środa, 05 kwiecień 2017 00:16

Bob Dylan – podejrzany prorok czy nawrócony muzyk?

Napisał
Muzycznie o Dylanie powiedziano już wszystko. Mimo to istnieje sfera, która ciągle budzi zainteresowanie...
 
Bob Dylan – to żywa ikona muzyki i artystycznej bohemy. To człowiek, który przeszedł przez wiele etapów doświadczeń muzycznych i religijnych. Kilkadziesiąt studyjnych płyt Dylana jest tylko pretekstem do tego, by scharakteryzować jego postać. Kwestia popularności muzyka to nie tylko jego tajemniczość oraz skry wanie życia osobistego, ale przede wszystkim fakt, że był świadkiem wielu przełomów w muzyce i – co najważniejsze – ich uczestnikiem.
 
Poglądy młodości
 
Aby „dotknąć” duchowości muzyka, trzeba sięgnąć do początków, do „etymologii” Boba Dylana. Inaczej się nie da.
 
Dylan urodził się jako Robert Allen Zimmerman (hebrajskie imię – Shabtai Zisl Ben Abraham). Wychowy wany był w tradycji judaistycznej. Zbuntował się jednak i próbował ucieczki w inny świat. Zaczyty wał się autobiografią Woody’ego Guthriego „Bound for Glory” oraz „W drodze” Jacka Kerouaca. Zaczął nazy wać się Bobem Dylanem na cześć poety Dylana Thomasa. Rodzisz się – to się zdarza – w złym miejscu, pod złym nazwiskiem, nie tym ludziom, co trzeba – powiedział po latach muzyk.
 
W swojej autobiografii Bob Dylan potwierdził wpły w Thomasa na swe wczesne lata. Nawiązy wał też do faktu, że mógł wziąć nazwisko poety jako część swego pseudonimu. Potwierdził to jego biograf Robert Shelton:
Choć w tym względzie jest wielu sceptyków, to jednak może to nie być przypadek. Można spekulować, dlaczego Bob Dylan przez lata nie chciał wyjaśnić w pełni swojego pseudonimu. Wydaje się, że ma to związek z faktem, że poglądy z jego młodości nie mają odzwierciedlenia w życiu i twórczości muzyka od końca lat 60., kiedy spektakularnie pożegnał się z epoką folku i przeszedł na elektryczne granie.
 
Judaizm to tylko tradycja
 
Tematyka śmierci w poezji Dylana Thomasa znajdowała uznanie wśród tych, którzy szerzyli ideały kontrkultury 60. lat XX w. Zaliczał się do nich Dylan. Epoka ta jednak przeminęła. Śmierć nie fascynuje dziś Dylana w dekadenckim znaczeniu, a tylko w znaczeniu chrześcijańskim.
 

Dylan w dzieciństwie nie był wierzący, religia jawiła mu się jako obca. Judaizm oznaczał dla niego tylko tradycję. Muzyczna ewolucja spowodowała, że chcąc się rozwijać, zaczął być otwarty na szukanie przyczyny sprawczej w życiu. Pod koniec 70. lat XX w. nawrócił się i przyjął chrzest. Nagrał potem 3 albumy o treści religijnej: „Slow Train Coming”, „Saved”, „Shot of Love”. Kompozycje „Masters of War”, „Gotta Serve Somebody”, „Gates of Eden” zawierają bezpośrednie odniesienia do Ewangelii. Dylan wygłaszał także ewangeliczne deklaracje w 70. latach XX w., kiedy doświadczył cudownego nawrócenia. Kulminacją jego publicznego odnoszenia się do wiary był 1997 r. Zagrał wtedy koncert dla papieża Jana Pawła II podczas 23. Kongresu Eucharystycznego w Bolonii. Artysta wykonał dla wiernych i papieża „Knockin’ on Heaven’s Door”, „Blowin’ in the Wind” oraz „Forever Young”. Muzyk rozmawiał przez chwilę z Ojcem Świętym, który potem wygłosił kazanie z odwołaniem się do tekstów Dylana.

Ostatnio zmieniany piątek, 07 kwiecień 2017 23:32
Grzegorz Kasjaniuk

redaktor, dziennikarz i publicysta muzyczny

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Nowość!

gif opowiesci biblijne2

Wszystkie numery

W naszej księgarni

Piszą dla nas

  • historyk sztuki, publicysta, bloger

  • Przyszły biblista z zamiłowaniem do Prawa Kanonicznego i Liturgii. Uwielbia książki, fotografowanie i góry. 

  • Fizyk, pracował naukowo w Instytucie Maxa Plancka w Niemczech oraz instytucie badawczym SINTEF w Norwegii. Interesuje się metodologią i filozofią nauki oraz relacją między wiarą a nauką. Wydawca "Miesięcznika Egzorcysta", prezes Zarządu wydawnictwa Monumen.

Już 32 pozycje


Powered by JS Network Solutions