sobota, 04 marzec 2017 00:10

Jak bronić się przed złym duchem?

Napisane przez O. dr Marek Adam Dettlaff OFMConv

Chcę Cię [Boże] kochać jak dziecko i chcę walczyć jak nieustraszony wojownik – powiedziała św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Taka właśnie powinna być odpowiedź chrześcijanina na działanie złego ducha.

Do Boga trzeba przylgnąć całym sobą, trzeba kochać Go jak dziecko. Odpowiedzi chrześcijanina na Boże wezwanie do miłości towarzyszy jednak świadomość niebezpieczeństwa. Chodzi tu o rzeczywiste istnienia szatana. Jego obecność dla wielu ludzi stanowi dziś sprawę co najmniej problematyczną. Z drugiej strony za o. Benignusem (Fra Benigno), włoskim egzorcystą, mogę powiedzieć: Doświadczam i widzę. Jeśli wiara powinna opierać się na słowie Bożym, to doskonale wiemy, że w Ewangelii Jezus siedem razy wyrzucał złe duchy. Skoro On je wyrzucał i z nimi walczył, to one rzeczywiście istnieją. Kościół naucza, że złe duchy są upadłymi aniołami. Doświadczenie egzorcystów jest w pełni zgodne z nauczaniem Kościoła. A zatem chrześcijanin powinien być świadomy niebezpieczeństwa, jakie pochodzi od złego ducha.

Chodzić po wodzie

Jak zatem bronić się przed złym duchem? Po pierwsze, Jezus zawsze powinien być Towarzyszem i Przyjacielem chrześcijanina. Wierzący winienem być nieustannie w Niego wpatrzony. W Ewangelii według św. Mateusza czytamy, że uczniowie zobaczyli kroczącego po wodzie Jezusa. Wówczas św. Piotr zwrócił się do Mistrza: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie! (Mt 14, 28). Piotr kroczył po wodzie, kiedy patrzył na Jezusa. Zaczynał tonąć, gdy spuszczał z Niego wzrok. Ta ewangeliczna relacja odnosi się również do życia duchowego.

Gdy byłem w szkole średniej, pomyślałem sobie: Skoro Piotr mógł chodzić po jeziorze, to dlaczego ja nie mogę? W Pucku, moim rodzinnym mieście, poszedłem nad Zatokę Pucką, popatrzyłem na wodę i… zwątpiłem. Wróciłem do domu. Ale pytanie, które sobie postawiłem, nurtowało mnie. Poszedłem więc drugi raz nad Zatokę Pucką. Popatrzyłem na wodę i… ponownie zwątpiłem. Poszedłem trzeci raz i… spróbowałem chodzenia po wodzie. Wtedy poczułem dno. Dziś wiem, dlaczego nie udało mi się chodzić po wodzie. Otóż chodzeniem po wodzie jest życie wiarą.

Jezus spoglądał nie tylko w oczy Piotra. W Ewangelii czytamy, że Mistrz z Nazaretu spojrzał też w oczy celnikowi Mateuszowi i go powołał (por. Mt 9, 9-13). Było to spojrzenie pełne miłości. Św. Beda Czcigodny mówi, że spojrzenie z miłością powołuje, ponieważ grzesznik odczuwa w tym spojrzeniu właśnie miłość. Poza tym patrzenie w oczy zbliża i pomaga usuwać bariery, które dzielą ludzi.

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 13 marzec 2017 16:25

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Nowość!

gif opowiesci biblijne2

Wszystkie numery

W naszej księgarni

Piszą dla nas

Już 32 pozycje


Powered by JS Network Solutions