nigdy nie posłałbym ich na lekcję religii do szkoły. Wiem, że to, co mówię, brzmi radykalnie, ale naprawdę tak uważam. Jeśli chodzi o księży, to mam z nimi dobre relacje. Doświadczam od niech wiele szacunku i uznania. Udało mi się to wypracować przez lata, również z pomocą mediów, przynajmniej w samej Austrii.

Co o szatanie i demonach myślą księża i biskupi? Czy traktują tę rzeczywistość symbolicznie czy może osobowo?

Pewnie trzeba by zrobić ankietę, żeby precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie. Wydaje mi się, że z pewnymi wyjątkami duchowni wierzą w obecność osobowego szatana, a więc nie tylko w zło, ale i w Złego. Biskupi Austrii są gotowi do wyznaczania kolejnych egzorcystów i z pewnością nigdy nie powiedzieliby tego, co przed miesiącem miał stwierdzić generał jezuitów, a mianowicie, że zło ma charakter symboliczny.

Strona 1 z 173

Drodzy Czytelnicy,

okladka E099 1120

wspierajmy się nawzajem w tym trudnym czasie! Temat nowego numeru „Miesięcznika Egzorcysta to Śmierć - brama do życia. Zakupów możesz dokonać w naszej księgarni internetowej MONUMEN.PL

Polecamy

  • najnowszy numer „Miesięcznika Egzorcysta”, również w wersji cyfrowej.
  • prenumeratę „Miesięcznika Egzorcysta” w wersji papierowej lub cyfrowej
  • duży wybór książek oraz archiwalne numery miesięcznika, także w wersji cyfrowej oraz
  • dewocjonalia.

Nie musisz wychodzić z domu. „Miesięcznik Egzorcysta” i książki prześlemy na Twój adres.

Bądźmy razem

Zespół „Miesięcznika Egzorcysta”

Wszystkie numery

Piszą dla nas

  • założyciel wspólnoty kontemplacyjnej Słudzy Ducha Pocieszyciela, profesor teologii na KUL, rekolekcjonista propagujący nabożeństwo do Ducha Świętego

  • psycholog, terapeuta, kierownik Zakładu Psychologii AWF w Warszawie, członek Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich.

  • Uwielbiany przez parafian i wiernych z całej Polski ks. Michał Olszewski już od małego chłopca miał ambicję, aby zostać kimś ważnym. Tak, jak większość młodzieńców w jego wieku początkowo zajął się uprawianiem sportu, w tym sztuk walki. W tym ostatnim osiągnął duży sukces - czarny pas. Powołanie kapłańskie poczuł nieco później, przystąpił do sakramentu i jak sam twierdzi, porzucił ścieżkę zła. Skończył właśnie ósmą klasę, kiedy na pielgrzymce do Częstochowy poznał osoby duchowe, które zainspirowały go do zmian. Był to pamiętny rok 1997, kiedy Polskę nawiedziła klęska żywiołowa - powódź. Dzisiaj uzdrawia wiernych przed modlitwę i spowiedź. 

    Ksiądz Michał Olszewski bardzo chętnie dzieli się swoimi przemyśleniami dotyczącymi sytuacji wiernych w dobie koronawirusa. Według duchownego ta nowa zastała rzeczywistość jest wielką próbą dla katolików na całym świecie. W te dni warto na nowo postawić sobie pytania dotyczące swojego posłuszeństwa wobec Boga i kierować się miłością do bliźniego. Podkreśla również, że najważniejsze jest troszczenie się o zdrowie własne i swoich najbliższych oraz porzucenie egoizmu.

Już 67 pozycji

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem