Numer 45 (maj 2016)

Fenomen czarownic składa się z dwóch nakładających się na siebie nurtów: starożytnego, który był praktykowany nieprzerwanie do czasów współczesnych, oraz nowożytnego, związanego z ruchem New Age i współczesnymi formami czarnoksięstwa, szamanizmu i okultyzmu. (…) Niemało jest osób, które zwracają się do czarownic z chęcią szkodzenia innym. Stoi za tym ukryte bałwochwalstwo i służba szatanowi, który jest poplecznikiem wszelkiego zła – podkreśla Artur Winiarczyk, redaktor naczelny „Miesięcznika Egzorcysta”, we wprowadzeniu do majowego numeru.

Pewna nastolatka, która uczestniczyła w koncercie satanistycznego rocka, skarżyła mi się następnego dnia, że bardzo boli ją szyja. W zbiorowym uniesieniu przez cztery godziny ruszała mechanicznie głową w takt muzyki. Gdy wróciła do domu, przestała chodzić do kościoła. Ukrywała to przed rodzicami. Gdy którejś niedzieli poszła z nimi na Mszę Świętą, z trudem na niej wytrzymała. Gdy uczestniczyła w modlitwach, stawała się blada, ledwie trzymała się na nogach, skarżyła się na dreszcze, zimno, złe samopoczucie. Wszystkie objawy natychmiast ustępowały po wyjściu ze świątyni – pisze dr Hanna Karp w tekście „Uprawiali czary”.

O. dr Marek Adam Dettlaff OFMConv, egzorcysta diecezji wileńskiej, w wywiadzie dla naszego miesięcznika stwierdza: Z czarownicami miałem kilka spotkań, ale były one dosyć krótkie. Jedna czarownica przysyłała mi osobę, która była dręczona demonicznie, być może opętana. Czarownica nazywana była przez tę osobę ciocią Walą. Zacząłem się modlić nad tą osobą. Nie egzorcyzmowałem. W pewnym momencie zaczęły się manifestacje. Następowała zmiana wyrazu twarzy, mimiki, ciało zaczęło się zmieniać, pojawiły się ruchy wijące. Zdecydowałem, że trzeba tę osobę egzorcyzmować.

Dr hab. Cezary Taracha, profesor KUL, oraz dr Pablo de la Fuente z Vistula University, w kolejnym wywiadzie w majowym numerze wskazują: Stopniowo uznawano, że sprawy o czary mają dużo bardziej skomplikowane podłoże i nie chodzi tu tylko o rzeczywiste dialogowanie z siłami zła. Zwracano uwagę na kontekst społeczny, kulturowy, psychologiczny, poziom chrystianizacji oraz edukacji. W Hiszpanii do takich wniosków inkwizycja doszła już w początkach XVII w. Spowodowało to gwałtowny spadek liczby procesów o czary. Inne kraje europejskie podążyły tym śladem w okresie oświecenia. Prekursorem tych działań był Kościół katolicki, który jako pierwszy zaczął wycofywać się z procesów o czary.

Maria Patynowska w tekście „«Młot na czarownice», czyli o obronie przed czarami”, wyjaśnia: Tytuł tej książki najczęściej tłumaczony bywa jako „Młot na czarownice”. Brzmi to dość okrutnie i sugeruje, jakoby książka zawierała instrukcje bicia kobiet przy pomocy młotka. Tymczasem łacińskiego słowa malleus (młot) w tytułach dzieł często używano w znaczeniu „argument”. Zaś maleficium to złoczynienie (co stanowi odwrotność beneficium, czyli dobroczynności). Tytuł można zatem przetłumaczyć jako „Argumenty przeciw złoczyńcom”. Książka zawiera takie właśnie treści. Jest to zbiór przykładów z ich teologiczną oceną.

Dr Wincenty Łaszewski zamieszcza w naszym miesięczniku tekst „Objawienia na skraju dżungli”. Przytacza w nim słowa, jakie Matka Boża wypowiedziała podczas objawień w brazylijskiej miejscowości Itapiranga: Maryja upomina: „Cudzołóstwo i «wspólne zamieszkanie» praktykowane dzisiaj przez wielu ludzi niszczy prawdziwe znaczenie rodziny i sakramentu małżeństwa. Grzechy te nie są bez znaczenia przed Bogiem. Cudzołóstwo jest poważnym grzechem, ale Bóg wybaczy, jeśli odbędzie się dobrą spowiedź połączoną ze szczerym pragnieniem nawrócenia. Niech ten, kto jest żonaty i powróci do małżonki, prosi o wzajemne przebaczenie! Niech ci, którzy mieszkają razem, zawrą sakrament małżeństwa! Niech ci, którzy nie mogą lub nie chcą się żenić, rozejdą się i trwają w czystości! Uciekajcie od ciężkiego grzechu cudzołóstwa. Inaczej nadejdzie czas zamętu i nastanie panowanie Szatana”.

O. Krzysztof Gzella OSB stawia natomiast nurtujące pytania: Dlaczego w Auschwitz lekarz obozowy nie był w stanie patrzeć w oczy Stanisławie Leszczyńskiej? Dlaczego kat zwątpił, gdy miał odciąć głowę św. Agnieszce? Dlaczego św. Paweł zbliżającą się egzekucję widział jako triumfalny koniec swojego biegu dla Chrystusa? Dlaczego św. Józef jest nazywany postrachem duchów piekielnych? Przecież nie nosił medalika. Znał za to swoją wielką godność! (…) Nasza godność jest w stanie przejść przez wszystkie trudności i przeszkody. Można sparafrazować św. Piotra Chryzologa i powiedzieć, że ona nie zaraża się niemożliwością i nie słabnie w przeciwnościach.

Dr hab. Cezary Taracha w artykule „Czary i hiszpańska inkwizycja” wyjaśnia: Oprócz oczywistych przypadków opętań, hiszpańscy inkwizytorzy, teologowie i prawnicy wskazywali na pozademoniczne podłoże nietypowych zachowań. Stąd zwracali uwagę na choroby psychiczne czy bardzo niski poziom edukacji. Podkreślali też znaczenie rozbudzonej wyobraźni i skłonności do fantazjowania. (…) Pomimo ogarniającej Europę i Hiszpanię psychozy polowań na czarownice Najwyższa Rada Trybunału Wiary nakazywała inkwizytorom daleko idącą powściągliwość i roztropność w rozpatrywaniu tego rodzaju spraw. Zalecano, aby nie sugerować się tekstem „Malleus maleficarum”, ale opierać się przede wszystkim na instrukcjach wypracowanych przez hiszpańską inkwizycję.

Ponadto w numerze m.in. o geniuszu kobiety, satanizmie, okultyzmie i muzyce, a także o kanadyjskiej obrończyni życia Mary Wagner, osadzonej razem z najgroźniejszymi przestępcami.

Redakcja

Redakcja strony internetowej

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Nasze książki

Nowość!

gif opowiesci biblijne2

Wszystkie numery

W naszej księgarni

Piszą dla nas

Już 32 pozycje


Powered by JS Network Solutions